Hammer Explorer Pro – priorytet: odporność

23/02/2021, 17:30 · · · 0

Wydawać by się mogło, że kategoria smartfonów o podwyższonej odporności na uszkodzenia jest martwa – wielu użytkownikom wystarczy szkło na ekranie i etui. Są jednak takie marki jak Hammer, które nie bez powodu trzymają się na rynku.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2021


Hammer, czyli marka firmy mPTech, to linia kilku modeli smartfonów z Androidem, charakteryzujących się wzmocnionymi obudowami, odpornością na pył i wodę oraz dodatkowymi funkcjami, przydatnymi podczas wykorzystywania ich w trudnych warunkach. Nie sposób nie zwrócić uwagi na wzornictwo – każdy z tych telefonów wygląda jak wyjęty z katalogu Boscha czy Hilti. Hammer Explorer Pro, czyli najwyższy model w portfolio, nie jest tu wyjątkiem. To duży (160 × 77,2 × 14,8 mm) i dość ciężki smartfon (273 g) z wyraźnymi ramkami nad i pod ekranem, zamknięty w obudowie pokrytej w znacznej części gumą, mającej też wstawki z aluminium. Front nie wygląda nowocześnie, nie wpasowuje się w trend minimalizowania ramek, nie o to tu jednak chodzi. Gumowa krawędź, wystająca minimalnie ponad powierzchnię wyświetlacza, zmniejsza ryzyko rozbicia go przy upadku na płaską powierzchnię. Wyświetlacz przykryto Gorilla Glass 3 – to wyraźna oszczędność, bo od dawna na rynku dostępna jest już 5. generacja tego materiału. Skaner odcisku palca również osadzono głębiej. Znalazł się z tyłu obudowy, pod aparatem, nie miałem jednak problemu z trafianiem w niego. To skaner aktywny, więc odblokuje smartfona nawet wtedy, gdy jego ekran jest wygaszony. Czułość i szybkość są bardzo dobre, nawet po jednokrotnym zeskanowaniu palca ten odczytywany jest praktycznie za każdym razem.

Przyciski smartfona mają spory skok, są też duże i wyraźnie wystają z obudowy. To przydatna cecha, gdy obsługujemy urządzenie w rękawicach. Jeden z klawiszy jest programowalny i można przypisać do niego dwie akcje, wywoływane odpowiednio długim i krótkim przyciśnięciem. Szkoda jedynie, że nie pozwala on na przykład włączyć aparatu przy zablokowanym ekranie – to umożliwiłoby wykonanie zdjęcia nawet wtedy, gdy nie damy rady skorzystać z dotyku. Drobnym, ale ważnym dodatkiem jest też uchwyt na smycz. Znajdując się na podeście czy wysoko położonym przejściu łatwo upuścić smartfona z tak dużej wysokości, że nawet podwyższona odporność na upadki na niewiele się zda. Explorer Pro jest zgodny ze standardem MIL-STD-810G, na który składa się wiele testów na czynniki szkodliwe, od wibracji, przez temperaturę, po ostrzał. Warto jednak wiedzieć, że urządzenie może spełniać jedynie wybrane kryteria, by otrzymać taką etykietę. Bardziej miarodajne są stopnie ochrony IP69 oraz IK07, czyli odpowiednio potwierdzające pyłoszczelność, strugę wody pod ciśnieniem do 100 barów oraz uderzenie o energii do 2 J (odpowiadającej uderzeniu ciała o masie 0,5 kg z wysokości 0,4 m). Ponadto producent deklaruje wytrzymałość na upadki z wysokości do 1,2 m.

Nakładki na Androida są coraz mniej zauważalne i nie inaczej jest w przypadku Hammer Explorer Pro. Urządzenie działa na Androidzie 10, producent dodał od siebie tylko aplikację z narzędziami, alertami oraz obsługą kart eSIM, cały system nie doczekał się natomiast praktycznie żadnych zmian wizualnych. Bardzo brakuje mi nawigacji po systemie gestami, która jest znacznie wygodniejsza od ekranowych przycisków. Urządzenie ma ośmiordzeniowy procesor MediaTek MTK6771T, 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci na dane. Niestety, płynność działania pozostawia trochę do życzenia, nawet podczas prostych czynności pokroju przewijania menu czy przeglądania sieci pojawiają się spadki płynności animacji. To jednak nie reguła i telefon zazwyczaj działa płynnie. Na co dzień przeszkadza natomiast lekkie opóźnienie podczas uruchamiania aplikacji czy zapisywania zdjęć po ich wykonaniu. Wyświetlacz telefonu jest spory: 5,7 cala przekątnej przy panoramicznych proporcjach daje dużą powierzchnię roboczą. Rozdzielczość to 2160 × 1080 pikseli, co daje 423 ppi. Ekran wykonano w technologii IPS, co zapewnia dobre kąty widzenia, niestety odwzorowanie kolorów jest przeciętne. Słabo wypada też automatyczna regulacja jasności, która zazwyczaj ustawia jej poziom zbyt nisko i to pomimo wysokiej jasności maksymalnej. Choć ekranu nie da się wybudzić dotknięciem, to podświetla się w momencie, gdy podniesiemy urządzenie. Telefon wspiera Google Pay, ma też podwójne gniazdo karty SIM. Jedna z kart może zostać zastąpiona kartą microSD, ponadto urządzenie obsługuje eSIM. Cieszy mnie, że powoli staje się to standardem we flagowych smartfonach, podczas wyjazdów zagranicznych takie rozwiązanie przydaje się bardzo często.

Oprogramowanie dodane przez producenta nie jest inwazyjne, ale się przydaje. Aplikacja Airalo umożliwia błyskawiczne wykupienie pakietu danych w danym kraju lub regionie i korzystanie z niego z wykorzystaniem eSIM. Alerty alarmowe to natomiast agregator komunikatów o zagrożeniach występujących w okolicy oraz o osobach zaginionych (alerty AMBER). Narzędzia to natomiast pakiet drobnych aplikacji do pomiaru poziomu i pionu, wysyłania komunikatów alarmowych za pomocą migającego ekranu, kompas, latarka, lupa oraz pomiar jakości powietrza. Ten ostatni jest szczególnie interesujący, bo w telefon wbudowano czujnik zanieczyszczeń. Odczytywany jest poziom CO2 eq oraz TVOC. Pomiar wymaga początkowej, jednorazowej kalibracji, ponadto przy każdym uruchomieniu programu wyniki pojawiają się po kilkunastu sekundach, ale dopiero po 10 minutach pomiar się stabilizuje. Dane nie mają żadnego dodatkowego opisu, ale kolor tła symbolizuje, jaką jakość powietrza oznaczają. Bardzo fajnym dodatkiem jest też wbudowany wskaźnik laserowy, znajdujący się na górnej krawędzi. Bardzo brakuje mi opcji włączania i wyłączania go za pomocą programowalnego przycisku – da się go uruchomić jedynie z centrum sterowania. W Hammer Explorer Pro nie zabrakło gniazda minijack oraz radia FM. Wymaga ono podłączenia przewodowych słuchawek, pełniących funkcję anteny. Niestety, w zestawie żadnych nie dostajemy.

Możliwości fotograficzne Explorer Pro są przeciętne. Wyposażono go w aparat z pojedynczym obiektywem o przesłonie f/1.8 i z matrycą o rozdzielczości 48 MP. Aparat robi dobre zdjęcia jedynie w świetle dziennym i mocnym świetle sztucznym, kolory nie są jednak zazwyczaj odpowiednio nasycone. Widać też problemy z ustawieniem ekspozycji, kilka zdjęć wykonywanych w dzień na zewnątrz, przy lekko zachmurzonym niebie, miało przepaloną biel. Na pochwałę zasługuje natomiast szczegółowość fotografii. Ustawienia fotografowania są bardzo podstawowe, można włączyć siatkę, dźwięki migawki czy nanoszenie znaku wodnego (błędnie przetłumaczonego tu jako „zdjęcie wody”). Aparat ma kilka trybów działania, oprócz standardowego mamy też zdjęcia portretowe i nocne. Oba trochę zawodzą, bo nie są w żaden sposób wspomagane sprzętowo. W portretach rozmywane jest otoczenie, regulujemy jedynie średnicę ostrego obszaru, natomiast tryb nocny daje bardzo podobne rezultaty do tego standardowego. W przypadku nagrywania jest już lepiej: rozdzielczość to 1920 × 1080 pikseli w przypadku zwykłego trybu. Dwa pozostałe to krótki film (różniący się od zwykłego ograniczeniem czasu do 15 sekund) oraz zwolnione tempo (nagrywane w rozdzielczości 1280 × 720 pikseli). Trochę mylące jest również to, że jedynie po wybraniu trybu zwykłego nagrywania przycisk migawki zmienia kolor na czerwony, w dwóch pozostałych pozostaje biały, jak podczas robienia zdjęć. Przedni aparat ma matrycę o rozdzielczości 8 MP, można go używać jedynie w czterech trybach: standardowych zdjęć i filmu, krótkich filmów oraz trybie portretowym.

O ile aparat wypada co najwyżej średnio, to bateria jest już bardzo solidna. Ma pojemność 5000 mAh i pozwala na dwa dni intensywnej pracy. Do pełna ładuje się dość wolno, zajmuje to około 2:40 godz. W zestawie dostajemy ładowarkę o mocy wyjściowej równej 15 W, to wystarczająco, biorąc pod uwagę, że smartfon nie obsługuje szybkiego ładowania. Oprócz zasilacza dostajemy też kabel USB-A–USB-C, który ma odwracalną również końcówkę tego starszego złącza. To bardzo dobre rozwiązanie, pozwalające łatwiej podpiąć go, gdy na przykład nie widzimy ładowarki. Kabel ma też nylonowy oplot, dzięki któremu jest trwalszy. Hammer Explorer Pro jest kompatybilny z dodatkową, zewnętrzną baterią, którą przypina się do tyłu do czterech pinów lub przykręca na stałe. Niestety, nie dostałem jej w zestawie z telefonem, więc nie mogłem jej sprawdzić.

Hammer Explorer Pro to nie telefon dla każdego – jest duży, wygląda niezbyt nowocześnie, a jego aparat i wyświetlacz odbiegają od tego, czego moglibyśmy spodziewać się w urządzeniu z tej półki cenowej. Z drugiej jednak strony nie sposób pominąć tego, jak dostosowano go do pracy w trudnych warunkach. Obudowa jest wzmocniona i odporna na pył, wodę i uszkodzenia mechaniczne, bardzo pewnie leży też w dłoni. Bateria bardzo długo działa, i to nawet bez rozszerzania jej o dodatkowe, opcjonalne ogniwo. Myślę, że bez trudu znajdą się osoby, które właśnie te cechy uznają za priorytetowe.




Design: 4.5/6
Jakość wykonania: 4/6
Oprogramowanie: 4.5/6
Wydajność: 3.5/6 4.5/6

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac