Logitech S125i i 
Logitech S315i – przenośne głośniki dedykowane dla iPoda i iPhone’a

09/07/2010, 11:19 · · · 1

Ostatnio, wszystkie testy systemów głośnikowych dedykowanych dla iPodów i iPhonów, dotykały bardzo drogich, dużych urządzeń, które siłą rzeczy wydobywały z siebie całkiem przyjemne dźwięki. Dziś będzie zgoła odmiennie, względnie tanio, przenośnie i niestety co za tym idzie, gorzej dźwiękowo. Oczywiście to żaden zarzut. Urządzeniu, które ma grać pod namiotem lub w przyczepie kempingowej, stawia się zupełnie inne zadania.
Bohaterami tego tekstu będą dwa nowe urządzenia znanego producenta, czyli Logitech S125i oraz Logitech S315i. Oznaczenie „i” w nazwie oczywiście informuje nas, że mamy do czynienia z sprzętem Applo-lubnym. Pozwolę sobie pokrótce opisać oddzielnie oba głośniki, aby na koniec porównać je – oczywiście zupełnie subiektywnie.

Logitech S125i

„Sto dwudziestkapiątka” jest mniejsza, tańsza (około 249 zł) i bardziej przenośna niż większy brat (lub siostra – jak kto woli). Stacja naprawdę może się podobać. Ma kształt piłki do rugby i wielkość puszki z półlitrowym napojem bezalkoholowym. Wykonane są z plastiku, w jednym słusznym kolorze – czarnym, z dwoma dużymi, białym plackami z przodu. Placki te wykonane są z metalowej siatki, pomalowanej na biało i skrywają pod sobą membrany dwóch 1,25 calowych głośników. Niestety, nie wiemy nic o mocy głośników i wzmacniacza.
Na szczycie głośnika znajduje się gniazdo, które akceptuje wszystkie iPody ze złączem docka. Miejsce dla iPoda jest kompatybilne z adapterami Apple, to ważne, bowiem Logitech nie dostarczył własnych adapterów. Niestety stacja nie jest kompatybilna z iPhone’em. Oczywiście można go włożyć do docka, będzie działał i ładował się, ale wyświetli nam komunikat o braku kompatybilności i w trakcie odtwarzania muzyki, będziemy mogli czasem usłyszeć charakterystyczne terkotanie, spowodowane działaniem modułu GSM.
Z tyłu urządzenia znajdziemy gniazdo do podłączenia zasilacza oraz wejście zewnętrznego dźwięku, dzięki któremu S125i podłączymy np. do praktycznie nie posiadającego głośników, MacBooka Air. Warto na chwilę wspomnieć o zasilaczu, który jest, co ważne w sprzęcie przenośnym, bardzo mały i lekki oraz posiada kabel o długości 1,8m. Oprócz zasilania z gniazdka, głośniki mogą przez 10 godzin działać na czterech bateriach AA. Baterie są ukryte pod klapka którą znajdziemy na spodzie urządzenia.
Sterowanie stacją ograniczono do zupełnego minimum – z przodu, między maskownicami głośników znajdziemy jedynie 4 przyciski. Jeden uruchamiający stację, dwa do sterowania siłą dźwięku oraz włączenie podbicia basu. Cała reszta kontroli nad odtwarzaną muzyką leży w gestii iPoda.
Jako, że to sprzęt przenośny, trzeba wspomnieć o wadze. Wynosi ona 360 gram, bez baterii i zasilacza. To na tyle mało, że nie odczujecie tego w żadnym bagażu, przecież to mniej, niż wspomniana wcześniej puszka bezalkoholowego napoju.
Nie będę w tym miejscu opisywał jakości muzyki, która wydobywa się z tej stacji. Na to przyjdzie czas w podsumowaniu.

Logitech S315i

„Trzysta piętnastka” to już trochę inny sprzęt, zdecydowanie poważniejszy i niestety, prawie dwukrotnie droższy (około 449 zł). Jego wygląd przypomina poduszeczkę, o wielkości złożonej na pół, dłuższej krawędzi kartki A4. Poduszeczka ma niewiele więcej niż dwa centymetry grubości, dzięki czemu łatwo ją zapakujemy do walizki, pomiędzy ubraniami. Jako, że to sprzęt stricte przenośny, to i waga jest adekwatna – wynosi nie całe pół kilo.

Początkowo może się wydawać, że taka „poduszeczka”, będzie bardzo niewygodna w użyciu. Przecież nie da się jej postawić. Bliższe przyjrzenie się głośnikom ujawnia, że czarny kwadrat, po środku maskującej głośniki siatki, odchyla się do tyłu, odkrywając tym samym złącze dokujące dla iPoda lub iPhone’a i jednocześnie służy jako nóżka utrzymująca głośniki w prawie pionowej pozycji. Trzeba przyznać, że wygląda to bardzo ciekawie i jest funkcjonalne. Dzięki temu stacja może być płaska i wygodna do spakowania.
Inaczej niż w przypadku mniejszych głośników, siatka skrywająca dwa, 2,5 calowe głośniki, pokrywa prawie całą przednią ściankę stacji. Na szczęście mamy wybór koloru siatki, może być ona czarna lub biała. Pod siatką, w prawym górnym rogu, możemy zauważyć diodę, która kolorem świecenia lub miganiem informuje o trybie pracy. Testowany przeze mnie egzemplarz posiadał siatkę w białym kolorze i trzeba przyznać, że prezentował się bardzo elegancko. W przypadku S315i nie ma problemu z kompatybilnością z iPhone’em, producent wyraźnie o tym informuje już na pudełku.
Wyposażenie stacji jest podobnie minimalistyczne, jak w przypadku mniejszego brata. Próżno szukać adapterów do złącza docka lub pilota zdalnego sterowania. Jedyne, co poza samymi głośnikami znajdziemy w pudełku, to zasilacz, który jest na szczęście mały i ma długi kabel. Złącze do podłączenia zasilacza ukryte jest na tylnej ściance stacji, pod gumową zaślepką. Obok niego jest jeszcze wejście na zewnętrzne źródło dźwięku, w postaci złącza mini Jack.
Te głośniki również potrafią się obejść bez sieciowego zasilania, jednak odmiennie od mniejszego brata, nie korzystają z baterii lecz z wbudowanego akumulatora. To rozwiązanie ma zarówno zalety jak i wady. Zaleta to niższe koszty użytkowania, wady to brak możliwości kupienia baterii w kiosku i zapewnienia działania stacji w każdych warunkach.
Wbudowany akumulator naładowany w pełni, pozwala na 10-cio lub 20-sto godzinne cieszenie się muzyką. Głośniki w trybie ekonomicznym grają z mniejszą mocą, ale dzięki temu, dwa razy dłużej. Wyboru trybu pracy dokonujemy przełącznikiem umieszczonym na górnej krawędzi urządzenia. Ma on trzy tryby pracy: wyłączony, normalny i ekonomiczny. Oprócz tego przełącznika, znajdziemy na stacji jeszcze tylko dwa przyciski: „+”i „-”  – do sterowania siłą dźwięku. Są one gumowane i umieszczone z tyłu obudowy, po prawej stronie.
Warto wspomnieć, że Logitech S315i zdobyły za wzornictwo nagrodę iF Product Design Award 2010.
Pora zapoznać się z sednem sprawy – czyli jak to gra?

Porównanie

Od razu muszę uprzedzić, że jest to subiektywna ocena, widziana przez pryzmat przeznaczenia tych systemów głośnikowych.

Obie stacje grają wystarczająco głośno – to dobrze, bo z racji przeznaczenia, często będą używane na otwartych przestrzeniach. Niestety, obie przy największym natężeniu dźwięku, zaczynają grać bardzo nieczysto. Na szczęście rekreacyjny charakter pozwala wybaczyć tego typu niuanse.
Logitech S125i – gra ciszej niż większy model, dość dobrze słyszalny jest środek, niestety, w miarę wzrostu siły dźwięku, pojawiają się znaczne zniekształcenia. Tony wysokie są w miarę neutralne, choć czasem jest ich za mało. Największa zaletą jest Bas, a to za sprawą  dodatkowego systemu podbicia. Oczywiście jest on czysty tylko do pewnego progu głośności, ale przynajmniej jest.
Logitech S315i bowiem, basu prawie nie posiada. Gra zdecydowanie czyściej i głośniej, ale bardzo płasko. Mamy wręcz wrażenie, że nie całą muzykę słyszymy. Nie pomaga nawet podbicie basów w iPodzie.

Właśnie brak basu w S315i powoduje, że moim wyborem z tej dwójki byłyby głośniki tańsze i mniejsze. Co z tego, że grają mniej czysto, ich rekreacyjny charakter powoduje, że jest to cecha drugorzędna. W tym przypadku wygrywa radość z słuchania muzyki w gronie znajomych, na kempingu, a w tym lepsze są „sto dwudziestkipiątki”.

1

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada