Kanex GoPlay Sidekick – wyższy poziom gry

02/05/2018, 10:52 · · · 0

Smartfony przejęły niemal całkowicie rynek przenośnych odtwarzaczy muzyki, spowodowały też znaczne skurczenie się rynku aparatów kompaktowych. Konsole przenośne też ucierpiały, bo w tej roli noszony w kieszeni telefon sprawdza się zaskakująco dobrze.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2017


Wiadomo, że gry na smartfonach czy tabletach swoją złożonością nie dogonią raczej tytułów na dowolną konsolę Nintendo lub nawet PS Vita (nie liczę tu portów gier z innych platform). Ograniczeniem jest przede wszystkim brak fizycznych przycisków – te pozwalają wykorzystać jednocześnie więcej palców, nie wymagają też zerkania na nie, by w nie trafiać. Dotykowy ekran doskonale sprawdza się w określonych typach gier bazujących na gestach (takich jak nieśmiertelne Fruit Ninja) oraz we wszelkich karciankach i planszówkach. Przy szybszej akcji staje się jednak ograniczeniem. Już w iOS 7 Apple wprowadziło wsparcie kontrolerów gier, a iPhone oraz iPad zaczęły współpracować z padami o układzie zbliżonym do tego, który znany jest z PlayStation oraz Xboxa. Firma nie zdecydowała się jednak na opracowanie własnego kontrolera, nie chwaliła się też specjalnie tym, że jej sprzęt działa z takimi akcesoriami. Z tego też powodu przez cztery lata na rynku pojawiło się zaledwie kilka padów kompatybilnych z iOS. GoPlay Sidekick jest jednym z najmniejszych i najbardziej mobilnych z nich.

Pad opracowany przez Kanex przypomina bardzo Steelseries Stratus, zarówno pod względem rozmiarów, jak i rozmieszczenia przycisków. Choć całe urządzenie mieści się na dłoni, jest wyjątkowo wygodne do grania. Do dyspozycji mamy dwie gałki analogowe, czterokierunkowy krzyżak (niestety, z połączonymi strzałkami), cztery przyciski akcji pod prawym kciukiem i cztery przyciski w miejscu spustów. Jest też przycisk menu na środku oraz wyłącznik na prawej krawędzi. Stan baterii i połączenia wskazuje diodowy wskaźnik, do parowania służy natomiast przycisk z tyłu. Jedynym, czego brakuje względem pełnowymiarowych padów, są spusty pod R2 oraz L2, ale w niewielu grach na iOS znalazłyby one zastosowanie. Pad jest kompatybilny również z Apple TV, choć do grania na tym urządzeniu zdecydowanie lepiej kupić większy kontroler z uwagi na ergonomię. GoPlay Sidekick jest niezwykle lekki, zrobiono go bowiem w całości z plastiku (jedynie analogi pokryto gumą). Materiały są niezłe, ale dźwięki wydawane przez przyciski przy ich wciskaniu psują wrażenie porządnego sprzętu. Ich skok nie budzi zastrzeżeń, jest wyraźny, a do wciśnięcia potrzeba odrobiny siły. Przyciski akcji (te pod prawym kciukiem) robią się też z czasem dość śliskie, utrudniając granie – gdyby były bardziej płaskie, najprawdopodobniej problem by nie występował.

Aby korzystać z pada wystarczy go włączyć i powiązać z urządzeniem przez Bluetooth. Niestety, jednocześnie można sparować go tylko z jednym sprzętem, nie da się więc płynnie przechodzić pomiędzy iPadem i Apple TV (zakładam, że taka konfiguracja byłaby najpopularniejsza). GoPlay Sidekick łączy się za to bez problemów, parowanie nie zajmuje więc przynajmniej zbyt wiele czasu. Urządzenie ładowane jest przez Lightning – to spora zaleta, bo w podróży tym samym kablem ładuję tablet oraz telefon. Micro USB tylko by wszystko utrudniło, zwłaszcza że pad jest przeznaczony wyłącznie do urządzeń Apple. W zestawie otrzymujemy twardy futerał o matowej, gumowanej powierzchni i magnetycznym zamknięciu, który oprócz ochrony pada w bagażu, pełni też rolę podstawki pod iPhone’a. Jako ów stojak sprawdza się tak sobie, bo wystarczy lekkie szturchnięcie, by telefon się w nim wywrócił. Jest za to niezwykle dobrze wykonany, sprawia wrażenie wręcz niezniszczalnego (choć jest podatny na rysy). Otwiera się go bardzo trudno, brakuje mi jakiegoś wgłębienia, które pozwoliłoby podważyć wieczko. Nie wyobrażam sobie, by w komplecie nie było etui – dzięki niemu wrzucam pada do torby, bez obaw, że uszkodzę analogi czy go porysuję.

Zazwyczaj gry na iOS tworzone są z myślą o ekranie dotykowym. Sterowanie jest na tyle uproszczone, by dotyk i gesty wystarczyły do wygodnej gry. Pomimo tych ograniczeń tytuły na iOS potrafią być bardzo złożone, nie oznacza to jednak, że gra się w nie dobrze. Za przykład mogą posłużyć wszelkie konwersje z innych konsol (prym wiedzie tu Rockstar z serią GTA na czele), które oferowały określony schemat sterowania. Równie trudno bywa we wszelkich FPS-ach, gdzie oprócz ruchu i rozglądania się w tym samym czasie trzeba jeszcze wciskać przyciski akcji. Deweloperzy opracowują różne uproszczenia pokroju automatycznego strzelania czy wciskania gazu w grach wyścigowych, zbytnie zautomatyzowanie rozgrywki sprawia jednak, że ta zaczyna się bardzo szybko nudzić (jak choćby w Modern Combat Versus, gdzie nie trzeba już nawet wciskać spustu). Pad pozwala wzbogacić rozgrywkę, choć nie każdy tytuł na tym zyskuje. GoPlay Sidekick sprawdza się świetnie w GTA i innych konwersjach – niemal idealnie odwzorowuje układ przycisków z PlayStation oraz Xboxa. Bardzo przyjemnie gra się nim też w Asphalta 8 czy starsze odsłony Modern Combat (w najnowszej nie ma jeszcze obsługi pada). Doskonale bawiłem się też w Oceanhorn, platformówce nieco przypominającej nieco Zeldę – kupiłem tę grę z myślą o przetestowaniu pada i nie zawiodłem się. Problem zaczął się, gdy odpaliłem Space Marshals – owszem, gra działa z padem, jej unikalny system strzelania za pomocą gestów wykonywanych prawym kciukiem dawał mi jednak o wiele więcej frajdy niż manipulowanie analogiem i dodatkowe wciskanie spustu, by strzelić. W Assassin’s Creed Identity jedyne, co mogłem robić za pomocą pada, to się poruszać; o wykonaniu jakiejkolwiek akcji nie było mowy. W niektórych grach brakuje też możliwości ustawienia czułości analogów, co z kolei ma ogromne znaczenie dla całej rozgrywki (za przykład może posłużyć Reckless Getaway 2, gdzie sterowanie jest bardzo czułe). Nie zauważyłem, bym dzięki padowi zyskał jakąkolwiek przewagę w grach sieciowych, może z czasem nabrałbym wprawy i faktycznie zaburzyłbym tym samym balans rozgrywki, po kilku godzinach w Modern Combat moje osiągnięcia były jednak równie mało spektakularne, co przy grze na ekranie dotykowym. Pomimo dość długich sesji, trwających ponad godzinę, nie odczułem zmęczenia wynikającego z ułożenia dłoni na kontrolerze. Przyciski może i są blisko siebie, ale rozmieszczono je tak, by ręce były w możliwie najmniej męczącej pozycji.

Nie gram szczególnie dużo na iOS, ale jeśli jakiś tytuł mnie wciągnie, poświęcam mu równie dużo uwagi, co grze na „dużą” konsolę. GoPlay Sidekick nie sprawi, że będę grał więcej, ale z tytułów, które mają dobrze zaimplementowaną obsługę pada, będę czerpał o wiele więcej przyjemności. Doświadczenia z gry na iPadzie oraz Sidekicku są zdecydowanie odmienne od tych, które towarzyszą mi grze na PlayStation podpiętym do TV, choć różnica nie wynika z jakości tytułów, a z komfortu. Włączenie gry na PlayStation trwa dłuższą chwilę, bo choć konsola uruchamia się szybko, to tytuł zazwyczaj ładuje się jeszcze przynajmniej minutę. W przypadku iPada czas ten jest znacznie krótszy, a i nie jestem uzależniony od tego, czy żona nie chce akurat czegoś obejrzeć. Niech Was nie zmylą niewielkie rozmiary – Sidekick jest świetnym kontrolerem – innym, bo do urządzeń mobilnych, ale bardzo wygodnym i czyniącym wiele gier lepszymi.




Ocena iMagazine: 5/6 5/6

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac