Tesla Model S „Plaid” z trzema silnikami, 1100 KM, Vmax 320 km/h i 0-100 km/h w rejonie 2,1 s oraz „tania” Tesla za 25K USD

25/09/2020, 09:47 · · · 0

Podczas Tesla Battery Day 2020, Elon Musk zapowiedział kilka ciekawych nowości, które powinniśmy wkrótce ujrzeć. Pierwszą z nich jest nowy układ napędowy dla Model S.

Tesla Model S Plaid

Model S „Plaid” ma mieć na pokładzie 3 silniki elektryczne o łącznej mocy 1100 KM. Mają one pozwolić autu przyspieszyć od 0 do 100 km/h w niecałe 2,1 s, pokonać ćwierć mili w czasie poniżej 9 s, a rozpędzanie ma się kończyć na 320 km/h. Ciekawszy jest czas pokonania okrążenia toru Laguna Seca, który wynosi 1:30,30.

Dla porównania, oto kilka wyników innych samochodów na tym torze:

  • McLaren Senna – 1:27,62
  • Porsche 911 991 GT2 RS – 1:28,30
  • McLaren 720S – 1:29,78
  • Lamborghini Huracan Performante – 1:30,00
  • Tesla Model S „Plaid” – 1:30,30
  • McLaren P1 – 1:30,71

Towarzystwo, jak widać, ma znakomite.

Dowiedzieliśmy się też, że aerodynamika Plaida będzie funkcjonalna, a auto czas uzyskało na Michelinach Pilotach Sport Cup 2 z nową mieszanką, która ma być dostępna w sprzedaży, gdy auto zacznie trafiać do klientów. Cena tego modelu ma zaczynać się od 139 990 USD, a dostawy mają rozpocząć się w pod koniec 2021, czyli prawdopobnie trafi do Europy dopiero w 2022.

Nowa Tesla za 25 tys. USD i nowe baterie

Elon zapowidział, że nowym celem firmy jest model kosztujący 25 tys. USD. To ma być spowodowane m.in. obniżeniem kosztów baterii, dzięki nowym technologiom. Ceny za kWh spadły o 87% w ostatniej dekadzie, więc z czasem rzeczywiście będzie taniej. Dzisiejsze modułu baterii stosowane przez Teslę kosztują w rejonie 10-12 tys. USD, a Elon celuje w cenę poniżej 6 tys. USD, m.in. dzięki pojemniejszym bateriom.

Zobaczymy, jak Elon sobie poradzi ze swoją kolejną zapowiedzą, bo wszyscy nadal czekają na Teslę Model 3 za 35 tys. USD, która nadal nie jest dostępna – obecnie najtańsza kosztuje 37 990 USD.

Nowe baterie

Nowa bateria, znana jako 4680, ma oferować do 6 razy więcej mocy niż obecne baterie używane przez Teslę oraz i mieć do 5-krotnie większą pojemność na magazynowanie energii. Nowa bateria ma wymiary 46 x 80 mm (skąd pochodzi jej nazwa 4680) i ma pozwolić na zwiększenie zasięgu samochodów o 16%, jednocześnie obniżając o 14% koszt na kWh. Koszty produkcyjne mają również ulec zmniejszeniu.


Nadal uważam, że w przypadku samochodów osobowych, elektryczność nie jest najlepszym kierunkiem, szczególnie w krajach, w której jej brakuje lub które czerpią ją z brudnych źródeł, jak Polska. Jest to też droga technologia, co widać po cenach pierwszych elektryków. Weźmy taką Hondę E, która jest moim obecnie najbardziej wymarzonym miejskim elektrykiem – ma kosztować w rejonie 140-160 tys. zł. Podobne auto, gdyby było wyposażone w silnik spalinowy, kosztowałby prawdopodobnie połowę tej ceny. Baterie są też niesamowicie ciężkie w porównaniu z konstrukcjami „tradycyjnymi”, ale ma to swoje zalety – zdecydowanie zwiększają sztywność nadwozia oraz bezpieczeństwo bierne podczas zderzeń. Niezależnie od mojego widzimisię, motoryzacja podąża swoją drogą i ciekawy jestem gdzie nas to zaprowadzi. Mam jednak wątpliwości, czy w najbliższym czasie skręcimy w stronę auta amerykańskiego producenta kosztującego 25 tys. USD, biorąc pod uwagę produkcyjne problemy Tesli i fakt, że Model 3 nadal nie kosztuje tyle, ile obiecywał Musk. Pełna autonomia zresztą też wydaje się być odległym tematem…

0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.