iMagazine

Najciekawsze telewizory z targów CES 2018

17/01/2018, 13:48 · · · 0

CES 2018 dobiegł końca, największa branżowa impreza na świecie, była inna niż w latach ubiegłych. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że były to najciekawsze i najbardziej przełomowe targi od lat. Także jeśli chodzi o telewizory. Zobaczyliśmy trzy wyświetlacze przyszłości, które zupełnie zmienią spojrzenie na duże ekrany w naszych domach.

W Las Vegas liczyły się tylko trzy wyświetlacze – Samsung The Wall, prototypowy wyświetlacz od Sony z jasnością 10 tysięcy nitów oraz rolowany OLED od LG. Niestety widziałem tylko dwa z nich. Ekranu LG bowiem nie było na stoisku dostępnym dla odwiedzających. Każdy jednak na filmie może zobaczyć jego działanie, a to właśnie mechanizm tego zwijanego ekranu jest kluczowy.

The Wall – ekran modułowy w technologii MicroLED

Pod koniec roku będę uważnie weryfikował, czy Samsung wywiąże się z obietnicy i rzeczywiście wprowadzi ten model do sprzedaży. Jeśli tak będzie, to i tak większość z nas do sklepu po niego nie pójdzie. Telewizor o przekątnej 146 cali kosztować musi krocie. Sam rozmiar robi wrażenie. Do tej pory żaden z producentów nie zaoferował tak dużego ekranu na rynek konsumencki. Ekranu, na którym nie widać łączeń i ekranu, który z założenia ma mieć referencyjną jakość obrazu. Wyobrażam sobie sale kinowe w prywatnych domach z takim ekranem. Obecnie na świecie jest naprawdę dużo osób, które posiadają takie pomieszczenia z projektorami klasy premium. Będą mieć teraz alternatywę w postaci wyświetlacza. Wierzę jednak w bardziej masowy produkt mający 70-80 cali. Takie przekątne w 2018 roku będą całkiem popularne przy ekranach LCD, w 2017 roku mieliśmy już tego przedsmak w postaci przede wszystkim ex780 i mu7002.

The Wall od Samsunga to nie tylko rozmiar, to dwa ważne elementy – technologia microLED oraz modułowość. Na razie trudno jest ocenić te rozwiązania. Wyświetlacze microLED wydają się być bardzo przyszłościowe, ale jak technologia ta będzie sprawdzać się w praktyce dowiemy się dopiero za kilka lat. Równie ciekawie zapowiada się modułowość ekranu. W wizji Samsunga mamy składać telewizory jak z klocków i w dowolnym momencie rozbudowywać. Pomysł jest perspektywiczny, ale do tej pory wszelkie zapewnienia o długim wsparciu technologii się nie sprawdzały. W 2012 roku Samsung na CES zaprezentował Evolution Kit. Telewizory miały być aktualizowane o nowe funkcje dzięki modułom. Niestety pomysł szybko umarł. Dlatego obawiam się, że takie rozbudowanie telewizora modułowego, 3-4 lata po premierze może okazać się niemożliwe. Pożyjemy, zobaczymy, ale The Wall zrobił wrażenie.

LG Display pokazuje rolowany ekran

Rolowany ekran OLED nie był dostępny na stoisku i nie był też właściwie prezentowany przez LG Electronics. Zaprezentowała go spółka zależna LG Display odpowiadająca za badania i rozwój wyświetlaczy, a przede wszystkim produkcję, także produkcję paneli OLED do wykorzystywania na przykład w oświetleniu. Oznacza to, że rolowany telewizor na chwile obecną jest wyłącznie prototypem. Przykład W7 pokazuje jednak, że od prototypu do gotowego produktu nie jest daleko.

Rolowany ekran to przede wszystkim możliwość ukrycia telewizora w momencie, gdy z niego nie korzystamy. Dopiero na filmowy seans ekran się wysuwa. Plusem ma być możliwość wysunięcia części wyświetlacza. Mogą na nim się pojawiać powiadomienia, co ma sens przy inteligentnym domu. Może też w ten sposób stać się bardziej panoramiczny bez czarnych pasów.

Pomysł jest ciekawy, zwłaszcza jeśli LG zaoferuje kilka opcji stylistycznych samego „pudełka” na telewizor. Ewentualnie możliwość wmontowania go we własną szafkę RTV. W najbliższej przyszłości zobaczymy kilka różnych wizji kamuflażu ekranu. Przy obecnym wzornictwie telewizorów nie jest to jednak zawsze konieczne, wszystko zależy od aranżacji wnętrz i koncepcji. Dobrze, że pojawiają się takie wizje jak rolowany ekran LG. Zobaczymy, kiedy taki telewizor pojawi się w sklepach, najwcześniej będzie to zapewne w 2019 roku.

Superjasny telewizor Sony

W 2017 roku mieliśmy zastój, jeśli chodzi o technologię HDR. Żaden telewizor nie dorównał jasności Sony ZD9, Panasonic DX900 i Samsung KS9500. W tym roku powinno pojawić się kilka ekranów LCD z tylnym podświetlaniem, które powinny bez problemu wyświetlać obraz w przedziale 2000-1000 nitów. Jednak Sony w swoim prototypie poszło o krok dalej. Zobaczyłem na CES 2018 wyświetlacz o poziomie jasności 10 000 nitów. Ten poziom pozwala zobaczyć niemal naturalne oświetlenie. Blask słońca, światła reflektorów samochodów są jak prawdziwe. Generalnie obraz w grze na tym ekranie był bardzo naturalny, także demo bazujące na ujęciach z Planet Earth olśniewało. Przed pojawieniem się tego prototypu wydawało się, że taki poziom jasności w produktach konsumenckich będzie długo nieosiągalny. Teraz Sony pokazuje, że można. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku Sony pokaże telewizory z wykorzystaniem procesora X1 Ultime.

Premiery rozłożone w czasie

Producenci w tym roku postanowili zaburzyć znany od lat cykl życia ekranów. Nowości były prezentowane na CES, pojawiały się w sklepach na przełomie marca-kwietnia, później na targach IFA w Berlinie czasami debiutowały jakieś dodatkowe modele. W tym roku CES to zapowiedź tylko kilku telewizorów. Więcej zobaczymy na konferencjach poszczególnych producentów. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że mamy rok, w którym odbywa się mundial. Przez lata tego typu imprezy były impulsem do promocji telewizorów. Rynek jednak się zmienia, nie zdziwię się, gdy producenci telewizorów przejdą w przyszłości nawet na dwuletni cykl premier swoich ekranów. Mogłoby to wyjść nawet z pożytkiem dla jakości samych ekranów.


Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko

Dodaj komentarz