iMagazine

Cała Muzyka – 2012/05

30/12/2012, 12:00 · · · 0

Ania Rusowicz – Mój big-bit – cena 7,99 Euro

Ania RusowiczOpisując tę płytę trzeba zacząć od wytłumaczenia, co to w ogóle jest big-bit i kim dla niego była Ada Rusowicz. Nurt ten i ta osoba to bowiem bez wątpienia dwa główne powody do powstania tej płyty.

Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ten rodzaj muzyki był stylem tzw. młodzieżówki, która buntowała się przeciwko systemowi, jaki panował wtedy w kraju. Już sama konieczność wymyślenia nazwy big-bit pokazuje, że artyści w tamtych czasach nie mogli robić dokładnie takiej muzyki, jaką chcieli, a prawdziwy przekaz trzeba było odpowiednio kamuflować. Ada Rusowicz – którą nazwano wtedy pierwszą damą polskiego bitu – była wówczas wokalistką Niebiesko-Czarnych i razem nagrywali największe hity tamtych lat. Od jej nagłej śmierci minęło już ponad 20 lat, ale Ada zostawiła po sobie piękny kwiat w postaci córki, która teraz rozkwita na rynku debiutanckim albumem „Mój big-bit”. To szalony i odważny pomysł odtworzenia klimatu muzyki tamtych lat, co mogłoby się wydawać wręcz niemożliwe. Staro rockandrollowe brzmienie wypełnione gitarowym bluesem i fletem to w skrócie najlepszy opis do tego, co słyszymy. W tych utworach jest jednak pełno różnorodnych smaczków, które pojawiają się raz po raz, trochę instrumentów dętych znanych z soulu, a trochę elektroniki bliskiej teraźniejszym czasom.

Ania spisała się na medal wykonując to ciężkie zadanie i pokazała, że to z krwi i kości wykapana mama, od samego wyglądu po najważniejsze, czyli głos. Płyta to dwanaście doskonałych kompozycji, z czego sześć z nich jest coverami starych utworów mamy, a druga szóstka to już własne produkcje. Najważniejszy w tym wszystkim jest fakt idealnego połączenia starych utworów z teraźniejszymi, co prawdopodobnie było najtrudniejszym orzechem do zgryzienia przez utalentowaną Annę Rusowicz. Efekt jest piorunująco dobry, czego potwierdzeniem są właśnie zdobyte cztery Fryderyki i świetna sprzedaż albumu. Cała ta niesamowita otoczka wokół tego materiału tworzy historię, dzięki której powstał album niecodzienny, inny niż wszystkie.

De La Soul’s – Plug 1 & Plug 2 Present First Serve – cena 8,99 Euro

De La SoulNa moim szwedzkim meblu z winylami staram się mieć względny porządek, dlatego segreguję płyty i ustawiam je na oddzielnych półkach. Jedną z takich półek zajmują tzw. Oldschoole, znajdę tam sporo starego funku i początki rapu, gdy ten jeszcze raczkował. Zawsze gdy sięgam do tej półki, to śmieję się pod nosem na widok pierwszych pięciu płyt. To albumy i single De La Soul, które dumnie otwierają ten przedział kolekcji, a mój śmiech wywołują ich okładki. Różowe tło, na którym narysowane są różnokolorowe kwiatuszki to dla nich standard, a jakby tego było mało, to wszystko wygląda na dzieło 5- letniego słabo uzdolnionego dziecka. Winnymi za te „dzieła” są Posdnuos, Trugoy i Maseo, którzy pochodzą z Nowego Jorku i w 1987 roku postanowili nagrywać razem jako De La Soul. Już pierwsza płyta przyniosła sukces wyróżniając się pomysłowością, żartobliwymi tekstami i innowacyjnymi samplami. Po 25 latach artyści w niezmienionym składzie nagrywają, koncertują i – co najważniejsze – nadal daje im to dużo radości. Dowodem na to jest najnowszy album zatytułowany „Plug 1 & Plug 2 Present First Serve”.

Od początku do końca podoba mi się muzyczna strona tego albumu, która pokazuje, skąd wywodzi się Rap. Sporo sampli czerpanych jest z korzeni czarnej muzyki disco, funku, bluesu, soulu czy jazzu, ale są też eksperymenty z rockiem albo harmonijką. Wszystko jest zaaranżowane niebywale swobodnie, bez żadnego napinania się i szukania na siłę innowacyjnych rozwiązań. Trio, mimo swojego „dorosłego” wieku, nie dostało zadyszki i w dalszym ciągu ma ten luz, który słychać w każdym wersie. Bez wątpienia jest to jedna z takich płyt, które w przyszłości będę mógł puszczać moim potomkom, mówiąc: „słyszycie dzieciaki, właśnie to tatuś nazywa dobrym Rapem”. Szkoda tylko, że De La Soul nie zrobiło takiej okładki jak w latach 80., niby nowa również jest śmieszna, brakuje mi jednak na niej tych koślawych kwiatuszków.

0

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o