iMagazine

Nie podchodź, bo się golę…
Sprytna brzytwa Philips

11/10/2017, 16:44 · · · 0

Obserwuję odmienne mody równolegle współistniejące. Powracającą cyklicznie modę na retro, modę na produkty oraz usługi. Wśród tych ostatnich wyróżniłbym wyrastające jak grzyby po deszczu zakłady fryzjerskie ze specjalnością golibrody, ukrywające się najczęściej pod angielską nazwą „Barbershop – tam się golą prawdziwi mężczyźni”. Tylko który z nas ma czas na codzienną wizytę, żeby dać się dokładnie ogolić brzytwą? Nawet raz w tygodniu też może być trudno.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2017


Z drugiej strony mamy coraz większy internet rzeczy i wszystko staje się smart: żarówka, ekspres do kawy, czajnik, pralka, doniczka itd. Ma być łatwiej, szybciej, dokładniej. Czy tak jest, to materiał na długą dyskusję.

Jesteśmy gadżeciarzami, geekami, sam się zaliczam do tej grupy, plasując się gdzieś pośrodku, pomiędzy retro a smart. Używam papierowego kalendarza, elektroniczny mnie tylko wspomaga, mam słabość do wiecznych piór itd. Długo bym mógł wymieniać. Jestem leniwy, ale żyję w biegu, nie lubię marnować energii i jestem śpiochem, co znacznie ogranicza mój czas rano. Od kilku lat zazwyczaj <Chromolę Waglewski link> używam elektrycznej golarki, z braku czasu, lenistwa oraz z powodu wrażliwej skóry. Nadszedł czas na wymianę. Skoro doniczka jest smart, to może golarka też – pomyślałem. Kilka klików i znaleziona, moment na zastanowienie i obejrzenie podobnego modelu w nie-smart w sklepie.

Paczka z zamówieniem dotarła dwa dni później. W pudełku ulotka z informacją o aplikacji na iOS, ładowarka, trymer i szczoteczka montowane w miejscu głowicy z nożami i golarka z podróżnym etui. Smart i od razu smart problemy: bezpłatna aplikacja Philipsa do obsługi golarki nie jest dostępna w polskim AppStore. Wiedziałem o tym przed zakupem, wiedziałem też, że jest w niemieckim*. Musiałem więc założyć konto w AppStore DE – kolejne Apple ID do kolekcji. Po uruchomieniu aplikacja wykrywa włączoną golarkę i automatycznie się z nią paruje. Na początek dostajemy serię pytań: o nawyki, sposób golenia do tej pory, częstotliwość, rodzaj maszynki, na mokro, sucho i o wrażliwość i problemy ze skórą. Na tej podstawie jest tworzony początkowy plan golenia, który ma skalibrować nasze nawyki z maszynką, a raczej odwrotnie, maszynkę z nami. W moim przypadku aplikacja wyliczyła, że na kalibrację mnie potrzebuje 20 dni.

Dalej mamy konfigurację trybów pracy, dostępne są cztery – od ekstrawrażliwego do zwykłego. Samo urządzenie nie ma wyświetlacza, tylko podświetlane ikonki informujące o trybie, połączeniu Bluetooth, informacji do odczytania w aplikacji i blokadzie podróżnej. Czas na golenie. Jeżeli dysponujemy wodoodpornym iPhone’em 7/7+, możemy monitorować czas golenia na bieżąco, ale nie jest to warunek działania golarki. Wszystkie zebrane informacje: czas, tryb, zmienione akcesoria będą przesłane podczas kolejnego połączenia golarki z telefonem. Po goleniu aplikacja pyta o stopień podrażnienia skóry, który ustawiamy płynnym suwakiem. W zależności od tego, co zaznaczymy, podpowiada, jak uniknąć podrażnień przy następnym goleniu. Aplikacja co kilka dni informuje, w którym miejscu planu jesteśmy. Dodatkowo pojawiają się informacje, jak dbać o skórę twarzy. W zakładce personalizacja są zebrane dane o czasie golenia, korzystania z poszczególnych akcesoriów i stanie skóry, jeżeli regularnie zaznaczamy w aplikacji.

W chwili pisania tego tekstu jestem w 14 dniu planu. Golarkę po wyjęciu z pudełka naładowałem do tej pory raz, według informacji o baterii powinna wystarczyć na sześć goleń, co uważam za bardzo przyzwoity wynik. Tygodniowe wyjazdy obejdą się bez zabierania ładowarki, jeden kabelek mniej. Ważna uwaga, golarka się nie uruchomi, jeżeli będzie podłączona do ładowarki – to zabezpieczenie przeciw porażeniu prądem. Samo urządzenie i akcesoria są porządnie wykonane, obudowa dobrze spasowana, nic nie trzeszczy. Wygodnie leży w dłoni. Kształt jest identyczny ze wszystkimi dostępnymi golarkami Philips z serii 3000–9000.

Kupować, nie kupować? Jakbym miał zmienić sprawną golarkę tylko dla funkcji smart, to bym tego nie zrobił. Moja poprzednia już się wysłużyła, kolejna wymiana ostrzy i baterii była nieopłacalna. Jednorazowych maszynek nie lubię, na samodzielne golenie brzytwą nie mam czasu, a pośpiech przy tej aktywności jest bardzo niewskazany. Zatem jeżeli jesteś geekiem, często podróżujesz, jesteś trochę leniwy, twoja golarka kończy żywot lub chcesz zrezygnować z jednorazówek – rozważ sprytną brzytwę Philipsa. Nawet jeżeli masz wrażliwą skórę, spełni swoje zadanie: goli. Bluetooth i parowanie z iPhone’em, dlaczego nie? Ucieszy to każdego geeka. Czy jest niezbędna? Nie jest. Jest fajnym dodatkiem. Brzytwę analogową naostrzyłem na wypadek zapaści internetu lub/i ataku zombie, tylko w takiej sytuacji golenie będzie najmniejszym zmartwieniem.

Cena: 199 EUR


*Philips oficjalnie nie sprzedaje Smart Shaver w Polsce. Pozostaje zamówienie na niemieckim Amazonie.

0

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o