– Ten gość nie ma prezencji – zagadnął mnie ostatnio znajomy.
– Kto?
– No ten, od Apple.
– Steve Jobs?
– A kto jest szefem Apple?
– Steve Jobs.
– No. Właśnie on. Widziałem zdjęcia w necie. Z tym nowym iPodem.
– iPadem.
– iPodem, tym nowym. Wiesz, co to o nim mówiłaś.
– iPadem.
– iPadem? Myślałem, że Apple robi iPody?
– iPody, iPhone’y, iPady. Maki.
– No. I powiem Ci, że ludzie są bardzo tym iPodem rozczarowani.
– iPadem.
– Dobra. iPadem. Rozczarowani są. W necie czytałem.
– Kto jest rozczarowany?
– Przecież mówię, że ludzie!
– Ale którzy? Konkretnie?
– Wszyscy! Mówią, że to Tacz, tylko duży.
– No i? Co w tym złego?
– Bo po co to? Do czego?
– Do Internetu. Głównie. Stron. Poczty. Książek.
– Czyli do niczego! To samo możesz na iPhone’ie, a iPhone to jest coś!
– O iPhone’ie też tak mówili.
– Jak?
– Że jest do niczego. Że się nie sprzeda. Że nie ma tego i owego. A teraz wszyscy go kochają. Sam chcesz iPhone’a.
– No chcę. Ale iPada nie kupię, bo co bym na nim robił?
– A co robisz w Internecie?
– A ja to niewiele robię, ale inni…
– Ale ja się o innych nie pytam. O Ciebie się pytam. W końcu, jakbyś kupował, to przecież dla siebie, nie dla innych.
– No, ja to sobie niusy poczytam, pocztę sprawdzę, muzyki posłucham.
– I dokładnie to samo możesz zrobić na iPadzie.
– Ale oni pisali, że iPad się nie sprzeda, że jest do bani!
– No ale kto pisał? Nasi czy za granicą?
– Nasi, znaczy się po Polsku!
– No ale kto? Pamiętasz? Znam kolesiów, to Ci powiem, o co któremu chodziło.
– Nie pamiętam! Ale widziałem zdjęcie Jobsa z tym Padem. I mówię Ci: Ten gość nie ma prezencji!
– Znowu … No ale dlaczego?
– Bo jak on wyglądał?!
– No jak wyglądał?
– Taki wczorajszy był jakiś. I bez garnituru. W dżinsach!
– Jakby prezentował peceta, to by wskoczył w garnitur. Reklamy „Get a Mac” widziałeś?
– Nie. Ale jak się reprezentuje firmę, to trzeba jakoś wyglądać! Przecież on prezentował produkt, w telewizji!
– No i co? To Jobs, on już nie musi udowadniać, że jest kimś. Udowodnił to lata temu. On tak zawsze wychodzi na Keynote. W golfie i dżinsach.
– I to właśnie jest nie tak! Powinien gość o siebie zadbać. Pozycję ma!
– Nie jest źle, tym razem była kanapa, a nie trumna.
– Jaka trumna?! Jaka kanapa?!
– No siedział na kanapie, jak iPada prezentował. Że to taki komfortowe urządzenie i konsumujesz na kanapie. Treści. A jak wprowadzili OSX, to na scenie była trumna dla 9-tki. I mowa pogrzebowa.
– Gość jest nienormalny!
– Nie, dlaczego? On jest tylko „myślący inaczej”. Na prezentacji pierwszego Macintosha gadał z komputerem. I komputer nazwał go tatą. Wtedy był w garniturze.
– O widzisz! W garniturze lepiej!
– Zobaczysz, z iPadem będzie tam samo, jak z iPhone’em. Ludzie znajdą dla niego zastosowania. Poradzą sobie.
– I tak nie kupię iPada! To gorsze niż laptop. Za to iPhone to wypas!
– To kup iPhone’a. A potem Maka. Wszyscy tak robią.
– A za ile?
– Jakbyś chciał laptopa, to najtańszy kosztuje prawie 800 funciorów.
– A czemu takie drogie? Takie dobre?
– Najlepsze!
– Ale dlaczego? Soniaki też dobre, a tańsze?
– Za lans płacisz. Jak wypłyniesz na miasto z takim sprzętem, to od razu jesteś wylansowany. Nic nie musisz robić, wystarczy, że Ci się japco świeci.
– Mówisz? Pomyślę. Bo ja to w sumie mało, używam. Tak sobie tylko niusy poczytam, pocztę sprawdzę, muzy posłucham.
– To iPada kup. Też będziesz wylansowany, mniej do noszenia i tańszy.
– No może … Ej, weź mnie nie wkręcaj! Nie chcę iPada! IPhone’a kupię! A iPad jest do niczego i koleś nie ma prezencji.
– Wiesz, pożyczę Ci książkę. „Być jak Steve Jobs”. Poczytasz sobie i będziesz wiedział, dlaczego Jobs nie musi szpanować. Wiesz, że on był adoptowany? I że pokonał raka?
– E … to pełen szacunek! Może dlatego on taki wczorajszy. Jakby o siebie zadbał …
Tylko nie myśl, że iPada kupię! iPhone’a to tak!
– Dobra, dobra. Poczekamy, zobaczymy. Za rok, będziesz mówił to samo o iPadzie!
– A Ty kupujesz?
– Obowiązkowo!
– I co będziesz na nim robić?
– Kanapować będę. Jak mi się nie będzie chciało po program TV sięgać.
– I tylko po to?
– Zobaczymy. Think Different.
– Że co?!
– Nic, nic. Ty to się jeszcze musisz sporo nauczyć … Książkę Ci przyniosę. Przeczytasz, to pogadamy. Potraktuję to jak wyzwanie. MacEwangelizacja.
– Ewangelizacja?!
– Zrozumiesz. Tylko powoli. Na razie kup tego iPhone’a, a potem zobaczymy. Mam co do Ciebie dobre przeczucia.
– Że co?
– Że jeszcze będzie z Ciebie macuser!
Podobne wpisy:
- Nadgryzieni – 30 – Miss FaceTime oraz gość specjalny — Steve Ballmer Nadgryzieni rozmowy o Apple Odcinek 30 Nadgryzieni – 30 –...
- Nadgryzieni – 23 – Ten po feriach Nadgryzieni rozmowy o Apple Odcinek 23 Ten po feriach Wróciliśmy...
- Nadgryzieni – rozmowy o Apple – Odcinek 7 – Ten po wakacjach Nadgryzieni rozmowy o Apple Odcinek 7 „Ten po wakacjach” Po...
- ∞ Nadgryzieni – 33 – Apple ani nie zaprzecza, ani nie potwierdza Ostatnio pojawiało się mało ciekawych informacji, więc skupiamy się na...
- Nie 1,5 a 1,7 miliona iPhonów 4 … … ale nie w jeden dzień tylko w trzy od...







