Marantz SR7015 – pierwsze wrażenia z przenoszenia kina domowego na nowy poziom

12/10/2021, 09:11 · · · 0

Współcześnie kino domowe może wyglądać bardzo różnorodnie. Soundbary zdominowały rynek, pojawiają się nowe niekonwencjonalne pomysły na stworzenie systemu audio w salonie. Klasyczne kino domowe ma się jednak dobrze. Sam właśnie rozpoczynam przygodę z nowym amplitunerem kina domowego – MARANTZ SR7015. I zanim rozpocznę pełną recenzję to przedstawię wam kilka moich pierwszych spostrzeżeń.

W 2021 roku kino domowe można odmieniać na wiele sposobów

W mainstreamie klasyczne kino domowe niemal nie istnieje jako temat. Produkt taki jak amplituner jest niszowy. Niekoniecznie wynika to z ceny, a raczej z mnóstwa prostszych i satysfakcjonujących alternatyw, zwłaszcza w przypadku mniejszych pomieszczeń. Do większości salonów w budynkach wielorodzinnych najlepszą propozycją będzie soundbar, ewentualnie soundbar z dodatkowymi tylnymi głośnikami. Ciekawie prezentują się też systemy stereo podłączane do telewizora poczynając chociażby od głośników HomePod Mini, a na Dali Oberon Wall–C kończąc. Propozycji estetycznych, oferujących fajny dźwięk i jednocześnie nie wiążących się z toną kabli i trudną obsługą jest wiele.

 

Amplituner Kina Domowego to rozwiązanie dające moc możliwości, pozwalające cieszyć się potężnym dźwiękiem, ale też jednocześnie to sprzęt dla świadomego użytkownika. Nawet jeśli montaż i całą instalacje zlecimy profesjonalistom, to finalnie do obsługi, choć logicznej, wymagana jest odrobina wiedzy. Tymczasem telewizory Smart TV rozpieściły nas do tego, że mamy jednego pilota i wszystko gotowe, wystarczy kliknąć i już jesteśmy w świecie filmów. Z amplitunerem, owszem, jest to możliwe do uzyskania, ale gdy coś się „wysypie”, to ogarnięcie wymaga już wprawy. Wszystko rekompensuje jednak doświadczenie płynące z pełnego kina domowego. Dlatego jeśli macie odpowiedni salon, budżet i chęci, to warto pomyśleć o kinie domowym.

Mój set-up do kina domowego

Marantz SR7015 zastępuje w moim systemie Kina Domowego Onkyo NR676 z 2017 roku. To przesiadka o co najmniej dwie klasy w górę. A przede wszystkim dla mnie ważna zmiana, wreszcie dołączanie do klubu Marantza i Denona. W 2017 roku mój wybór Onkyo był dość automatyczny po dobrych doświadczeniach z amplitunerem z 2008 rok. Wcześniej w domu rodzinnym był jeszcze Thomson Scenium z 1999 roku. Wybór Onkyo w 2017 był błędem z racji tego, że ta firma jednak mocno się zatrzymała w swym rozwoju. Owszem tworzyła wtedy wciąż solidne i fajne sprzęty, ale ewidentnie widać, że reszta Japończyków czyli zarówno Yamaha, jak i Marantz i Denon ją wyprzedzili. Zarówno od strony technicznej, jak i designu. A ten design Maranza SR7015 jest istotny dla mnie, gdyż jego gabaryty oraz konieczność odprowadzenia ciepła nie pozwalają zamontować go wewnątrz mojej szafki RTV. Musi więc stać na jej środku, a więc jest elementem wystroju wnętrza. Tu jego konstrukcja prezentuje się iście majestatycznie, podkreśla, że mamy do czynienia z sprzętem najwyższej klasy.

Przynajmniej na razie mój zestaw jest nieco specyficznie skonstruowany. Gdy kupuje się taki sprzęt jak Marantz SR7015, wybiera się też głośniki znacznie przewyższające wartość amplitunera. Ja ze swoich głośników jestem zadowolony (choć oczywiście mając możliwości budżetowe pewnie zaszalałbym na coś rzeczywiście innego), natomiast ewidentnie amplituner był słabym ogniwem zestawu. Marantz SR7015 karmi więc kolumny Dali Zensor 7 wraz z głośnikiem centralnym, tylnymi Dali Zensor 1 oraz dwoma głośnikami Dali Pico ulokowanymi po skosie na frontowej ścianie jako efektowe głośniki Dolby Atmos. Za bas odpowiada Dali SUB E-9F. Do tego dochodzi Apple TV 4K 2gen, dekoder canal+ Ultrabox 4K, Xbox One S jako odtwarzacz UHD Blu-ray. Aktualnie na testach mam też Sony Z9J z rewelacyjnym obrazem 8K – przy czym telewizory w moim przypadku są testowe i zmieniają się stosunkowo często. Zdecydowanie jakbym miał wybierać do topowej konfiguracji audio i wideo to sięgnąłbym właśnie po Sony Z9J lub Samsunga QN900. 8K przy dużych calarzach to nie przyszłość, a teraźniejszość. 8K jest też wspierane przez amplituner, ale umówmy się, że poza gamingiem na PC na ten moment nie ma to większego zastosowania i wciąż rozwój źródeł 8K jest zagadką.

Marantz vs poprzednicy pierwsze wrażenia z konfiguracji

Moje odniesienie do poprzedników ma też zasadność związaną z pierwszymi wrażeniami z użytkowania. A początek jest związany z konfiguracją. Przede wszystkim na plus w SR7015 jest spora przestrzeń, jeśli chodzi o złącza i wygodnie rozmieszczone miejsce na przewody głośnikowe. Konstrukcja jest tak przygotowana, że naprawdę można wszystko zainstalować dość szybko i bez większego wysiłku. Pamiętajcie przy tym, że zawsze lepiej mieć nieco zapasu, jeśli chodzi o długość przewodów, tak aby móc dokonać instalacji wygodnie, a później dopiero je schować.

Po podłączeniu wszystkich przewodów, uruchomieniu telewizora i amplitunera pojawił się ekran powitalny i konfiguracja. Co istotne i wygodne, można wybrać język polski. Oczywiście na codzień ma to swój plus dla większości użytkowników i ich rodzin. Natomiast jest też zmorą przy ewentualnych problemach, gdyż większość opisów w sieci jest anglojęzyczna i nie zawsze tłumaczenia są 1:1. Zresztą to samo dotyczy chociażby macOS i iOS.

Interfejs i pilot od razu dają nam znać, że obcujemy ze sprzętem z Japonii. Ta wyższość inżynierii nad UX to taki japoński standard. Bolączką jest niska rozdzielczość menu co trochę drażni na amplitunerze, który przeznaczony jest również do wyświetlaczy 8K. Jednak pamiętajmy, że dobrze przeprowadzona konfiguracja pozowoli nam zapomnieć o tym ekranie raz na zawsze.

To, co cieszy, to konfiguracja naprawdę krok po kroku i osoba, która pierwszy raz zderzy się z jakimkolwiek amplitunerem, nie powinna mieć problemu z prawidłową instalacją. Jesteśmy w stanie dokładnie dobrać ustawienie naszych głośników, wybrać wejścia, nazwać je oraz przeprowadzić kalibrację dźwięku. W pudełku znajdziemy dedykowany mikrofon co nie jest nowością i jest w amplitunerach od lat, natomiast dla mnie novum była „tekturowa rakieta” służąca za statyw do mikrofonu tak aby ulokować go na wysokości naszych uszu. Ponoć to też już od dawna standard w produktach Marantza i Denona.

Całość konfiguracji przeszła gładko i bezproblemowo. Moim jedynym wyzwaniem jest HDMI CEC, ale to jest kwestia Bravia Sync i tego, co dostarcza Apple. Na szczęście nie ma problemu ze sterowaniem głośnością pilotem od Apple TV. Choć muszę jeszcze powalczyć, aby uruchomienie Apple TV poprawnie odpalało i amplituner i wzmacniacz. Wychodzi na to, że w dobie eARC warto pomyśleć o podłączeniu urządzeń bezpośrednio do telewizora, a do amplitunera podpiąć jedynie HDMI eARC z kanałem zwrotnym. Choć sam jestem jednak zwolennikiem podpinania sygnału audio bezpośrednio pod Amplituner. Technologia dziś daje kilka możliwości. Natomiast sam HDMI CEC to porażka standardów, coś co z definicji powinno ułatwiać codzienność i uczynić obsługę domowych multimediów dziecinnie prostą, samo w sobie prowadzi często do komplikacji.

Czy słychać różnicę?

Najważniejsze pytanie czy zmiana amplitunera wpływa na doświadczenia związane z jakością dźwięku. Zmiany są wyczuwalne dla mnie – uważam, że subwoofer jest znacznie lepiej sterowany. Dźwięk z głośników stereo cieplejszy, przyjemniejszy, a także wokal, czyli głośnik centralny działa tak jak powinien bez dodatkowej ingerencji w podbijanie. Ta kalibracja dźwięku, w aż 8 punktach w pokoju zrobiła ewidentnie swoje, jeśli chodzi o prawidłowe ustawienia bez dodatkowej zabawy w menu. Różnica jest odczuwalna i doświadczalna. Ale to wciąż moje pierwsze wrażenia po kilku dniach użytkowania. Myślę, że w niedługim czasie podzielę się z wami kolejnymi spostrzeżeniami, chociażby tymi związanymi z Heosem.



0

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko