Sex Education – serial niezbędny

12/12/2020, 14:16 · · · 0

Tak, nie jest to nowość, przyszedł jednak czas, że musiałem ten tytuł odkopać na mojej „kupce wstydu” i bardzo szybko złapałem się za głowę, że tak długo z tym zwlekałem.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 08/2020


Od pewnego czasu trochę nie po drodze mi z serialami. Wciąż je oglądam, ale produkcjom zdecydowanie trudniej mnie przy sobie utrzymać. Zazwyczaj czas spędzam przy kontynuacjach wcześniej obejrzanych tytułów, niekiedy przy powtórkach, a coraz rzadziej idę z prądem i oglądam to, co wszyscy w danym momencie. Pewnie też dlatego, kiedy kilka miesięcy temu pojawił się drugi sezon brytyjskiego serialu od Netfliksa pt. „Sex Education” i wszyscy nim się zachwycali, ja jakoś przeszedłem obok. Nie wpłynął na to nawet fakt, iż moja żona postanowiła nadrobić ten tytuł i bardzo szybko obejrzała zaległy pierwszy sezon, a zaraz po nim drugi. Zachwalała, zachwycała się, a ja nic. Dopiero niedawno, jakoś tak z braku innych propozycji, postanowiłem się zmierzyć z serialem o dorastających nastolatkach. I kolejny raz potwierdza się stara słowiańska maksyma, którą wypowiedział Mieszko I zaraz po przyjęciu chrztu – „Lepiej późno, niż wcale”.

W postać głównego bohatera, Otisa Milburna, wciela się tu młody aktor Asa Butterfield. Otis jest samotnie wychowany przez matkę (Gillian Anderson), seksterapeutkę. Przypadkowo Otis pomaga jednemu z uczniów w swojej szkole z problem dotyczącym spraw intymnych i szybko roznosi się wieść, że za odpowiednią opłatą może on pomóc ludziom w takich problemach – a, jak wiadomo, nastolatki je miewają. Pomaga mu w tym koleżanka, gniewna Maeve. Cały czas obok stoi również najbliższy przyjaciel Eric. Bohaterów w serialu jest bardzo wielu i każdy z nich jest wyjątkowy. To sprawia, że „Sex Education” to złoto wśród aktualnych seriali, a można nawet powiedzieć, że diament.

Jak można wywnioskować z tytułu, przede wszystkim poruszane są tu wątki seksualności. Nie jest jednak tak, że wokół tego kręci się cała fabuła. Jest to serial o nastolatkach, w fantastyczny, otwarty, szczery i prawdziwy sposób, opowiadający o problemach, jakie mają ludzie w wieku dorastania. Bohaterowie zadają pytania, jakie zawsze zadają sobie nastolatki. Nierzadko nie otrzymują odpowiedzi, ale cały czas ich szukają. Widzimy tu cały przekrój postaci pod względem charakterów, kolorów skóry, nacji czy ostatecznie seksualności.

„Sex Education” jest przede wszystkim serialem bardzo ciepłym i zabawnym, przy którym będziemy się śmiać do bólu brzucha, ale jednocześnie płakać ze wzruszenia. To serial z kapitalną muzyką i wspaniałymi kostiumami i scenografią. Wszystko jest tu kolorowe, sprawiające, że nie chcemy wychodzić z tego świata. W niemal każdym bohaterze jesteśmy w stanie dostrzec cząstkę siebie i nawiązać z nim więź. Byłem pod ogromnym wrażeniem, jak dobrze się czułem, oglądając oba sezony.

Przede wszystkim jednak to serial, który nie ocenia. Nie ocenia postaw, zadawanych pytań, nie osądza po udzielonych odpowiedziach. To serial, przez który zrobiło mi się smutno, bo bardzo żałowałem, że w okresie mojego dorastania nie było tego typu produkcji, które w taki sposób mówiłyby o wielu sprawach nie tylko seksualności, ale przede wszystkim związkach i relacjach z innymi – rówieśnikami i dorosłymi. Zastanawiałem się – i mam nadzieję, że tak jest – czy młodzi ludzie zdają sobie sprawę z tego, jakie mają szczęście, że taki serial teraz istnieje. To wspaniała historia pełna tolerancji, przyjaźni, śmiechu i pokazywania, jakie postawy są w życiu ważne.

Aktualnie są dostępne dwa sezony „Sex Education”. Zapowiedziany jest już trzeci, jednak jeszcze nie wiadomo, kiedy powstanie – prawdopodobnie w przyszłym roku, ale bieżąca sytuacja nie pozwala jednogłośnie tego potwierdzić. Nie mogę się doczekać, by obejrzeć dalszą część historii o Otisie i jego przyjaciołach. 



0

Jan Urbanowicz

🎬 Kino, filmy, seriale.  Apple user od 2006 roku. 🎙 Podcaster z 10-letnim stażem. Chcesz posłuchać o popkulturze? 👉🏻 www.innkultura.pl