iMagazine

Gdzie spotkasz Banksy’ego?

11/07/2019, 18:52 · · · 0

W 2018 w londyńskim Barbicanie odbyła się wyjątkowa wystawa, prezentująca życie i twórczość Jean-Michela Basquiata. Media obiegła wtedy rewelacyjna wiadomość, że Banksy znowu „zaatakował” Londyn. W okolicy Barbicanu powstały dwa murale jego autorstwa, ewidentnie nawiązujące do Basquiata. Jean-Michel jest wprawdzie znany dzisiaj bardziej z rekordu aukcyjnego niż z faktu, że był prekursorem współczesnego graffiti. Jednak właśnie to drugie – jak można przypuszczać – było bezpośrednim pretekstem do akcji Banksy’ego.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 06/2019


Ledwo informacja o nowym „dziele” zaczęła rozprzestrzeniać się po sieci i zanim zdążono je przykryć przeźroczystą pleksi, inny twórca dodał swoje „trzy grosze”, domalowując inspirowanego Keithem Haringiem skateboardera. Tak właśnie wygląda świat street artu. Pod osłoną nocy, ktoś coś rzuca na ścianę. Ktoś inny dodaje od siebie kolejne graffiti – niejednokrotnie po to, aby ogrzać się w blasku bardziej znanego nazwiska. Nie wiem tego na pewno, bo byłoby to zaprzeczeniem idei graffiti, ale ponieważ Banksy jest już przykryty pleksi, prawdopodobnie nadal można go spotkać w okolicy Barbicanu. A najlepiej połączyć te odwiedziny z tzw.street art tour. Sama miałam przyjemność w takowej brać udział i to w dodatku z genialnym przewodnikiem.

Choć nie pałam miłością do zorganizowanych wycieczek, trudno byłoby samemu odkryć to, co przekazał nasz przewodnik w ciągu niecałych 3 godzin. Równie wyjątkowy jak jego opowieści, był sposób ich przekazywania. Mój przewodnik bowiem w pewnym momencie zrezygnował z regularnej pracy w sektorze finansowym na rzecz oprowadzania wycieczek po Shoreditch. I to z czystej pasji i miłości do graffiti. Prowadząc nas od jednego „kawałka” do drugiego, z pełnym zaangażowaniem opowiadał o kolejnych niuansach i historiach ze świata sztuki ulicznej. Na tej drodze spotkałam m.in. Gregosa, który znany jest nie tylko miłośnikom street artu. Jego charakterystyczne gliniane maski, a w zasadzie proces ich powstawania, jest motywem przewodnim videoclipu „Real Blues”, francuskiej grupy St. Germain.

Jak się później okazało, Gregos nie był jedynym artystą street artu, którego twórczość została doceniona przez muzyków. Po drodze zobaczyłam kolorowy mural Conora Harringtona, który współpracował z U2 przy okazji promocji iNNOCENCE + eXPERIENCE Tour 2015. Na mojej londyńskiej ścieżce nie mogło zabraknąć też Invadera, którego największa kolekcja mozaik jest w Paryżu. Do dzisiaj umieścił 3737 mozaiki w 77 miastach świata! I choć jeszcze nie zainteresował się Polską, Londyn zdążył już wielokrotnie odwiedzić. Widziałam też kilka charakterystycznych grzybków autorstwa niemieckiego artysty Christiaana Nagela, które spoglądały z dachów bloków mieszkalnych. Ich poszukiwanie w miejskiej dżungli to niezła zabawa…

Podążając tropami Banksy’ego, trafiłam do Bristolu. Jak powszechnie wiadomo, jest to miejsce pochodzenia tego najbardziej na świecie znanego artysty sztuki ulicy. Kolejną street art tourrozpoczęłam od „Well Hung Lover” na bristolskiej Frogmore Street. W poszukiwaniu kolejnych Banksych poznałam różne oblicza Bristolu. Kierując się w stronę „Mild, Mild West”, trafiłam do kultowej knajpy – The Canteen. Przechadzając się nabrzeżem i oddalając od imprezowego The Watershed, zanim dojdzie się do kolejnego Banksy’ego („The Girl with Pierced Eardrum”), można poznać zupełni inny Bristol – wymuskany, bez nienachalnie żebrzących bezdomnych, z eleganckimi apartamentowcami. Jeszcze inna historia prowadzi do „Grim Reaper” w M Shed – miejscowego, małego muzeum miejskiego. Pierwotnie znajdował się on na burcie statku Thekla Social Boat, który sam w sobie wart jest poznania.

To, co było rozczarowujące w Bristolu, to… sama wycieczka. Niby wszystko było poprawne, a przewodnik twierdził, że miał przyjemność pracować z Banksym, ale brakowało w nim fascynacji street artem, jaką znałam z Londynu. Oczywiście, nie zabrakło wielu edukacyjnych wskazówek. Można było się dowiedzieć, kto miał przyjemność poznać Banksy’ego, gdzie mieszka czy ile trwa zrobienie szablonu, ale czegoś zabrakło…

Wszystkie drogi prowadzą do Banksy’ego

Jest jeszcze inny wymiar mojej londyńsko-bristolskiej wycieczki. Jest bowiem wielu innych, bardzo interesujących artystów, którzy mi się z nią będą kojarzyć. Wśród nich m.in. Stik i M-city, czyli Mariusz Waras (nota bene adiunkt na Akademii Sztuki w Szczecinie, gdzie prowadzi autorską Pracownię Obrazu i Street Artu). Obaj byli uczestnikami bristolskiej akcji „See no evil”, która pozostawiła po sobie liczne wielkoformatowe murale w okolicy Nelson Street. Szczególnie miło było usłyszeć, jak bristolski przewodnik opowiadający o Banksym mówi, że M-city to znany i ceniony artysta na świecie. Co ciekawe, ta postać ma wyjątkowy link z Banksym i Londynem. A jest nim zorganizowany przez Banksy’ego w 2008 Cans Festival. M-city był jedynym, polskim artystą, zaproszonym do wzięcia w nim udziału. I prawdopodobnie zna Banksy’ego… Obaj – jeśli nie osobiście na wernisażu, to przynajmniej pod postacią swoich prac – mieli okazję spotkać się ponownie w 2018 roku w Art Science Museum w Singapurze na wystawie „Art from the Streets”. Ale to już inna historia i inna podróż…

0

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o