iMagazine

Co naprawdę „kupujemy” w Spotify?

15/05/2013, 09:46 · · · 0

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2013

Streaming stał się nagle atrakcyjną alternatywą dla tradycyjnych metod kupowania muzyki.  Polski odbiorca ma obecnie dostęp do co najmniej trzech serwisów dysponujących bibliotekami sporych rozmiarów.  I nie waha się z tego dostępu korzystać.  Część użytkowników decyduje się na wykup miesięcznego abonamentu. Na przykładzie serwisu Spotify zbadaliśmy za co konkretnie płacą.

Muzyka z chmury

Wygląda na to, że kończy się epoka kolekcjonerów.  Najpierw do lamusa odszedł zwyczaj znoszenia do mieszkań muzyki zapisanej na płytach CD w plastikowych opakowaniach.  Możliwość kupowania muzyki online spowodowała, że kolekcje muzyczne przeniosły się z zakurzonych meblościanek na twarde dyski komputerów.  Dumni posiadacze półek, zapełnionych poukładanymi w rządkach płytami CD, przekształcili się w dumnych posiadaczy wirtualnych bibliotek muzycznych, zapełnionych poukładanymi w rządkach plikami.  To jednak nie koniec.  Nadszedł czas, w którym do lamusa przechodzi kolekcjonowanie jako takie. 

Wyobraźmy sobie, że nasz domowy system stereo, odtwarzacz samochodowy, komputer, tablet, telefon oraz odtwarzacz przenośny mają ciągły dostęp do przepastnej biblioteki z muzyką zapisaną w wysokiej jakości dźwięku.  Biblioteka nie należy do nas, ale zostajemy do niej wpuszczeni jako goście, którym pozwolono myszkować wedle własnego uznania.  Możemy zatem wyszukiwać dowolnie wybranych wykonawców, kompozytorów, albumy, czy pojedyncze utwory. Z biblioteki nie wolno nam nic „wynosić”, co oznacza, że nie możemy dysponować poszczególnymi plikami, nie możemy na przykład przenosić ich do własnych bibliotek, ani przekazywać innym osobom.  Możemy mimo to słuchać muzyki bezpośrednio z biblioteki  praktycznie w każdym czasie i miejscu, za pomocą wybranego przez siebie urządzenia.

Opisana powyżej wizja nie jest wcale pieśnią odległej przyszłości.  To już niemal teraźniejszość.  Czy docieramy do momentu, w którym cała muzyka świata w doskonałej jakości przeniesie się do chmury nad nami i pozostanie tylko wyciągnąć rękę by uzyskać do niej legalny dostęp?  Jeszcze nie cała i jeszcze nie w doskonałej jakości, ale tak!, mniej więcej w tym kierunku zmierzają serwisy oferujące streaming muzyki.  Wszystko wskazuje na to, że idea muzyki z chmury zaczyna masowo zdobywać wyznawców.  I jest to zapewne zła wiadomość dla sklepów płytowych, czy to tradycyjnych, czy działających online.

Umowa z serwisem

Streaming muzyki to kopalnia ciekawych zagadnień prawnych.  Niektóre z nich warto przybliżyć użytkownikom.  Postanowiliśmy zrobić to na przykładzie serwisu Spotify, który wszedł na polski rynek w lutym bieżącego roku.  Co zatem tak naprawdę „kupujemy” w Spotify i od kogo?

Instalując oprogramowanie Spotify polski użytkownik zawiera umowę ze spółką Spotify Poland Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie.  Na umowę tę składają się Ogólne Warunki Korzystania z Serwisu Spotify (OWK) oraz Polityka ochrony danych osobowych (Polityka Prywatności). Całość została poddana prawu szwedzkiemu oraz jurysdykcji sądów polskich, co w razie pojawienia się sporu doprowadzi do nieczęstej sytuacji, w której polski sąd będzie musiał rozpoznawać sprawę w oparciu o szwedzkie przepisy prawa.  Zabieg ten należy ocenić negatywnie albowiem utrudnia on polskiemu użytkownikowi zorientowanie się co do własnych praw, w tym uzyskanie pomocy prawnej w razie pojawienia się sporu.  Jest on tym mniej zrozumiały, iż obydwie strony umowy (użytkownik i usługodawca) są osobami zlokalizowanymi w Polsce.

Umowa w swej zasadniczej warstwie sprowadza się do określenia zasad na jakich użytkownik ma prawo korzystać z serwisu Spotify i dostępnych za jego pośrednictwem treści (licencja) oraz zasad, na jakich serwis Spotify może wykorzystywać dane pochodzące od użytkownika  (tzw. Treści użytkownika).  Na tych właśnie elementach się skoncentrujemy.

Licencja

Zawierając umowę z serwisem użytkownik nie nabywa oczywiście egzemplarzy utworów muzycznych rozumianych jako utwory zapisane na jakimkolwiek trwałym nośniku, jak to ma miejsce w przypadku zakupu tradycyjnej płyty CD.   Co więcej, co do zasady użytkownik nie nabywa również elektronicznej kopii utworu, jak to ma miejsce przy zakupach np. w iTunes.  Użytkownik uzyskuje natomiast ograniczone prawo odtwarzania utworów muzycznych z wykorzystaniem aplikacji Spotify na określonych typach urządzeń online bezpośrednio z internetowej biblioteki Spotify (streaming) lub – w wersji płatnej Premium – także w trybie off-line.  W tym ostatnim przypadku dochodzi do zapisania elektronicznej kopii utworu na określonym urządzeniu użytkownika, jednak nie ma on do niej dostępu w inny sposób niż poprzez aplikację Spotify.  Użytkownik nie może zatem w szczególności kopiować, czy w inny sposób „zgrywać” tak udostępnionych utworów.  Są one zabezpieczone przed możliwością ich wyeksportowania i wykorzystania poza serwisem, zaś umowa wprost zakazuje obchodzenia technologii wykorzystanych przez serwis celem ochrony udostępnianych treści, a także ingerowania w serwis, manipulowania oraz naruszania jakichkolwiek zabezpieczeń, czy środków uwierzytelniania serwisu.

Licencja umożliwia prywatne i niekomercyjne korzystanie z serwisu oraz otrzymywanie udostępnianych w nim treści przez okres 20 lat.  Ograniczenie do korzystania prywatnego i niekomercyjnego należy rozumieć jako zakaz wykorzystania serwisu w związku z działalnością gospodarczą lub w celu osiągnięcia korzyści majątkowych.  W praktyce wyłącza to w szczególności wynajem dostępnych w serwisie utworów, wykorzystanie serwisu jako źródła muzyki przez stacje telewizyjne i rozgłośnie radiowe, wykorzystanie serwisu do odtwarzania muzyki w sklepach, lokalach gastronomicznych, a także w kinach, teatrach i w jakichkolwiek innych okolicznościach mających cechy używania publicznego lub komercyjnego.

Serwis oferuje obecnie w Polsce trzy typy abonamentów:

Bezpłatna Usługa, finansowana za pomocą reklam wyświetlanych i odtwarzanych użytkownikowi, umożliwiający korzystanie z serwisu jedynie na komputerach stacjonalnych i laptopach (Mac i Windows).

Usługa Nieograniczona, odpłatna (9,99 zł miesięcznie), pozbawiona reklam, lecz także umożliwiająca korzystanie z serwisu wyłącznie na komputerach stacjonarnych i latopach.

Usługa Premium, odpłatna (19,99 zł miesięcznie), pozbawiona reklam, umożliwiająca korzystanie z serwisu na komputerach stacjonarnych, laptopach, a także smartfonach i tabletach (iOS, Android, Symbian, Windows Phone).   Wersja Premium jako jedyna umożliwia odtwarzanie muzyki w trybie off-line, na wszystkich wymienionych typach urządzeń.  Umowa zawiera jednak zastrzeżenie zgodnie z którym treści do odtwarzania off-line nie mogą być zapamiętywane na więcej niż trzech urządzeniach w danym czasie.

Umowa upoważnia do korzystania wyłącznie z treści udostępnianych poprzez serwis w kraju zamieszkania danego użytkownika i zakazuje obchodzenia jakichkolwiek terytorialnych ograniczeń stosowanych przez serwis.  Wynika to z ograniczeń licencyjnych wiążących serwis i powodujących, że biblioteki muzyczne dostępne w poszczególnych krajach mogą się różnić.   W tym kontekście naruszeniem umowy będzie np. podanie nieprawdziwych informacji o kraju zamieszkania po to, aby uzyskać dostęp do utworów niedostępnych w kraju zamieszkania użytkownika.  Użytkownicy Usługi Premium i Usługi Nieograniczonej mogą korzystać z serwisu zagranicą bez ograniczeń, z wersji nieodpłatnej można korzystać za granicą przez 14 dni (zob. tutaj).

Spotify społecznościowy!

Drugim ważnym elementem umowy zawieranej z serwisem Spotify są upoważnienia udzielane serwisowi przez użytkownika.  Nie należy bowiem zapominać, że Spotify jest serwisem społecznościowym, który zachęca użytkowników do odnajdywania znajomych, dzielenia się z nimi opiniami lub informacjami o słuchanej poprzez serwis muzyce.

Część z tych upoważnień jest konieczna dla prawidłowego funkcjonowania serwisu.  Mowa tu na przykład o zezwoleniu serwisowi na wykorzystanie twardego dysku użytkownika, czy pasma przesyłowego dla ułatwienia funkcjonowania serwisu.  Podobne znaczenie ma zgoda użytkownika na dostarczanie mu reklam w przypadku, gdy korzysta on z Bezpłatnej Usługi.

Wielu użytkowników serwisu może jednak zostać niemile zaskoczonych tym, że serwis publicznie udostępnia informację na temat ich aktywności w serwisie, w tym aktualnie odsłuchiwanych treści, tworzonych playlist, utworów oznaczonych jako ulubione.  Umowa zawiera postanowienie, zgodnie z którym każdy z użytkowników przyznaje Spotify „niewyłączoną, zbywalną i mogącą być przedmiotem sublicencji, bezpłatną, stałą i ogólnoświatową” licencję do korzystania, publicznego udostępniania, publikowania, tłumaczenia i dystrybucji wszelkich treści użytkownika publikowanych w serwisie lub udostępnianych w inny sposób poprzez serwis.  Oznacza to, że nasza aktywność w Spotify ma co do zasady charakter publiczny, co nie wszystkim użytkownikom będzie odpowiadać.  W przypadku skorzystania z możliwości połączenia konta w Spotify z kontem w serwisie Facebook, ten ostatni serwis systematycznie publikuje na naszej tablicy raporty o odsłuchiwanych przez nas utworach.

Każda nasza sesja w serwisie otwiera się co do zasady jako sesja publiczna.  Jeśli nie życzymy sobie opublikowania raportu na temat naszej aktywności trzeba ręcznie włączyć opcję tzw. sesji prywatnej.  Spotify automatycznie powróci do trybu publicznego po sześciu godzinach braku aktywności w serwisie.  Również wszystkie tworzone przez nas playlisty pojawiają się w naszym profilu domyślnie jako publiczne, czyli widoczne dla osób przeglądających nasz profil. Edytując własny profil w serwisie możemy zmienić status poszczególnych playlist na prywatne (niewidoczne dla innych).  W opcjach serwisu można również wyłączyć domyślne publikowanie nowych playlist, naszych najlepszych utworów, czy wykonawców.  Można także zrezygnować z publikowania swoich działań w Spotify Social.  Należy jednak zwrócić uwagę na to, że nie wszystkie informacje umieszczone w serwisie można zastrzec jako prywatne.  Publiczny charakter w każdym przypadku będzie miało imię i nazwisko użytkownika, zdjęcie profilowe oraz dalsze powiązania.  Nawet jeśli użytkownik zmieni ustawienia dotyczące treści swojego profilu na prywatne, to osoby które uzyskały dostęp do takich treści przed zmianą ich statusu, mogą go mieć w dalszym ciągu.  Oznacza to, iż publikując jakiekolwiek treści w serwisie Spotify, należy liczyć się z tym, że pozostaną one publiczne nawet jeśli w przyszłości będziemy chcieli zmienić ich status na prywatny.

Rozwiązanie umowy

Umowa obowiązuje do chwili jej wypowiedzenia przez którąkolwiek ze stron.  Spotify może wypowiedzieć Umowę w szczególności w przypadku faktycznego lub „podejrzewanego” nieautoryzowanego lub sprzecznego z Umową korzystania z serwisu.  Skutkiem wypowiedzenia Umowy jest jej wygaśnięcie.  W takim przypadku Spotify „zawiesza” dostęp użytkownika do serwisu i zachowuje prawo do zatrzymania w całości kwot wpłaconych przez użytkownika „w możliwie najpełniejszym zakresie dozwolonym przez prawo”.  Można postawić pytanie, czy w taki przypadku Spotify będzie miało obowiązek zwrócić użytkownikowi abonament w części w jakiej nie został on przez użytkownika wykorzystany.  Na to pytanie należałoby odpowiedzieć twierdząco, gdyby dotyczyło umowy poddanej prawu polskiemu.  W związku z tym, że umowa rządzona jest prawem szwedzkim, można byłoby sobie życzyć, aby Spotify tę kwestię rozstrzygnął wyraźnie w treści Umowy, aby usunąć ewentualne wątpliwości użytkowników.

Rozwiązanie Umowy oznacza w każdym razie utratę dostępu do biblioteki Spotify.  W tym momencie możemy dostrzec istotną różnicę w stosunku do standardowych umów nabycia treści zawieranych w serwisie iTunes.  Rozwiązując umowę z iTunes zachowujemy wszystko co w tym serwisie kupiliśmy.  W tym sensie iTunes daje nam praktycznie to samo co tradycyjny sklep płytowy, podczas gdy Spotify zostawia nas z niczym.

Z drugiej jednak strony użytkownik Spotify może w każdej chwili anulować subskrypcję bez wypowiadania Umowy, co powoduje „przeniesienie” jego konta do Darmowej Usługi.  W tym momencie ustaje możliwość korzystania z serwisu za pomocą innych urządzeń niż komputer stacjonarny lub laptop, znika możliwość odsłuchu off-line i pojawiają się reklamy, lecz użytkownik zachowuje dostęp do biblioteki muzycznej.

Czy warto?

Można przypuszczać, że serwisy streamingowe mają najlepsze czasy jeszcze przed sobą.  Ich pozycja jest już jednak znacząca a zachodzące zmiany technologiczne, mentalnościowe i rynkowe są ich siłą napędową.  Już w tej chwili można powiązać Spotify z domowymi systemami stereo opartymi o technologię streamingu takimi jak Sonos, Squeezebox, Onkyo, WD lub Boxee Box.  To zapewnia możliwość uzyskania wysokiej jakości dźwięku do domowego użytku z wykorzystaniem własnych wzmacniaczy stereofonicznych i głośników.  Słuchamy zatem muzyki jak dotychczas, zmienia się tylko jej źródło.

Odpowiedź na pytanie, czy warto zależy bezpośrednio od naszych muzycznych potrzeb.  Serwisy streamingowe docenią osoby oczekujące błyskawicznego dostępu do szerokiej palety utworów, osoby pozostające w ruchu i słuchające muzyki na urządzeniach przenośnych typu iPod, czy na smartfonach.  Streaming jest też idealny na domowe imprezy i spotkania towarzyskie.  W nieodległej przyszłości na technologii streamingu oparte zostaną zapewne również samochodowe systemy audio.  Wraz z wejściem LTE znika dotychczasowa bariera zbyt niskiej szybkości przesyłu danych w urządzeniach mobilnych, a koszt usługi telekomunikacyjnej można z łatwością dodać do ceny samochodu (choćby jako opcja do wyboru).  Niedługo skończy się zatem również epoka płyt wysypujących się ze schowków samochodowych; nie będzie w ogóle potrzeby ich nagrywania.  Zawiedzeni mogą ciągle jeszcze pozostawać wysublimowani audiofile, nie uznający jakichkolwiek kompromisów w kwestii jakości dźwięku, ale to mimo wszystko nieliczna elita, którą zawsze bardzo trudno zadowolić.

(współpraca Maciej Rzepka)

0

Gracjan Pietras

Autor jest adwokatem i wspólnikiem w kancelarii „Doktór Jerszyński Pietras” w Warszawie. www.djp.pl


Jeśli chcesz wesprzeć redakcję iMagazine, podoba Ci się nasza praca, to zapraszamy do iMag Weekly

dołącz

W archiwum iMag Weekly znajdziecie ponad 500 felietonów, artykułów, recenzji, opisów, przepisów oraz relacji z podróży – w sumie do przeczytania jest ponad 500 tysięcy słów. Wykupienie dostępu do niego jest „dożywotnie” (czyli tak długo jak będzie funkcjonował iMagazine) i wystarczy to zrobić raz. Nasz tygodnik był wydawany do dnia 27/01/2017.

Osoby, które miały wykupioną jakąkolwiek subskrypcję otrzymały pełny dostęp do archiwum.