iMagazine

Fuji X100 — sample i pierwsze wrażenia

05/05/2011, 16:57 · · · 0

Wstęp

Kilka dni temu do testów dotarł do nas Fuji X100. Dominik swój produkcyjny egzemplarz ma już od dłuższego czasu, a sztuka w moich rękach jest z grona testówek, które lekko różnią się od finalnej wersji. Na przedostatnim zdjęciu nad ekranem LCD widać śrubkę — w wersji sklepowej nie ma jej. Ponadto kółko do ustawień na tylnej ściance jest znacznie wygodniejsze — bardziej wystaje i jest lepiej wyczuwalne.

W poniższych akapitach zrobię jedynie krótkie podsumowanie zdjęć, które znajdziecie poniżej. Pełna recenzja będzie w czerwcowym numerze iMagazine.

Produkt końcowy, czyli zdjęcia

Zaczynam być może od końca, ale w końcu to właśnie produkt jaki wypluwa aparat jest dla nas najważniejszy. Pomińcie na moment 100% cropy, które zamieściłem poniżej … zaraz do nich wrócę. Przede wszystkim jestem bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczony jakie genialne JPGi wychodzą prosto z aparatu. Światłomierz radzi sobie nadzwyczaj dobrze z prawidłowym pomiarem i rzadko kiedy potrzebna jest korekta, a jeśli już to dedykowane pokrętło jest zaraz obok spustu migawki. Powtórzę to jeszcze raz: jeszcze tak dobrych JPGów nie widziałem z żadnej lustrzanki. Pliki RAW natomiast są od zaledwie kilku dni wspierane przez ACR i Lightroom — jakościowo jest bardzo dobrze, ale nad każdym trzeba trochę popracować. Najsłabszą stroną jest niewątpliwie brak dedykowanych profili do Lightrooma dla tego aparatu, a korzystanie z defaultowowych nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Największa rozbieżność jest w balansie bieli i o ile nauczyłem się polegać na Nikonie to X100 generuje znacznie zimniejsze obrazki. Niestety nie miałem jeszcze okazji tego bardziej szczegółowo sprawdzić i obawiam się, że już nie zdążę, bo aparat jutro zostanie mi siłą odebrany.

Porównanie do D700

Od razu uprzedam: zdaję sobie sprawę, że nie jest to sprawiedliwe porównanie. Sama puszka kosztuje 50% więcej niż X100, a do tego trzeba jeszcze dokupić obiektyw. Jest to jednak aparat, który znam już dosyć dobrze i wiem czego mogę się po nim spodziewać. Podobnie jak w Fuji, do body podpiąłem Nikkora 35mm f/2.0D — to już wiekowy obiektyw o czym może świadczyć cena w rejonie 1000 PLN.

Bezpośrednie porównanie było wykonane za pomocą statywu. Aparaty były na nim kolejno ustawiane i zdjęcia były robione za pomocą ręcznego wyzwolenia spustu migawki, bez wężyka — niestety nie mam takowego dla Fuji, więc nie chciałem dawać kolejnej przewagi D700.

Jak widać na dwóch poniższych wycinkach (w sekcji „100% cropy”) ze zdjęć RAW (import do Lightroom na domyślnych ustawieniach, bez modyfikacji, f/8 i ISO 200), Nikon pomimo takiej samej rozdzielczości matrycy, potrafi przetworzyć znacznie więcej detali. Nie wiem czy to wynika ze zdolności przetworzenia większej rozdzielczości przez Nikkora czy też zjawisko dyfrakcji wkracza do Fuji (chociaż nie powinno), ale crop z tego ostatniego jest znacznie miększy. Właściwe rozstrzygnięcie powinno odbyć się oczywiście na papierze, ale nie mam obecnie możliwości wykonania takiego porównania. Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, że zwróciłem na tą miękkość uwagę dopiero jak porównałem je bezpośrednio obok siebie.

Obsługa i jakość wykonania aparatu

Fuji X100 jest zbiorem przeciwności. Z jednej strony niesamowita obudowa dorównująca (no prawie …) najdroższym dalmierzom, a z drugiej kółko do obsługi ustawień, które (nawet w poprawionej wersji) wygląda jak przejęte z najtańszego kompaktu. Do tego jeszcze jeden przełącznik pod kciukiem sprawiający identyczne wrażenie. Zupełnie jakby do Mercedesa włożyć włącznik ogrzewania tylej szyby od Malucha. W ogólnym rozrachunku to drobnostka, jednak płacąc cenę premium oczekuję, że nie będzie niedoróbek.

Podobnie jest z ergnomią obsługi aparatu — niektóre funkcje są bardzo intuicyjne, a inne wymagają grzebania w menu, pomimo że chciałbym z nich często korzystać. Do tego nie są zapamiętywane niektóre ustawienia po wyłączeniu aparatu. Drobnostki, ale irytują.

Autofocus również wpada do zbioru przeciwności — z jednej strony szybszy (subiektywne wrażenie) niż jakikolwiek kompakt jaki miałem w rękach, ale z drugiej strony zdarzyło mu się potwierdzić ostrość, która w rzeczywistości była złapana o kilkanaście metrów dalej.

Narzekam, bo chcę, aby to Fuji przeczytało — w pełnej recenzji zwrócę bardziej szczegółową uwagę na niektórze rzeczy. Najważniejsze, że to wszystko są rzeczy, które można poprawić w firmwarem! No i pamiętajcie też, że ja jestem übergeekiem — większość osób w ogóle nie zwróci na to uwagi.

Podsumowanie

Wiem, że mało. Wiem, że ogólnie. Ale coś muszę zostawić na właściwą recenzję. Potraktujcie to jako teaser. Zdradzę jednak Wam jedno …

Pomimo mankamentów, to w tej kategorii X100 rządzi. Nie ma niczego co zbliży się do niego jednocześnie jakością wykonania i zdjęć, ceną oraz funkcjonalnością.

100% cropy

X100 na statywie | f/8 | lewy dolny róg zdjęcia

D700 na statywie | f/8 | lewy dolny róg zdjęcia

X100 vs. D700

Fuji X100 | ISO 200 | f/8

Nikon D700 | ISO 200 | f/8

Fuji X100 | ISO 200 | f/2 — ostrość była ustawiana na pierwszy z prawej strony słup, ale trafiło w drugi pomimo, że aparat potwierdził ostrość na pierwszym.

Nikon D700 | ISO 200 | f/2

Sample z X100

ISO 200 | f/8 | Provia

ISO 200 | f/8 | Provia

ISO 200 | f/8 | Velvia

ISO 200 | f/8 | Velvia

ISO 200 | f/8 | Konwersja RAW z Lightroom

ISO 200 | f/8 | B&W z X100

ISO 200 | f/2 | Velvia

ISO 200 | f/8 | Velvia

ISO 200 | f/4 | Macro | Velvia

ISO 200 | f/2 | Macro | Velvia

ISO 200 | f/2 | Provia

Fuji X100 na zdjęciach

Jak macie jakieś elementy, na które chcielibyście żebym zwrócił uwagę to proszę o komentarz.


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz