iMagazine

HK Center

Historyczny start i lądowanie rakiety firmy SpaceX

31/03/2017, 18:33 · · · 0
fot. SpaceX

Dziś w nocy SpaceX dokonało czegoś co było ich planem od początku istnienia. Wystrzelili użytą już wcześniej rakietę Falcon 9. Dodatkowo ponownie wylądowali nią na autonomicznej barce. Jak się jednak okazuje, to nie wszystkie „pierwsze razy” w czasie misji SES-10.

Wspominałem wcześniej o tym starcie, bo że to będzie historyczne wydarzenie, było jasne od dłuższego czasu. Jednak wcześniej nie było jasne, czy misja i wszystkie jej elementy się powiodą. Nie wiedzieliśmy też o wszystkich nowościach, które SpaceX chciało wypróbować w czasie tego startu oraz lądowania.

Zacznijmy od początku. Do wyniesienia satelity telekomunikacyjnego SES-10, firma Elona Muska użyła pierwszego członu rakiety Falcon 9, który już wcześniej wyniósł inny ładunek na orbitę. Dokonał tego w kwietniu 2016 roku. Była to misja zaopatrzeniowa dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pierwszy człon rakiety skutecznie odłączył się po wyniesieniu ładunku na orbitę i wrócił oraz wylądował wtedy na autonomicznej barce „Of Course I Still Love You” na Atlantyku.

Rakieta od tamtego czasu przeszła serię testów i badań, które miały sprawdzić, czy nadaje się do ponownego lotu. Okazało się, że jedynym elementem, który wymaga wymiany, to wirniki turbopomp w niektórych silnikach.

Niecałe 9 minut po dzisiejszym udanym starcie, pierwszy człon rakiety Falcon 9 ponownie powrócił i znowu wylądował na barce „Of Course I Still Love You”. To historyczne wydarzenie. Podobnie jak oczywiście sam start tej rakiety. Przybliża on cel SpaceX, czyli obniżenie kosztów wyniesienia ładunku na orbitę. W czasach wahadłowców kosmicznych, koszt dostarczenia kilograma ładunku oscylował w granicach 45 tys. dolarów. SpaceX już teraz robi to samo za około 6,5 tys. dolarów. Dzięki możliwości ponownego używania najdroższego elementu rakiety, będą w stanie obniżyć koszt jeszcze bardziej. United Launch Alliance (joint venture firm Boeing i Lockheed Martin. Obecnie główny rywal SpaceX) może mieć poważne problemy z konkurowaniem cenowym z firmą Muska.

Sama rakieta i jej ponowne użycie to nie jedyna nowość w czasie misji SES-10. Po raz pierwszy użyto również osłon ładunku wielokrotnego użytku. To dwa duże elementy znajdujące się na samym czubku rakiety, które osłaniają ładunek w czasie wynoszenia na orbitę. Do tej pory ulegały one zniszczeniu wracając z powrotem na Ziemię. W tym przypadku zamocowano na nich specjalne spadochrony oraz niewielkie silniczki na sprężony azot, aby ustawić je pod odpowiednim kątem w czasie wchodzenia w atmosferę. Podczas konferencji prasowej po starcie Elon Musk potwierdził, że odzyskanie tych osłon to wisienka na torcie tej misji. Dodam tylko, że takie osłony kosztują 6 mln dolarów, więc odzyskiwanie ich również przyczyni się do obniżenia kosztów wynoszenia ładunków na orbitę.

Nie ma informacji na temat tego, czy po udanym lądowaniu na barce użyto po raz pierwszy robota, do ustabilizowania rakiety na jej pokładzie. Jeśli tak, to byłby kolejny element w zautomatyzowaniu i usprawnieniu całego procesu transportu ładunków na orbitę.


Dzisiejszy start to bardzo duże i historyczne osiągnięcie firmy SpaceX. Wszystkie kolejne etapy misji poszły zgodnie z planem. Rakieta wystartowała, pierwszy człon powrócił na Ziemię. Osłony zostały odzyskane, a satelita SES-10 po nieco ponad 32 minutach od startu znalazł się na swojej docelowej orbicie. Kolejnym wyzwaniem stojącym przed SpaceX jest próbny lot rakiety Falcon Heavy w drugiej połowie tego roku oraz zwiększenie częstotliwości startów i czasu wymaganego na ponowne użycie rakiety Falcon 9.

0

Błażej Faliszek

Użytkownik sprzętu Apple od ponad 10 lat. Najcześciej piszę o kosmosie (SpaceX) ale również o elektronice i DIY (Raspberry Pi, Arduino). Działam w stowarzyszeniu Hackerspace Silesia a ostatnio mocno wkręciłem się w temat filtrów powietrza.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o