Oppo Band – jeszcze jedna budżetowa opaska

10/08/2021, 17:16 · · · 0

Opaska na nadgarstku nikogo już nie dziwi – monitorowanie aktywności jest po prostu ważne, zwłaszcza gdy więcej czasu spędzamy w domu. Oppo Band to propozycja dla osób, które nie chcą wydać za dużo, ale liczy się dla nich możliwie długa lista funkcji.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2021


W przeciwieństwie do smartwatcha opaska może z powodzeniem trafić na drugi nadgarstek, nie wywołując przy tym skojarzeń z Diego Maradoną. Wzornictwo Oppo Band nie odbiega od tego, co proponują inni producenci, a najbliżej jej do produktów Xiaomi. Błyszczący, szklany front jest lekko wypukły, na dole znajduje się jedynie delikatne logo producenta. Wokół mamy plastikową ramkę, będącą już częścią opaski. Pasek zrobiono z porządnej, przyjemnej w dotyku gumy, a jego zapięcie na pojedynczy pin trzyma mocno i łatwo się go używa. Oppo Band jest pozbawiona jakichkolwiek przycisków fizycznych, do obsługi wykorzystywany jest wyłącznie dotyk. Korpus pastylki zrobiono z plastiku, a na jego spodzie umieszczono optyczne czujniki tętna i saturacji krwi oraz piny do ładowania. Opaska wyraźnie odstaje od nadgarstka, ma ponad 11 mm grubości, przez co zaczepia się o mankiet czy ściągacz. Ogólnie nie robi jednak wrażenia przesadnie dużej, jej rozmiary są porównywalne z podobnymi urządzeniami.

Pomimo tego, że Oppo Band nie należy do drogich urządzeń, jej możliwości są całkiem imponujące. Mierzy dzienną aktywność, w tym liczbę kroków, spalone kalorie czy czas na nogach, ale oprócz tego sprawnie monitoruje sen, tętno oraz saturację krwi. W przypadku tętna pomiary nie odbiegają od tego, co wskazuje Apple Watch 6, jest więc dobrze. Można ustalić ich częstotliwość, do wyboru mamy interwał o długości 6 minut, 2 minut lub jednej sekundy. Ten ostatni ma sens wyłącznie wtedy, gdy jednocześnie będziemy korzystać z alertów tętna spoczynkowego, aplikacja do obsługi opaski nie pozwala bowiem podejrzeć wyników z częstotliwością mniejszą niż co minutę, nie da się też ich wyeksportować. Saturacja również wygląda wiarygodnie, w moim przypadku waha się w granicach od 94 do 100%, z pojedynczymi odchyleniami w postaci wyniku równego 90%. Biorąc pod uwagę to, że optyczny pomiar wymaga pozostawania w bezruchu i dobrego przylegania czujnika do skóry, dokładność jest niezła, zwłaszcza że wszystkie wspomniane pomiary wykonywane były w tle. Nie miałem niestety okazji porównać jej z pomiarami profesjonalnego pulsoksymetru. Śledzenie snu wypada najsłabiej, opaska ma tendencję do zawyżania wyniku poprzez uwzględnianie w czasie snu również niskiej aktywności wieczorem – Oppo Band konsekwentnie wlicza w moim przypadku czas, który spędzam na kanapie, czytając. Nie jest więc idealnie, opaska pozwala mieć co najwyżej ogólny obraz tego, jak wygląda nasza aktywność.

Gdyby nie to, że równolegle z Oppo Band mam okazję testować smartfona z Androidem, ten tekst pojawiłby się pewnie miesiąc później. Dopiero w połowie kwietnia dodano kompatybilność tej opaski z iOS, wcześniej przeznaczona do niej aplikacja HeyTap Health była dostępna wyłącznie na systemie Google. Program ma prosty i przejrzysty interfejs, którego nie trzeba się uczyć. Główny ekran ma widżety podsumowujące aktywność i pomiary, a po dotknięciu ich przenoszeni jesteśmy do szczegółów. Druga zakładka pozwala natomiast włączyć ze smartfona śledzenie aktywności – opaska nie jest wtedy wymagana. Ostatni z ekranów umożliwia zarządzanie sparowanymi opaskami. Z aplikacji można zmienić tarczę bądź stworzyć własną, na bazie zdjęcia, skonfigurować częstotliwość pomiaru tętna oraz jego alerty, ustawić alarm, cele wykonywanych kroków czy spalanych kalorii oraz włączyć lub wyłączyć automatyczne wstrzymywanie i wznawianie treningu. Mamy też kilka funkcji praktycznych: czas, w którym ekran podświetla się po podniesieniu opaski, harmonogram trybu nocnego czy kolejność i widoczność aplikacji na opasce. Warto zajrzeć tu po tygodniu–dwóch i pozbyć się niepotrzebnych programów, bo nawigowanie po menu urządzenia nie należy do najszybszych.

Zaprojektowanie sensownego interfejsu dla urządzenia, które obsługujemy wyłącznie dotykiem, a jego ekran ma przekątną 1,1 cala, jest nie lada wyzwaniem. Wyświetlacz AMOLED opaski ma bardzo dobrą rozdzielczość i odwzorowanie kolorów, świetnie reaguje też na dotyk. Naraz pokazuje też sporo informacji, bardziej złożone tarcze wyświetlają około pięciu różnych danych, pozostając przy tym czytelne. Problem zaczyna się w momencie, gdy jesteśmy w ruchu i chcemy przejść do jakiejś konkretnej funkcji. Nawigacja bazuje na gestach – w pionie przewijamy aplikacje, w poziomie cofamy się o poziom w menu, a będąc na tarczy głównej, zmieniamy ją. Trafienie w elementy ekranu wymaga precyzji, dlatego podczas treningu korzystanie z opaski jest właściwie niemożliwe. Interfejs sprawdza się jednak poza nim, jest czytelny, pomimo bardzo ograniczonej przestrzeni. Ma polską wersję, która wypada dobrze (choć gdzieniegdzie zdarza się koślawe tłumaczenie pojedynczych słów). Na opasce można bezpośrednio podejrzeć podstawowe dane snu czy aktywności, zmierzyć tętno i saturację, a także skorzystać z kilku podstawowych narzędzi, takich jak minutnik, stoper, szukanie telefonu czy zdalny spust migawki. Powiadomienia są niestety wyświetlane jako osobna aplikacja, nie można szybko się do nich dostać. Jest też aplikacja pogody, która dobrze synchronizuje się ze smartfonem i pokazuje sporo informacji. Treningi są całkiem rozbudowane: do dyspozycji użytkownika oddano 13 trybów, obejmujących bieganie, pływanie czy grę w badmintona. Każdy z nich ma odrobinę inny interfejs, na ekranie wyświetlane jest do czterech informacji. Pól danych nie da się konfigurować, ale od tak prostego sprzętu tego nie oczekuję. Aplikacja treningów wprowadza w niewielki błąd, podczas rozpoczynania treningu wyświetla animację sugerującą szukanie sygnału GPS. Obrazuje ona jednak to, że opaska próbuje połączyć się z telefonem, z którego chce pobierać dane o lokalizacji (bo sama nie ma odpowiedniego modułu). Nawet bez GPS odległość jest mierzona całkiem dokładnie, podczas treningu biegowego Oppo Band zawyżyła pokonany przeze mnie dystans o niecałe 10%. Gdy biegałem z telefonem w kieszeni, odległość była już prawidłowa.

Niewielki ekran i spora grubość sugerują, że Oppo Band może wytrzymać na baterii całkiem długo. Faktycznie, 12 dni pracy bez ładowarki jest osiągalne, jednak wątpię, by ktokolwiek musiał ją ładować tak rzadko. Wynik ten dotyczy bowiem używania Oppo Band z wyłączonym właściwie wszystkim. Po włączeniu podświetlania ekranu po uniesieniu nadgarstka (domyślnie jest wyłączone), mierzenia tętna co 6 minut, monitorowania snu i saturacji, włączeniu powiadomień z telefonu i ustawieniu jasności na 100%, czas pracy skraca się znacznie i w moim przypadku wynosi 4 dni. W tym czasie mieści się jeden półgodzinny trening, kilkadziesiąt powiadomień o wiadomościach oraz połączeniach dziennie. Maksymalny poziom jasności wynika z tego, że opaska nie reguluje go automatycznie, a ekran w pełnym słońcu staje się czytelny dopiero przy takim ustawieniu. To niewątpliwie wpływa na czas pracy na baterii i komfort używania opaski po zmroku, niemniej jednak przy niższej jasności Oppo Band była po prostu nieużywalna. Samo ładowanie również nie jest do końca dobrze przemyślane, wymaga wyjęcia pastylki z gumowej opaski, co nie jest ani wygodne, ani też nie ma dobrego wpływu na trwałość urządzenia. Szkoda, że Oppo rozwiązało to w ten sposób.

Po świetnym Oppo Watchu moje oczekiwania co do Oppo Band były spore, tymczasem dostałem urządzenie, które nie wywołało we mnie zbyt wielkich emocji. Producent postanowił wejść na rynek nasycony podobnymi produktami i całkiem nieźle wybrnął z tej konfrontacji. Oppo Band jest solidnym sprzętem, który nie wyróżnia się wzornictwem, za to nadrabia oferowanymi funkcjami. Ma jednak braki, które na co dzień są zauważalne: ekran jest zbyt ciemny, nieszczególnie dobrze przemyślano też sposób ładowania. Na pochwałę zasługuje natomiast przejrzystość aplikacji na Androida oraz iOS. W podobnej cenie mamy kilka innych urządzeń – problemem Oppo Band jest to, że żadna jej cecha nie każe wybrać właśnie jej.




Design: 3.5/6
Jakość wykonania: 4/6
Oprogramowanie: 4.5/6
Wydajność: 4.5/6 /6

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac