Sonoro Prestige – audio gabinetowe

09/08/2020, 13:44 · · · 0

Słuchanie radia traci na popularności, choć to wciąż jeden z najlepszych sposobów na poznawanie nowej muzyki. Sonoro Prestige idealnie sprawdza się właśnie w odsłuchu stacji radiowych i podcastów, choć równie dobrze radzi sobie też z innymi źródłami.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2020


Urządzenie, jakim jest radioodbiornik, nigdy nie kojarzyło się ani z nowoczesnością, ani tym bardziej z elegancją. Nic w tym dziwnego – to z założenia nie tylko najtańszy, ale i najprostszy sprzęt audio, który nie wymaga od słuchacza długiego zastanawiania się nad tym, czego chce słuchać. Włączamy i zapominamy, bo dostępnych stacji radiowych jest w każdym miejscu co najwyżej kilkanaście. Radio jest wciąż wartościowym źródłem audycji tematycznych, informacji i muzyki, co więcej, współczesne standardy transmisji znoszą ograniczenia zasięgu poszczególnych rozgłośni, przenosząc transmisję do sieci. Gdy odebrałem Sonoro Prestige i uruchomiłem po raz pierwszy, uznałem, że to właśnie funkcje radiowe są tymi, dla których warto to urządzenie kupić. To oczywiście nie koniec jego możliwości, bo obsługuje też streaming, ma wejścia analogowe, może też odtwarzać muzykę z CD. Prestige jest niezwykle eleganckim, ale i dość kompaktowym odtwarzaczem. Drewnianą obudowę wykończono na wysoki połysk, w zestawie dostajemy nawet rękawiczki, pozwalające ustawić ją bez zostawiania na niej odcisków palców. Prestige jest dostępny w trzech wariantach kolorystycznych, do testu otrzymałem model w fortepianowej czerni, do wyboru jest jeszcze biel i srebro. Front jest zawsze srebrny, z czarnym panelem sterującym na środku i dwoma osłonami głośników po bokach. Ekran urządzenia jest niewielki, ma przekątną zaledwie 2,8 cala, ale to wystarcza, bo obsługuje się go nie dotykiem, a za pomocą pokrętła i przycisków wokół. Wyświetlacz nie jest najlepszej jakości, co rzuca się w oczy szczególnie wieczorem, gdy przy najniższym poziomie podświetlenia uwidacznia się nieestetyczna, niebieska poświata. Korzystanie z niego przypomina mi trochę iPoda, w obu urządzeniach nawiguje się po pionowych listach za pomocą kółka.

Do sterowania można też wykorzystać aplikację na smartfonie oraz pilot. Niestety, jest kiepski – cały front wypełniają duże, gumowe przyciski, które doskonale zbierają kurz, poza tym krawędź pilota jest nieprzyjemnie ostra. Co więcej, oznaczenia przycisków nie zawsze są intuicyjne, brakuje mi zwłaszcza dodatkowych piktogramów wskazujących klawisze nawigacji. Niemal wszystkie złącza urządzenia trafiły na tył (z przodu jest tylko gniazdo słuchawkowe). Podłączamy tam zasilanie oraz antenę FM i Wi-Fi – obie fizyczne, a ta pierwsza jest dodatkowo rozsuwana na długość około 50 cm. Nie jest to może najbardziej estetyczne rozwiązanie, ale bardzo skuteczne, nie mam problemu z odbiorem radia pomimo tego, że Prestige postawiłem daleko od okien. Ponadto z tyłu znalazło się gniazdo USB-A do podłączenia pendrive’a lub do ładowania smartfona, złącze optyczne, drugie gniazdo minijack, port Ethernet i wyjścia RCA. Oznacza to, że do Prestige można podłączyć dwie kolumny stereo, choć zestaw testowałem bez dodatkowych głośników. Urządzenie ma wbudowane dwa dwudrożne głośniki z tweeterami o średnicy 0,75” i średniotonowymi o średnicy 3”. Dodatkowo na spodzie znalazł się 4-calowy subwoofer z bass reflex. Urządzenie stoi na nóżkach, więc doskonale słychać efekt umieszczenia tego głośnika.

Uruchomienie Prestige trwa chwilę, choć teoretycznie prócz kilku drobnych ustawień, trzeba tylko połączyć się z Wi-Fi i zalogować do serwisów streamingowych, z których korzystamy. Do wpisywania tekstu służy jedynie pokrętło, więc jeśli wasz router nie ma WPS, a używacie złożonych haseł, Wasza cierpliwość zostanie poddana próbie. Podobnie jest w przypadku logowania do Tidala czy Deezera (Spotify Connect na szczęście tego nie wymaga, bo sterujemy ze smartfona). Później trzeba jeszcze nauczyć się obsługi menu, bo nie jest ono aż tak proste, na jakie wygląda. Podstawowym ekranem jest ten z ikonami, symbolizującymi źródła dźwięku. Na pierwszym z nich są lokalne, na drugim sieciowe. Oprócz źródeł powiązanych z fizycznymi złączami Prestige obsługuje też serwery lokalne oraz łączność Bluetooth (z wykorzystaniem kodeka aptX). Nawigacja z poziomu urządzenia wygląda trochę inaczej, niż podczas używania pilota – ten ma przyciski skrótów bezpośrednio do określonych źródeł, ponadto ma też 10 przycisków skrótów, do których można przypisać stacje radiowe lub playlisty, podczas gdy na obudowie Prestige są tylko 4. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie sposób przełożyć sterowania z pilota na urządzenie w stu procentach, ale przeszkadza mi brak konsekwencji. Muszę jednak przyznać, że pilot daje bardzo szybki dostęp nie tylko do zmiany źródeł, ale i regulacji brzmienia, a także do funkcji alarmu i timera, po którym zestaw się wyłączy.

Sonoro Prestige można obsługiwać za pomocą aplikacji UNDOK. Umożliwia ona przede wszystkim przełączanie źródeł i sterowanie muzyką, ale pozwala też sprawdzić status połączenia z siecią czy zmienić konfigurację korektora graficznego. Aplikacja działa bardzo płynnie i szybko, bez trudu przełączymy na przykład z Trójki na Spotify, by posłuchać Kazika. To też najwygodniejszy sposób na przeglądanie stacji radiowych, zarówno internetowych, jak i DAB+, bo choć konstrukcja menu jest dokładnie taka sama, co bezpośrednio na ekranie Prestige, to obsługa dotykiem jest po prostu szybsza. Sonoro ma w App Store jeszcze drugą aplikację, nazwaną Sonoro Music. To właśnie ją pobrałem jako pierwszą, nie spodziewając się, że może i pozwoli mi przeglądać dostępne radia internetowe i odtwarzać je na urządzeniu, ale nie będzie się z nimi w żaden sposób integrować. To po prostu inny program, który może posłużyć do przeglądania rozgłośni i podcastów.

Stosunkowo niewielkie rozmiary nie wykluczają dobrego brzmienia. W Prestige udało się osiągnąć bardzo wysoką jakość dźwięku dzięki głośnikom zamkniętym w małej obudowie, a kluczem do sukcesu okazał się przemyślany głośnik niskotonowy. Nie dość, że sam brzmi dobrze, to pozwolił też na zastosowanie osobnych głośników średniotonowych (a nie średnio-niskotonowych), co wpłynęło na lepszą szczegółowość dźwięku. Prestige pozwala włączyć dźwięk 3D oraz wzmocnienie dźwięku, wybrać jeden z domyślnych presetów korekcji dźwięku, a także regulować podbicie niskich i wysokich tonów. Testowałem urządzenie na domyślnych wartościach, a więc z płaskim korektorem oraz włączonym jedynie wzmocnieniem dźwięku. Wysokie tony brzmią bardzo dobrze, z odpowiednią przestrzenią, ale i nieprzesadną głośnością. Środek wypada znakomicie, słychać dużo detali, doskonale brzmi przede wszystkim wokal. Słuchanie audycji radiowych to czysta przyjemność, choć Prestige jest bezlitosny dla nagrań kiepskiej jakości, natychmiast uwydatniając kompresję, kiepski sprzęt czy nieprofesjonalną obróbkę (czuć to przede wszystkim w podcastach). Największe wrażenie zrobił na mnie bas, a nie jestem fanem dominujących nad brzmieniem niskich tonów. Tu zestrojono je z dużym wyczuciem, są elastyczne, choć mają skłonność do brzmienia nieco bardziej miękko, niż powinny.

Sonoro Prestige jest dowodem na to, że dziś słuchanie radia jest nie tylko wygodne, ale i przyjemne. To świetny odtwarzacz, który pozwala na odsłuch w najwyższej możliwej jakości dzięki DAB+, daje też dostęp do olbrzymiej liczby rozgłośni i podcastów. Jednocześnie dobrze radzi sobie z serwisami streamingowymi, umożliwia też odsłuch z wielu rodzajów lokalnych źródeł, od płyt CD po serwery plików. Prestige wymaga chwili cierpliwości, bo menu nie należy do intuicyjnych, podobnie jak pilot, odwdzięcza się jednak nie tylko bardzo dobrym brzmieniem, ale i wyglądem dopasowanym do nowoczesnego gabinetu.




Ocena iMagazine: 5/6 5/6

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac