iMagazine

Awaryjne lądowanie rakiety Falcon 9

06/12/2018, 11:17 · · · 0
fot. SpaceX

Wczoraj wieczorem o godzinie 19:16 ze stanowiska startowego LC-40 na Florydzie wystartowała rakieta Falcon 9 z misją CRS-16. W czasie tej misji kapsuła Dragon dostarczy zapasy oraz nowy sprzęt na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Misja zakończyła się sukcesem, jednak rakieta Falcon 9 napotkała pewne problemy przy lądowaniu.

Cel misji CRS-16

Wczorajszy start Falcona 9 był kolejną misją zaopatrzeniowa na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W czasie startu użyto nowej rakiety Falcon 9 w najnowszej wersji Block 5. Kapsuła dragon, która znajdowała się szczycie rakiety, była już raz na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Miało to miejsce w czasie misji CRS-10 w lutym 2017 roku. W ładowni Dragona znajduje się m.in. żywność dla astronautów na Stacji, części zamienne oraz kilka przyrządów do eksperymentów naukowych. Jednym z nich jest GEDI – urządzenie, które za pomocą lasera ma prowadzić pomiary struktury lasów na Ziemi. Kolejnym jest RRM3 – urządzenie, które ma przetestować metody przechowywania i transferu cieczy kriogenicznych w przestrzeni kosmicznej. Wśród ładunku znajduje się również pożywienie dla myszek żyjących na Stacji. Ostatnia partia ich karmy, która trafiła na Stację była wadliwie zapakowana i pojawiła się na niej pleśń. Konieczne było wysłanie w kosmos nowej partii jedzenia.

Problemy z lądowaniem

Falcon 9 wystartował o 19:16 zgodnie z planem. Cała misja przebiegła pomyślnie. Problemy pojawiły się dopiero przy powrocie na Ziemię pierwszego stopnia rakiety Falcon 9. Tytanowe lotki, które umożliwiają sterowanie rakietą w czasie powrotu, przestały działać. Okazało się, że wysiadła pompa hydrauliczna odpowiedzialna za poruszanie lotek. O ile w przypadku lotów w kosmos, wszystkie systemy muszą mieć zapasową wersję i w razie awarii jednego zestawu urządzeń, automatycznie przełączyć się na awaryjny, o tyle w przypadku powrotu na Ziemię, nie ma takiego wymogu. Pierwszy stopień Falcona 9 nie był w stanie ustabilizować rakiety i dolecieć do platformy LZ-1, na której miał wylądować.

Komputer pokładowy Falcona 9 w pierwszej fazie lądowania za wszelką cenę starał się ustabilizować położenie. W chwili, kiedy mu się o nie udało. Uruchomił procedurę awaryjną. Sprawdził odległość od lądu oraz najbliższych zabudowań i wybrał najbezpieczniejsze miejsce awaryjnego lądowania. Był nim Atlantyk, jakieś dwie mile od brzegu. Przeprowadził następnie próbę lądowania. Po jej zakończeniu udało mu się również w pełni przeprowadzić wszystkie czynności po wylądowaniu. To znaczy wypuścił ciśnienie ze zbiorników helu, azotu oraz otworzył zbiorniki ciekłego tlenu, aby mogły się wietrzyć i wyrównać ciśnienie. Oznacza to, że rakieta pływająca po Oceanie, nie grozi eksplozją.

Elon Musk chwilę po awaryjnym lądowaniu Falcona 9, poinformował na Twitterze, że statek SpaceX płynie już na miejsce, żeby zabezpieczyć rakietę. SpaceX ma łączność z rakietą cały czas, więc oznacza to, że nie jest ona uszkodzona. Z tego powodu Musk zapowiedział już, że postarają się użyć tej rakiety, o ile będzie to możliwe, do jakiejś z misji testowych SpaceX1. Chcą też dodać zapasową pompę hydrauliczną w pierwszym stopniu, aby wczorajsza sytuacja już się nie powtórzyła.

  1. Nie w czasie komercyjnych misji.
0

Błażej Faliszek

Użytkownik sprzętu Apple od ponad 10 lat. Najcześciej piszę o kosmosie (SpaceX) ale również o elektronice i DIY (Raspberry Pi, Arduino). Działam w stowarzyszeniu Hackerspace Silesia a ostatnio mocno wkręciłem się w temat filtrów powietrza.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o