iPhone SE (2022)

02/06/2022, 14:48 · · · 0

Plotka głosi, że nowy iPhone SE nie sprzedaje się tak dobrze, jak oczekuje tego Apple. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę, że jest to smartfon konstrukcyjnie oparty o iPhone’a 6, którego świat ujrzał po raz pierwszy we wrześniu 2014. Tak, to ośmiolatek… wróć, osiemdziesięciolatek z nową pikawką, którego nie nauczono nowych sztuczek.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2022


Bardzo dziękujemy Cortland za udostępnienie iPhone’a SE do testów.


SE to jedyny smartfon w ofercie Apple, który nadal wyposażony jest w Touch ID i to w zasadzie jedyny sensowny powód, dla którego warto rozważyć ten model – jeśli ktoś naprawdę potrzebuje z różnych powodów odblokowywać smartfona odciskiem palca zamiast twarzą. Wszystkim innym, którzy chcą mały telefon, polecam iPhone’a 12 mini lub 13 mini, które są fizycznie mniejsze, a mają zdecydowanie większe (i lepsze, bo OLED zamiast LCD) ekrany – 5,4” zamiast 4,7”. Moje porównanie znajdziecie tutaj, na naszym kanale YouTube’a.

SE na 2022 rok ma dwie istotne nowości. Pierwszą jest nowe serce – Apple A15 – które zapewni mu wystarczająco dużo mocy na wiele nadchodzących lat. Drugą jest nowa chemia w akumulatorze, dzięki której powinien dłużej pracować bez ładowania, chociaż nie spodziewam się tutaj szalonych zysków – konkretnych testów w tym zakresie nie robiłem ze względu na ograniczenia czasowe. Trzecia nowość to 5G, ale jak na razie korzystanie z tej sieci jest dyskusyjne – skraca nam czas pracy smartfona o 1–2 godziny dziennie (z iPhone’a 13 Pro), a kto naprawdę potrzebuje zwiększonej prędkości po to, aby sprawdzić pogodę czy Twittera, a nawet YouTube’a, który radzi sobie więcej niż sprawnie na LTE?

Potencjalnym alternatywnym zastosowaniem są jeszcze dzieci, które muszą lub chcą mieć iOS-a, ale nawet tutaj ciężko uzasadnić wysoką cenę tego urządzenia. Produkowane jest w zbliżonej formie od 8 lat, więc takie elementy jak ekran czy obudowa są wielokrotnie tańsze niż gdy były nowe, a marża Apple musi być na SE imponująca. Gdybyśmy jednak rozmawiali o cenie na poziomie 1600–1999 PLN, to byłaby to inna rozmowa, ale za 2399 PLN za model 64 GB, 2549 PLN za 128 GB lub 3049 PLN za 256 GB, to iPhone 13 mini 128 GB za 3599 PLN przestaje się wydawać absurdalnie drogi, tym bardziej, że absolutnie wszystko w nim jest o generację lub dwie lepsze.

Jeśli więc planujecie kupić SE, to zapewne wiecie, dlaczego to robicie, a wszystkim innym polecam zainteresować się albo jakimś Androidem, gdzie za te pieniądze znajdziemy zdecydowanie ciekawsze propozycje, albo 13-tką Mini (a być może jeszcze znajdziecie nowe 12 Mini w promocji, chociaż warto zaznaczyć, że 13-tka sporo zyskała w czasie pracy na baterii). Jakim Androidem? Ostatnią nowością na rynku był Galaxy A53 od Samsunga, który ma 4 obiektywy, 6,5” ekran AMOLED, wypełniający brzegi urządzenia, 128 GB pamięci flash, czytnik linii papilarnych pod ekranem oraz 5 nm SoC z 8 rdzeniami. Brzmi drogo, prawda? Brzmi, ale kosztuje 2099 PLN w przedsprzedaży.

Wybacz Apple, ale SE ze swoim jednym aparatem i ekranem z poprzedniej epoki dzisiaj nie ma absolutnie żadnego sensu.



0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.