Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Recenzja Things 3 dla Mac i iOS

Recenzja Things 3 dla Mac i iOS

4
Dodane: 7 lat temu

Problem z aplikacjami to-do do GTD jest prosty – trzeba mieć żelazną wolę, aby z nich korzystać. A przynajmniej ja tak mam – często myślę sobie, że szybciej i łatwiej będzie mi coś zapamiętać niż szczegółowo zapisywać myśl. To złe podejście, bo połowę z tych rzeczy zapominam. Najgorzej jednak jest wtedy, gdy zaczynamy listę to-do traktować jak obowiązek. Rozwiązanie tego jest jednak proste – należy stworzyć aplikację, która wcale nie musi być idealna, ale która sama w sobie będzie przyciągała użytkownika. Będzie go zachęcała swoim wyglądem i UI do korzystania z niej. Tak właśnie na mnie oddziaływał oryginalny Things z 2007 roku, ale wersja z 2017 roku podbiła poprzeczkę – to pierwszy program z kategorii to-do, który po prostu sprawia mi przyjemność. Wizualną. Funkcjonalną. Nie frustruje mnie. To wszystko mu się udaje, pomimo że nie jest idealny.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2017


Wygląd

Okazuje się, że nie tylko ja uważam, że ten program wygląda świetnie – doceniło go również Apple, nadając mu w tym roku Apple Design Award. To ogromne wyróżnienie dla Cultured Code z niemieckiego Stuttgartu, która prawdopodobnie doda im skrzydeł, zachęcając do dalszego rozwoju całej serii programów.

Ceny i platformy

Program dostępny jest na trzech platformach – iPhone, iPad i Mac. To prawdopodobnie najgorsza decyzja firmy i wcale nie chodzi mi o kwestie finansowe. Po prostu chciałbym, aby wersje na iOS były jednym, uniwersalnym programem. Z drugiej strony, dzięki temu jest taniej dla wielu klientów, szczególnie jeśli chcą kupić tylko wersję dla iPhone’a lub iPhone’a i Maca. Nie rozumiem też marketingowego sensu rozróżniania cen pomiędzy iPhonem i iPadem, tym bardziej że funkcjonalność obu wersji jest w zasadzie identyczna. Cieszy mnie natomiast fakt, że program kupuje się raz i firma nie wymaga od nas płacenia subskrypcji – o ile ten trend z ostatnich paru miesięcy ma swoje zastosowanie, preferuję zapłacić raz i mieć potem spokój. Wolę zapłacić za upgrade niż płacić co miesiąc lub rok i potencjalnie żałować, że nie wykorzystuję odpowiednio programu.


Things 3 dla iPhone – 47,99 PLN
Things 3 dla iPad – 94,99 PLN
Things 3 dla Mac – 239,99 PLN
Cultured Code – Things 3


Tanio nie jest, a komplet programów na każdą platformę kosztuje 382,97 PLN. Osobiście wolałbym, aby ceny były lepiej dostosowane do naszego, polskiego rynku i wynosiły odpowiednio 39,99, 79,99 i 179,99, co dałoby ładną sumę 300 PLN bez trzech groszy. Opcjonalnie widziałbym też 49,99, 99,99 i 199,99, co dałoby w sumie 350 PLN. Biorąc jednak pod uwagę, że nawet Apple dostrzega różnice u nas względem krajów „zachodnich”, oferując chociażby Apple Music dwukrotnie taniej niż w Niemczech, to z pewnością wielu z Was doceniłoby podobny gest od strony Cultured Code.

Konkurencja może wydawać się tańsza, ale wszystko zależy od punktu widzenia – przez ostatnią dekadę otrzymaliśmy dwie wersje Things (ta jest trzecia), czyli „duży” update wymagający płatności pojawia się średnio raz na pięć lat. 2do Pro dla iOS wymaga rocznej subskrypcji w wysokości 95 PLN, a wersja na Mac kosztuje dodatkowe 240 PLN. Todoist wydaje się tańszy – subskrypcja kosztuje 120 PLN rocznie, potrzeba więc trzech lat, aby cena się wyrównała.

Things ma już ponad milion klientów: ewidentnie robią coś tak, jak powinni.

Workflow

Filozofia optymalnego wykorzystania Things oparta jest o workflow wykorzystujący Action Extension na iOS i macOS oraz opcjonalnie skrót klawiszowy (Ctrl+Spacja) na macOS (wymaga włączonego Things, który może być w tle). Nasze nowe zadania trafiają w ten sposób do Inboxu w Things, a jak znajdziemy chwilę, to przeglądamy dodane zadania i sortujemy je po odpowiednich projektach lub działach. Oczywiście możemy po prostu wejść do aplikacji i tam wszystko od razu wrzucić do Inboxu lub w odpowiednie miejsca. A jest jak i gdzie je wrzucać!

Podział zadań i funkcje

Things 3 pozwala nam na dosyć rozbudowany podział wszystkich naszych zadań, na Areas oraz Projects. Te pierwsze „strefy” wykorzystałem do podzielenia swoich zadań na służbowe i prywatne.

Area może samo w sobie zawierać to-do, wraz z podpunktami do odhaczenia, ale niestety nie można do niego dodawać nagłówków (więcej o tym za chwilę).

Pod „strefami” można również umieścić pełne projekty, które mogą zawierać zadania, opcjonalnie podzielone nagłówkami oraz checklisty i notatki.

Każdą pozycję można oczywiście wyposażyć w tagi (zgodnie z naszym systemem oznaczania), datę, kiedy chcemy to zadanie rozpocząć i ostateczny termin wykonania zadania. To dodatkowo spowoduje, że pozycje będą się w odpowiednich dniach pojawiały w widokach Today (Dzisiaj), Upcoming (Nadchodzące), Anytime (Kiedykolwiek) lub Someday (Kiedyś).

Te wszystkie dodatki są oczywiście opcjonalne, ale mają za zadanie ułatwić nam życie. Wypracowanie własnego systemu, który mi w pełni odpowiadał, zajęło dosłownie pięć minut. Nie każdemu to przypadnie do gustu – są różne metody GTD i nie każda będzie Wam pasowała, należy więc znaleźć odpowiednią dla siebie.

Jeśli jeszcze nie czytaliście felietonów Krzysztofa Stambuły na ten temat, to gorąco polecam jego całą serię „O Produktywności”, w archiwum iMag Weekly – to właśnie te artykuły mnie zainspirowały do powrotu do aplikacji to-do.

Wracając do Things – duża ilość białych, pustych przestrzeni, nawet na ekranie iPhone’a, nadaje programowi odpowiednią oprawę, którą każdy z nas zapewne inaczej odbiera – dla mnie jest czysto, elegancko i minimalistycznie, czyli dokładnie tak, jak lubię.

Ciekawą „zagrywką” jest dodanie opcji na zapisanie zadania do wykonania na This Evening (Tego Wieczoru) – przydało mi się to już kilkukrotnie, przy prywatnych sprawach. Drugim elementem, który bardzo sobie cenię, to możliwość strukturyzowania naszych projektów i zadań, dzięki dodawaniu nagłówków.

Ten mały, a jakże elegancki dodatek, wyjątkowo mi ułatwia pewne czynności, jak widać na przykładzie tej recenzji. Ciekawostką jest również to, że można się podzielić tak stworzoną strukturą z inną aplikacją, na przykład edytorem tekstu, a on automatycznie utworzy tam checklistę. Chciałbym, aby alternatywnie była opcja tworzenia od razu struktury artykułu w Markdown – to byłaby wisienka na torcie.

Projekty mogą być bardzo rozbudowane i często sprawdzają się przy większych zestawach zadań do wykonania, bardzo miłym akcentem są więc checklisty, które można tworzyć w ramach pojedynczych zadań – ułatwiają życie, bo nie musimy go sobie komplikować, tworząc osobny projekt.

Things dla iOS posiada również „magiczny” przycisk „+”, za pomocą którego możemy dodawać to-do, tworzyć nagłówki lub przenosić zadania od razu do Inboxu. Secret magii polega na tym, co z tym przyciskiem zrobimy – po jego kliknięciu i przytrzymaniu wystarczy wykonać odpowiedni gest lub umieścić go w odpowiednim miejscu na ekranie. Po paru minutach przyzwyczajania się wchodzi to w nawyk.

Things dla Mac umożliwia też chowanie sidebara (na iPada również) oraz otwieranie wielu okien, na przykład osobne dla wybranych projektów – możemy go dostosować do swoich potrzeb według uznania. Wersje iOS-owe z kolei zawierają wszystkie możliwości desktopowe – interfejs jest inny, ale możliwości te same. Najlepsze jest to, że niezależnie od platformy, program jest tak samo elegancki i ma dokładnie te same możliwości.

Ostatnim miłym akcentem, który być może zauważyliście przy screenshotach z tą recenzją, jest wskaźnik postępu, który zamyka kółko wraz z odznaczaniem kolejnych podpunktów. Detal, tak, ale pozwala szybko ocenić, jak bardzo „w plecy” jesteśmy.

Things 3, jak zapewne się domyślacie, ma również pełną synchronizację pomiędzy wszystkimi trzema platformami. Firma korzysta z własnego rozwiązania, nazwanego Things Cloud – jest darmowe i nie trzeba z niego korzystać, jeśli nie macie takiej potrzeby lub możliwości (kwestie prywatności i bezpieczeństwa danych).

Wsparcie dla „bajerów”

Things wspiera wszystkie technologie macOS i iOS, czyli:

  • Handoff,
  • Touch Bar,
  • Split View,
  • dodatkowe akcje na ikonach na ekranie domowym,
  • widgety,
  • haptic feedback na iPhonie 7 i 7 Plus.

Dbałość o detale ekipy pod tym względem jest ogromna.

Są też ograniczenia

Żaden program nie jest idealny i podobnie Things 3 ma kilka braków i ograniczeń.

Sporą przeszkodą dla wielu będzie brak możliwości współpracy nad zadaniami w grupie – to program przeznaczony dla pojedynczego użytkownika.

Zabrakło mi też rich previews, żeby po wklejeniu linka od notatki pod zadaniem pojawił się podgląd na wzór linków wklejanych do Wiadomości pod iOS 10 lub nowszym. Analogicznie brakuje mi możliwości wklejenia deep linka do wybranego miejsca w innym programie, abym łatwo mógł do niego wrócić.

Niestety, w Things 3 zabrakło opcji dodawania załączników do naszych projektów i zadań. To potencjalnie spora wada – wiem, że ta opcja ułatwiłaby mi życie. Być może pojawi się z czasem, jeśli wystarczająca duża liczba osób będzie się tego domagała.

Piękno jasnego designu Things może być wadą wieczorami lub w nocy – w takich sytuacjach przydałaby się możliwość przełączania programu w tryb ciemny.

Jeśli zaczniemy tworzyć to-do, a po chwili stwierdzimy, że jednak chcemy dla tego zadania stworzyć osobny projekt, to wystarczy skorzystać z opcji konwersji z tego pierwszego na drugi, zamiast zaczynać od nowa. To bardzo wygodne, ale raz mi się zdarzyło nie wcelować myszką w odpowiedni przycisk i niestety nie można tej zmiany cofnąć – brak undo w tej kwestii jest dla mnie (bardzo rzadko) problematyczny.

Things nie ma też interfejsu webowego ani żadnych API, aby móc wykorzystać takie narzędzia jak IFTTT, które mogłyby nam automatycznie tworzyć zadania. Na przykład, jeśli serwis meteo przewiduje burzę, to IFTTT mogłoby nam dodać zadanie „na dzisiaj”, które przypominałoby, żeby zamknąć balkon przed wyjściem z domu.

Pytania od czytelników

  1. Czy to konkurencja dla OmniFocus? Czy jest opcja wrzucania zadań mailem tzw. Mail Drop?

Niestety nigdy nie przekonałem się do OmniFocusa i zarzuciłem jego poznawanie, zanim zrozumiałem jego ideę. Jeśli muszę poświęcić wiele godzin na zrozumienie i poznanie programu do to-do, to znaczy, że przerasta on moje potrzeby. Nie wątpię, że dla niektórych to idealne narzędzie, ale ja go odbieram jak program do zarządzania gigantycznymi projektami. Gdzie z armatą na muchę?! Things 3 nie ma funkcji Mail Drop, ale jeśli w aplikacji Mail skorzystasz ze skrótu klawiszowego lub Action Extension do tworzenia zadania, to będzie ono zawierało linka do tego maila.

  1. Jak wypada względem Wunderlist i Windows To-Do?

Wunderlista używałem wiele lat temu i nigdy mi nie pasował – był wręcz zbyt prosty. Nie wiem, co się od tamtej pory zmieniło. Nowego Microsoftowego To-Do nie używałem.

  1. A jak się ma do 2Do? Mam w wersji na Mac i iOS i nie wiem, czy zmieniać.

Bardzo krótko korzystałem z 2Do, ponieważ nie odpowiadał mi jego UI. W zasadzie w życiu nie znalazłem żadnego programu do zarządzania zadaniami, który by mi odpowiadał tak bardzo, jak Things, więc podejrzewam, że to bardzo indywidualna kwestia. Dla niektórych zaletą 2Do będzie sync przez Dropboxa. Dla mnie jest to wada.

  1. Jak się ma porównanie względem Todoist Premium.

Todoist miałem bardzo krótko – podobnie jak z innymi, nie przekonał mnie do siebie swoim UI. Ma potencjalnie więcej funkcji (co nie zawsze jest plusem) i korzysta z modelu subskrypcyjnego, który mi nie odpowiada w tego typu programach.

  1. Da się trackować czas albo integrować z zewnętrznymi źródłami (wink wink jira)?

Niestety nie ma takiej funkcji, a szkoda. Trackowanie czasu poświęconego nad danym zadaniem byłoby bardzo miłym dodatkiem.

Podsumowanie

Nie wszystko jasne, co jest białe? Złoto, co się świeci? Jakoś tak to szło. Things od wersji 1.0 urzekł mnie swoim UI i pomimo że przestałem z niego z czasem korzystać – przeszkadzał mi wtedy brak sensownego sposobu synchronizowania danych między urządzeniami – to wróciłem do wersji 3.0 pełen nadziei. Ekipa z Cultured Code mnie nie zawiodła – od podstaw stworzyli jedyny program tego typu, który mi odpowiada. Jak już wspominałem, nie jest idealny, ale to cena, którą jestem gotowy zapłacić – to obecnie jedyna propozycja na rynku, z której jestem w stanie korzystać.

Z własnego doświadczenia wiem, jak indywidualną sprawą jest narzędzie do zarządzania naszymi zadaniami – jedni wolą 2Do, inni Nozbe, a ktoś jeszcze systemowe Przypomnienia. Dlatego radzę go najpierw przetestować – wersja na Mac jest dostępna jako trial na stronie Cultured Code – a dopiero potem kupić. To, że mi „podeszła” pod moje potrzeby, nie oznacza, że Wam się spodoba. Jeśli jednak mam być subiektywny, to muszę powiedzieć, że nie ma nic lepszego.


Things 3 dla iPhone – 47,99 PLN
Things 3 dla iPad – 94,99 PLN
Things 3 dla Mac – 239,99 PLN
Cultured Code – Things 3

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .

Komentarze: 4

Używałem Wunderlist i jeszcze jednej aplikacji, takiej ze ślicznymi kolorkami. Wróciłem do “Przypomnień”. Może to kwestia potrzeb, ale na codzień zarządzam wieloetapowymi przedsięwzięciami, muszę pamiętać o wielu zadanich i mimo to trudno mi znaleźć powód, by płacić kilkaset złotych za program to-do jeśli system zawiera całkiem dobre rozwiązanie.

Ej, Wunderlist akurat był spoko. Prosta aplikacja, ale miała swój urok. Przede wszystkim możliwość pracy grupowej i dodawania załączników. Najlepsze było to, że Wunderlist działał na każdej platformie – nawet jeżeli padł telefon, mogłem bez problemu zalogować się przez WWW i działać dalej.

To co mnie wkurza w Things 3 to interfejs – jest zbyt “gładki” czy może “czysty” (ktoś w Cultured Code wpadł nawet na absurdalny pomysł usunięcia kolorów z przycisków zamknięcia apki!). Poza tym, jak Wojtek wspomniał brak uniwersalnej wersji dla iPhone’a i iPada (wersja iPadowa jest o dziwo droższa, chociaż nie ma wsparcia dla Apple Watch – WTF?); brak załączników i pracy grupowej, uważam za kategoryczny błąd w dzisiejszych czasach. Z dziwnych i niezrozumiałych rzeczy – brak możliwości ustawienia “Repeat” podczas tworzenia zadania; opcja dostępna jest dopiero po jego utworzeniu pod prawym klikiem. Bez komentarza…

Jak w przypadku poprzedniego komentującego, na razie nie widzę opcji żeby zastąpić mojego Moleskine cyfrowym odpowiednikiem.

Używam od momentu pojawienia się wersji 3 na trio: iPhone, iPad i MBP.

Bez dwóch zdań, nowy Things jest ładny/przejrzysty i posiada kilka tak prostych (ale jak bardzo przydatnych funkcji), że aż dziw że nikt wcześniej tego nie wprowadził (choćby This Evening).

Niestety, aplikacja ma kilka braków przez które ciągle mnie kusi powrót do Tick Tick. Brak możliwości dodawania załączników czy choćby tak banalna sprawa – nie można odhaczyć jakiegoś to do z przyszłości jeśli jest powtarzane cykliczne (tak, wiem że można ustawić “wcześniejszy” deadline ale po cholerę mi np. 10 nowych rzeczy w widoku ‘Today’ jak mógłbym sobie skoczyć tydzień do przodu i odhaczyć coś co zrobiłem wcześniej).

Cultured Code też nie grzeszy szybkością aktualizacji.

Reasumując, jak pisze autor – lepiej najpierw przetestować trial na Macu bo 382,97 PLN to nie mało jak za aplikację tego typu.