iMagazine

Seat Ateca – Hiszpan grubasek

15/02/2018, 12:00 · · · 0

Auta typu SUV stały się w ostatnich latach niezwykle popularne i jest ich dzisiaj na ulicach naprawdę sporo. Trochę się temu nie dziwę, bo to idealne auta rodzinne, na zakupy i do wyjazdu na wakacje. Wiem, że nie każdemu one odpowiadają, widząc jednak, jak wiele ich jeździ po naszych ulicach, raczej cieszą się powodzeniem.
Jednym z takich aut jest nowy Seat Ateca. To pierwszy SUV hiszpańskiego producenta i trzeba przyznać, że od razu im on wyszedł. Tak, wiem, że to właściwie technologia VW, ale i tak jazda tym autem sprawiała mi sporą przyjemność.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 8/2017.

Prosto i ładnie

To są chyba najlepsze słowa opisujące ten model. Tu jest prosto i bez większych wodotrysków, ale jednocześnie bardzo ładnie. Dość minimalistyczne wnętrze, które dobrze ze sobą współgra. Każdy, komu bliski jest design aut z koncernu VW, poczuje się dobrze. Warto nadmienić, że Ateca to niemal bliźniaczy model nadchodzącej Škody Karoq, następcy modelu Yeti. Z zewnątrz różnice są minimalne. Kiedy pierwszy raz wsiadłem do auta, wszystko wydało mi się proste i intuicyjne. Takie właśnie było. Czy Wy również jesteście prawdziwymi facetami i gardzicie instrukcjami obsługi? Bardzo dobrze! Tu naprawdę nie będziecie czuli potrzeby sięgania po nią. Jeśli potraficie obsłużyć kuchenkę mikrofalową, to poradzicie sobie również z obsługą systemów w Seacie, gdyż jest ona banalnie prosta. Wszelkie przyciski od rozmaitych systemów, w tym multimedialnego, są czytelne i umiejscowione w intuicyjnych miejscach. Jedni oczekują pulpitów rodem ze statków kosmicznych, ja cenię sobie minimalizm i prostotę – tak tu właśnie jest.

Co pokochałem w tym aucie najmocniej? Zabrzmi to banalnie, ale kolor. Testowany egzemplarz miał lakier Samoa Orange i jest on zabójczo-wspaniało-orgazmiczno-cudny! Takie słowo nie istnieje, ale co z tego. To jest piękny kolor i zdjęcia nie oddają tego, jak świetnie wygląda na żywo. Kolor lakieru potrafi naprawdę zmienić doznania z obcowania z autem i tutaj zadziałał on zdecydowanie na plus. Gdybym miał kupić Seata, na pewno kupiłbym go w tym kolorze.

Testowany egzemplarz

Miałem okazję jeździć egzemplarzem z benzynowym silnikiem 1.4 TSI o mocy 150 KM. Bałem się, że okaże się on nieco za słaby (wszak mamy tu spore auto do napędzenia), ale wrażenia z jazdy okazały się naprawdę zadowalające i nie miałem problemów z mocą w chwilach, kiedy była ona potrzebna. Testowany Seat to była wersja wyposażenia Xcellence i trzeba przyznać, że niczego mi w nim nie brakowało. Miał najważniejsze rzeczy i bajery, jakie powinny się znaleźć we współczesnym samochodzie i sądzę, że niejeden miłośnik gadżetów dobrze by się tu poczuł.

Producenci samochodów z każdym rokiem coraz bardziej idą w kierunku automatyzacji pojazdów i w Seacie również tego doświadczymy. Przede wszystkim przez pakiet wspomagania jazdy Comfort Assistant Plus. W jego skład wchodzą między innymi: asystent pasa ruchu, który pilnuje, byśmy nie zjechali na przeciwległy lub równoległy pas ruchu, jeśli nie mamy tego w zamiarze. Przyznam szczerze, że miałem już do czynienia z takimi asystentami od różnych producentów i ten z koncernu VW jest jednym z lepszych. Wciąż mu trochę brakuje do ideału, ale wszystko jest na dobrej drodze. Kolejnym dodatkiem jest system rozpoznawania znaków drogowych. Tu chyba nazwa doskonale mówi, z czym mamy do czynienia. Od czasu do czasu czujniki łapały jako znaki na przykład naklejki na naczepach ciężarówek, ale poza tym nie miałem większych problemów. Następnie, asystent jazdy w korku, dzięki któremu możemy trochę się – podczas jazdy w zatłoczonym mieście – zrelaksować. Cały czas musimy mieć rękę na pulsie, ale auto samo odwali za nam większość roboty podczas jazdy po zakorkowanej ulicy. Dodatkowo mamy tu aktywny tempomat, który powoli staje się standardem, jeśli tylko mamy auto z tempomatem. Wystarczy ustawić prędkość, a auto samo zwolni, gdy przed nim znajdzie się inny pojazd, a później samo wróci do wcześniej zdefiniowanej prędkości, jak tylko pojazd przed nami zjedzie nam z drogi. I w końcu, system wspomagania martwego pola – choć przez tyle lat można się było obejść bez takich rzeczy, to teraz uważam, że powinien to być standard w każdym samochodzie. Zwłaszcza dla ludzi, którzy naprawdę nie potrafią korzystać z lusterek i kilka razy o mało we mnie nie wjechali, gdy zmieniali pas ruchu.

Dla osób, które oczekują sporej liczby gadżetów, Seat okaże się autem godnym uwagi. 8-calowy wyświetlacz z dotykowym czujnikiem zbliżeniowym do obsługi systemu inforozrywki jest naprawdę wygodny w użyciu i doskonale się sprawdza. Powinien mieć co prawda lepszą rozdzielczość, ale jestem w stanie przymknąć na to oko. Znajdziemy tu również system CarPlay oraz Android Auto, dysk o pojemności 10 GB na wszelkie nasze pliki multimedialne oraz funkcję czytania SMS-ów i maili. Wyświetlacz doskonale sprawdza się również podczas parkowania, dzięki kamerze wstecznej oraz systemowi kamer 360°.
Mnie do gustu przypadły jeszcze dwie rzeczy: panoramiczny dach, gdyż od jakiegoś czasu jestem fanem takiego rozwiązania, dzięki któremu przyjemniej mi się przemieszcza samochodem ze względu na optyczne powiększenie przestrzeni. Druga rzecz to elektrycznie odblokowywany hak holowniczy. Co prawda, nie miałem potrzeby niczego holować, ale dobrze mieć taką możliwość.

Brać?

Do końca nie wiem dlaczego, ale Seat Ateca przypadł mi do gustu. Jak na pierwszego SUV-a z Hiszpanii wypadł bardzo przyzwoicie i może się podobać. Nadwozie ma ciekawy design, ale jednocześnie nie rzuca się w oczy, a przecież nie wszyscy chcą krzyczeć, jakim autem jeżdżą. Wnętrze Seata jest proste, dość minimalistyczne i przyjemne w obsłudze. Gdybym miał kupować średniego SUV-a, to na pewno Ateca byłby brany pod uwagę. Większość osób zapewne wybrałoby bliźniaczą Škodę, ale to kolejny powód, by pomyśleć o Seacie – chcemy taki samochód, jakim jeździ większość? Samochód ten ma wiele zalet, jednak dla mnie największą jest ten kolor. Samoa Orange wygląda bosko i pamiętajcie o tym!

Plusy:
– bogate i przejrzyste wnętrze
– łatwość obsługi systemów
– hak holowniczy
– pakiety wspomagania jazdy

Minusy:
– wyświetlacz o słabej rozdzielczości
– cena

Cena: testowany egzemplarz 162 593 PLN

0

Jan Urbanowicz

Do niedawna każda wolna chwila w kinie, teraz głównie na świeżym powietrzu, siłowni i gdzie tylko się da aktywnie spędzać czas i pokonywać zły cukier. Diabetyk z dobrze wyrównaną chorobą. #aktywniezcukrzycą


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o