iMagazine

Linie lotnicze – których unikać, a które wybierać?

15/12/2018, 15:31 · · · 0

Do napisania tego artykułu skłonił mnie fragment rozmowy, którą prowadziliśmy niedawno z Jaśkiem Urbanowiczem i Marcinem Pyciem w nowym odcinku ich podcastu Inna Kultura (zachęcam do odsłuchania tutaj). Zapytany o to, czy podczas moich podróży unikam konkretnych przewoźników lotniczych, odparłem, że generalnie nie; pytanie postawione w tytule stanowi jednak doskonały wstęp do dłuższej dyskusji nad tym zaskakująco złożonym tematem.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2018

Bezpieczeństwo

Zacznijmy od zdecydowanie najistotniejszego, chociaż często pomijanego zagadnienia związanego z planowaniem podróży, które może wpływać na nasz wybór konkretnego środka transportu lub przewoźnika, a więc bezpieczeństwa. Branża lotnicza bezsprzecznie należy do najbezpieczniejszych form przemieszczania się z punktu A do punktu B. Dzięki całym dziesięcioleciom poprawiania procedur i rozwijania technologii doszliśmy do momentu, w którym prawdopodobieństwo naszego udziału w wypadku jest znikome. Chociaż ze względu na inną specyfikę trudno bezpośrednio porównać dane dotyczące bezpieczeństwa różnych form transportu (np. przeliczać liczbę wypadków na liczbę odbytych podróży czy liczbę przebytych kilometrów), to statystyki dotyczące samej branży lotniczej zdecydowanie działają na naszą korzyść. Kilka ciekawych przypadków zebrano na łamach serwisu curiosity.com. Ze statystycznego punktu widzenia musielibyśmy odbywać lot codziennie przez 55 tysięcy lat, by przydarzył się nam wypadek śmiertelny; znacznie bardziej prawdopodobne jest, iż nasz los dokona się za sprawą… spadającego z drzewa kokosa. 325 ofiar śmiertelnych katastrof w lotnictwie komunikacyjnym na świecie w 2016 roku to prawie dziesięć razy mniej niż w tym samym okresie zginęło tylko na polskich drogach.

Widzimy zatem, że transport lotniczy jako całość należy do najbezpieczniejszych form podróżowania. Skąd więc bierze się strach przed lataniem, na który uskarża się nawet 40% pasażerów? Chociaż zagadnienie to stanowi temat na oddzielną dyskusję, to wśród powodów z całą pewnością możemy wymienić przesadne nagłaśnianie wszelkich informacji związanych z usterkami samolotów, awaryjnymi lądowaniami, których przebieg w znakomitej większości właściwie nie różni się od „normalnego” powrotu na lotnisko, a także medialność bardzo rzadkich zdarzeń, jakimi są wypadki i katastrofy. Swoją rolę odgrywa także brak odpowiedniej wiedzy i obieg nieprawdziwych informacji i wyobrażeń, szczególnie w odniesieniu do tanich linii lotniczych. Wielu pasażerów myśli bowiem, że wybór przewoźnika niskokosztowego oznacza podróż na pokładzie zużytego, starego, „rozpadającego się” samolotu z niewykfalifikowaną załogą i brakiem procedur. Wszystkie te aspekty są oczywiście bzdurą; każda linia operująca w danym regionie musi bowiem stosować się do tych samych regulacji, szczególnie w kontekście przeglądów technicznych i bezpieczeństwa. Co ciekawe, ze względu na maksymalną optymalizację kosztów poprzez redukcję zużycia paliwa i występowania usterek, zazwyczaj to właśnie lotnicze „low costy” mogą pochwalić się najmłodszą, najbardziej zadbaną flotą.

Prawdą jest jednak, że istnieje grupa przewoźników, co do których można mieć nieco większe zastrzeżenia w zakresie bezpieczeństwa podróży i przestrzegania procedur. I chociaż statystycznie prawdopodobieństwo doświadczenia wypadku na ich pokładzie nadal pozostaje na niezwykle niskim poziomie, to w wielu zakątkach świata istnieją odpowiednie regulacje ograniczające dostęp takich linii do danej przestrzeni powietrznej i lotnisk w celu zapewnienia najwyższych norm bezpieczeństwa. Najbardziej znanym przykładem jest lista stworzona przez instytucje Unii Europejskiej, która określa zarówno konkretne linie, jak i całe kraje, które nie mają prawa operowania do i z państw wspólnoty. Wśród przykładów znaleźć można przewoźników takich jak Iraqi Airways, Air Zimbabwe czy nigeryjskie Med-View Airlines, a także wszystkich operatorów między innymi z: Afganistanu, Republiki Kongo, Kirgistanu, Nepalu, Libii oraz Sudanu. Pełną listę można znaleźć na tej stronie.

Komfort i udogodnienia

Na podstawie powyższej dyskusji możemy zatem pozostawić temat bezpieczeństwa podróży na pokładzie konkretnych przewoźników odpowiednim organom i przyjąć, że aspekt ten w żaden sposób nie powinien wpływać na naszą decyzję dotyczącą wyboru środka lotniczego transportu. Zupełnie innym zagadnieniem będzie jednak komfort podróży – zagadnienie niezwykle istotne, szczególnie w przypadku dłuższych eskapad, ale również stosunkowo skomplikowane; czynników jest bowiem wiele, a większość z nich będzie zależała od tego, dokąd lecimy.

Zacznijmy od połączeń krótkodystansowych. Niezależnie od tego, czy podróżujemy na pokładzie tradycyjnej linii lotniczej (LOT, Lufthansa, Air France) czy też przewoźnika niskokosztowego (Ryanair, Wizz Air, EasyJet), różnice w większości wypadków będą znikome – szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż w ostatnich latach obserwujemy stopniowe uproszczanie produktu oferowanego przez „normalne” linie – właśnie ze względu na rywalizację z tańszymi konkurentami. W rezultacie na rejsach regionalnych coraz rzadziej nadamy za darmo bagaż czy zjemy darmowy posiłek; usługi przez długi czas oferowane jako standard stają się dodatkowo płatnymi opcjami. Nie dzieje się to jednak bez powodu – jeżeli nomen omen ceną za tańsze bilety na dwugodzinnym rejsie ma być brak pewnych dodatków, które w żaden sposób nie utrudniają podróży (na przykład kiepskiej jakości posiłek), to obrany przez branżę kierunek wydaje się być w pełni zrozumiały. Czynnikiem decyzyjnym jest bowiem przede wszystkim port wylotu i przylotu, godziny podróży i cena biletu. Nawet dla wielu zasobniejszych pasażerów podróżujących po Europie znacznie korzystniejszą ofertę może stanowić bezpośredni rejs z punktu A do punktu B oferowany przez linię niskokosztową niż bardziej komfortowa, ale dłuższa podróż z przesiadką w jednym z hubów (portów przesiadkowych) czołowych linii lotniczych. O ile nie jesteśmy stale związani z jednym programem lojalnościowym (zbieranie mil, za które przysługują różne udogodnienia – saloniki, priorytetowa odprawa itd.) lub umową korporacyjną (niektóre firmy mogą korzystać wyłącznie z usług konkretnego przewoźnika), to właśnie powyższe aspekty można uznać za najważniejsze przy podejmowaniu decyzji o wyborze linii lotniczej na krótkiej trasie.

Różnice zaczynają mieć znaczenie w przypadku rejsów dalekodystansowych lub międzykontynentalnych. Mając z tyłu głowy wizję spędzenia 8, 10 czy nawet kilkunastu godzin na pokładzie samolotu, warto dokładniej przyjrzeć się szczegółowym informacjom dotyczącym przewoźników oferujących dane połączenie, wykorzystywanych przez nich maszyn oraz standardu serwisu. Tyczy się to zarówno najpopularniejszej wśród pasażerów klasy ekonomicznej, jak również kabin premium (business class, first class). O ile w przypadku rejsów do 3–4 godzin najważniejszym dla mnie czynnikiem wybrania danej oferty będzie cena, to sytuacja znacząco różni się, gdy w grę wchodzi dłuższa podróż. Może bowiem okazać się, że rejs na pokładzie nowoczesnego samolotu dobrze ocenianych linii będzie kosztował o zaledwie 200–300 złotych więcej niż podróż z przewoźnikiem, którego standard nie różni się specjalnie od linii niskokosztowych, a wykorzystywane samoloty pozostawiają wiele do życzenia pod względem komfortu – szczególnie, gdy mówimy o różnicy kilkuset złotych przy kwotach rzędu 2000–3000 złotych za bilet.

Przykłady? Chociaż regularnie trafiam na promocyjne oferty linii Ukraine International Airlines do Azji, to jeszcze nigdy nie zdecydowałem się z nich skorzystać; w interesujących mnie terminach okazywało się bowiem, że zamiast przesiadki w Kijowie za niewiele więcej mogę wybrać tę w jednym z krajów Zatoki Perskiej (Emirates, Etihad, Qatar Airways) oraz podróż na pokładzie komfortowego, nowoczesnego Beoinga 787 Dreamliner, Boeinga 777 lub Airbusa A380 zamiast mocno wyeksploatowanego Boeinga 767 z kiepsko ocenianym serwisem pokładowym. Dodatkowo w przypadku podróży liniami Emirates dwukrotnie miałem okazję skorzystać z darmowego hotelu i innych atrakcji podczas przedłużonej na własne życzenie przesiadki w Dubaju. Innym przykładem mogą być rejsy do USA oferowane przez tanie linie lotnicze Norwegian – często okazuje się, że po doliczeniu wszystkich dodatkowo płatnych opcji (bagaż rejestrowany, posiłki) cena zbliża się lub przekracza oferty przewoźników tradycyjnych, którzy na rejsach dalekodystansowych nadal oferują pełny pakiet usług w cenie biletu.

Skąd jednak czerpać informacje o tym, na jakie udogodnienia możemy liczyć podczas podróży na pokładzie konkretnego przewoźnika? Przede wszystkim należy określić to, jaki model samolotu jest wykorzystywany do obsługi interesującej nas trasy – informację tę bez trudu zdobędziemy w systemie rezerwacyjnym przewoźnika. Wybór nowoczesnego Boeinga 787, Airbusa A350 czy Airbusa A380 z dużym prawdopodobieństwem oznaczać będzie ponadprzeciętnie komfortową podróż ze względu na lepsze wyciszenie kabiny, wyższą wilgotność powietrza oraz nowocześniejszy system rozrywki pokładowej. Z tą informacją możemy zacząć zgłębiać serwisy takie jak SeatGuru oraz recenzje pasażerów zamieszczane w internecie – tak, by porównać jakość posiłków, obsługi i innych aspektów danej linii lotniczej i wybrać tę o najlepszym standardzie.

Podsumowanie

Wybór linii lotniczej, na pokładzie której odbędziemy planowaną przez nas podróż, to istotne zagadnienie, którego nie powinniśmy jednak przesadnie odnosić do kwestii bezpieczeństwa, a zamiast tego skupić się na wyborze najbardziej komfortowej opcji – szczególnie w przypadku dłuższych tras. Lotnictwo jest bowiem silnie regulowaną branżą, w której wypadki należą do niezwykle rzadkich; w tym kontekście warto pozostawić ten aspekt ekspertom, a osobiście zająć się najlepszym wykorzystaniem naszego czasu i budżetu na zaplanowanie niezapomnianych wakacji czy efektywnego wyjazdu biznesowego.

0

Tomasz Szykulski

Fotograf, podróżnik, freelancer. Student uczelni w USA, Irlandii i Australii. Zajrzyj na moją stronę - szykulski.com.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o