Kultura 2.0 – miejmy nadzieje, że zostanie z nami nie tylko po okresie epidemii

31/03/2020, 15:41 · · · 0

Kwarantanna ma swoje plusy, a przynajmniej trzeba gdzieś szukać tych pozytywów w tej sytuacji. Tym plusem dla mnie jest przyśpieszona digitalizacja kultury. Taka, która w wielu miejscach prawdopodobnie nigdy by się nie pojawiła. A warto sobie zdać sprawę, że wiele osób na co dzień również jest odciętych od dóbr kulturalnych.

Część filmów wcześniej, niż to było planowane trafiła do serwisów VOD, w niektórych przypadkach zupełnie zmieniono model dystrybucji. Prasa papierowa, zaczęła intensywnie promować swoje e-wydania. Także ebooki i audiobooki są w rozkwicie. To jednak jeszcze nic w stosunku do tego, co dzieje się z muzyką i teatrem. Pojawiają się dziesiątki jak nie setki inicjatyw koncertowych. Koncerty pojawiają się na Facebooku, na YouTubie, na Instagramie, a także portalach. To zarówno oddolne inicjatywy artystów, jak i przeniesienie do sieci takich konceptów jak „Męskie Granie”. Pojawiają się też spektakle, seriale internetowe tworzone przez aktorów. Udostępniane są też archiwalne zapisy czy koncerty z filharmonii (na przykład w Berlinie).

Ten szeroki dostęp do ciekawych form kulturalnych to jedna z najmilszych rzeczy jaka spotyka nas w ostatnim czasie. Z jednej strony jest to swoiste „ocalić od zapomnienia”, czy też dawanie nadziei. Z drugiej jednak jest to prawdziwa rewolucja, z której warto wyciągnąć wnioski na przyszłość, na lepsze czasy.

Generalnie z trasami koncertowymi i sztukami teatralnymi jeżdżącymi po Polsce nie jest źle. Wiele ciekawych występów można upolować nie tylko w głównych miastach wojewódzkich, ale też nieco mniejszych ośrodkach. Różnice w dostępność są jednak znaczące między Warszawą, dużymi miastami oraz tymi mniejszymi. Jest Warszawa, później długo, długo nic i Gdańsk, Kraków, Poznań, Wrocław, a później jeszcze większe przepaście. Z warszawskiej bańki często tego zupełnie nie widać. Co dobrze pokazuje też jeszcze inna liczba związana z koronawirusem – jedynie 17% osób pracuje zdalnie.

Liczę na to, że po zakończeniu bieżącej sytuacji, część osób odpowiedzialnych za kulturę, dostrzeże potencjał tych inicjatyw i możliwość ich wykorzystania. Spektakle i koncerty online w formie Pay-per-view oferowane są na naszym rynku stanowczo za rzadko. Oczywiście wiążę się to ze sporym wyzwaniem logistyczny, technicznym. Profesjonalna realizacja wideo przedstawienia teatralnego czy koncertu tak, aby satysfakcjonował on widzów na miejscu oraz online często jest wręcz niemożliwa. Warto jednak podejmować kroki ku zmianim.

Oczywiście, że często ta transmisja oglądana na ekranie smartfona, tabletu, komputera czy nawet dużego telewizora to wyłącznie namiastka. Jednak też dla wielu osób, może być to jedyny sposób na dostęp do środków kultury i walki z kulturalnym wykluczeniem, które istnieje. Wyzwaniem często jest nie tylko koszt biletu (te akurat na wiele tytułów są naprawdę atrakcyjne), ale też sama logistyka.

Co ciekawe, ta natychmiastowa digitalizacja dotyka też sfery sakralnej. Transmisje mszy świętych w telewizji i internecie cieszą się dużą popularnością. Dla wielu jest to okazja posłuchania często homilii i rekolekcji zupełnie innej jakości niż w swojej parafii.

Świat właśnie się zmienia. Pocieszenie, że w niektórych aspektach na lepsze. Technologie odgrywają tu kluczową rolę.

0

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko