Moshi IonBank

30/10/2014, 21:06 · · · 1

W bateriach zewnętrznych najważniejszym parametrem jest zazwyczaj pojemność – im większa, tym więcej energii dostarczy innym urządzeniom. Moshi ma jednak inne podejście, stawia bowiem przede wszystkim na wygodę i wygląd power banku.

Na pierwszy rzut oka IonBank przypomina nie zewnętrzną baterię, a przenośny dysk. Ma dość dużą i grubą obudowę z plastiku, osłoniętą dwiema aluminiowymi pokrywami. Jedna z nich jest odsuwana, a pod nią znajduje się krótki kabel Lightning. Na boku umieszczono przycisk oraz diody sygnalizujące stan naładowania baterii, zaraz obok nich znalazł się też duży port USB, pozwalający na ładowanie drugiego urządzenia. W narożniku ukryto wtyczkę USB, która służy z kolei do naładowania akumulatora power banku. Całe urządzenie wykonane jest bardzo solidnie, nie jest też przesadnie ciężkie. Wydawać by się mogło, że jak na tak pokaźne wymiary, jego akumulator powinien mieć adekwatnie dużą pojemność. Ta wynosi jedynie 5000 mAh – nie jest to specjalnie dużo, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę, ile miejsca wewnątrz zajmują przewody do ładowania, to i tak wynik wydaje się dobry.

ionbank_5K_6

To właśnie samodzielność jest największą zaletą IonBank. Tradycyjne power banki posiadają zazwyczaj port USB, do którego należy podpiąć kabel, by naładować urządzenie, a także drugie gniazdo, które ładuje akumulator akcesorium. Oznacza to, że muszę posiadać przy sobie przynajmniej jeden przewód, którym podłączę swoje urządzenie, co nie jest ani wygodne, ani praktyczne. IonBank zwyczajnie nie przysparza takich problemów – wystarczy, że odsunę pokrywę, wyjmę przewód Lightning i podepnę do telefonu lub tabletu. Wciskam przycisk, by rozpocząć ładowanie i już − gotowe. Podobnie jest zresztą z ładowaniem wewnętrznego akumulatora. Dzięki temu oszczędzam miejsce w torbie, a także mogę podładować baterię bezpośrednio z każdego komputera oraz ładowarki USB. To ogromne udogodnienie, zwłaszcza jeśli cały dzień spędzam poza domem i nie mam pewności, w jakim miejscu będę mógł podłączyć power bank do ładowania. Przewód Lightning jest też wystarczająco długi, by podczas korzystania z iPada ustawionego na blacie pionowo (na przykład w połączeniu z klawiaturą), power bank leży na nim płasko. Dodatkowy kabel przydaje się dopiero w momencie, gdy muszę równolegle naładować drugie urządzenie bądź też podpiąć sprzęt wymagający większej mocy. Wykorzystywany jest wtedy port USB umieszczony na boku obudowy. Przydaje się on również do podłączenia urządzeń wyposażonych w złącze inne niż Lightning (w sprzedaży jest też wersja IonBank, posiadająca wtyczkę micro USB, a także model z dwoma portami USB).

ionbank_5K_3

Pomimo pojemności 5000 mAh IonBank naładował mój telefon aż cztery razy (ładowanie od 20% do 80%, ze względu na sprawność procesu w tym zakresie pojemności akumulatora ładowanego). Tempo ładowania nie różni się przy tym od tego, jakie oferuje standardowa ładowarka dołączana do iPhone’a. Power bank jest w stanie zasilić również iPada, przy czym nie naładuje jego akumulatora do pełna. Ładowanie jest jednak szybkie, IonBank ma bowiem łączną moc wyjściową 15 W, co z powodzeniem wystarczy nawet do efektywnego zasilania tabletu. To kolejne udogodnienie, którego brakuje mi w wielu urządzeniach tego typu. Prędkość ładowania ma duże znaczenie – korzystanie z tabletu podłączonego do zewnętrznej baterii (a także w ogóle podłączonego do czegokolwiek) jest niewygodne, im ten czas jest krótszy, tym lepiej. Ponadto nie muszę ograniczać się w korzystaniu z iPada, choćby przez włączenie trybu samolotowego, by zmniejszyć pobór energii, a tym samym przyspieszyć (lub w ogóle umożliwić) ładowanie. Stan naładowania akumulatora sprawdza się bocznym przyciskiem – niestety, wskaźnik nie jest dokładny, zwłaszcza gdy pozostało niewiele energii. Podczas testu miałem sytuację, w której pokazał on 50% naładowania (świeciły się dwie z czterech diod). Pomimo tego po kilkunastu minutach ładowania nieużywanego iPada IonBank całkowicie się rozładował, co po prostu nie jest możliwe.

ionbank_5K_2

IonBank nie jest ani najmniejszym, ani też najpojemniejszym power bankiem, z jakim się spotkałem. Jednocześnie nie widziałem też równie wygodnego urządzenia. Nie dość, że ładowanie jest szybkie i efektywne, to na dodatek IonBank jest w pełni samodzielnym akcesorium, niezależnym od wszelkich przewodów. Pojemność jego akumulatora jest do zaakceptowania – w zupełności wystarczy do naładowania smartfona, dostarczy też zastrzyk energii iPadowi. To i tak znacznie więcej, niż zazwyczaj potrzebuję.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 09/2014



1

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac