Przestań zmieniać iPhone’a co roku! iPhone 14 pokazuje, że cykl życia produktu znacząco się wydłużył

08/09/2022, 16:15 · · · 0

To nie iPhone zdrożał, to złotówka leci na łeb. Natomiast jeśli ktoś jeszcze zmienia iPhone’y co sezon, to robi to tylko z czysto narcystycznych, czy też snobistycznych powodów. Nie ma żadnych racjonalnych argumentów, aby zmieniać telefon co roku. Tak nowy jest w jakimś stopniu lepszy, ale co z tego?! Gadżeciarze muszą zmienić swoje podejście do technologii, a Apple musi dalej przesuwać środek ciężkości swojego biznesu w stronę usług.

Konferencja Apple z 7 września 2022 roku to prawdziwe show Apple. Show, które po raz kolejny jest filmowym dziełem, a nie scenicznym wystąpieniem kluczowych postaci. Wygląda na to, że tak już u Apple zostanie. Wszak ten show nie jest nawet dla kilkuset dziennikarzy, influnecerów etc. zgromadzonych w Cupertino, to zakupowa bajka dla milionów. Po której, część z nas ma być oczarowana i chwile później zapłacić Apple Pay za nowe produkty, inni mają się oswoić z nowościami, opowiedzieć o nich znajomym. To filmowe dzieło w 4K i z dźwiękiem Dolby Atmos, gdzie Apple fragmenty z SOS czy nurkowaniem zrealizowało dźwiękowo lepiej niż większość filmów fabularnych na rynku.

Warto zwrócić uwagę na gwiazdy tego spektaklu. To nie są nowe objawienia, talenty. Na te z „wytwórni Apple” wciąż czekamy, rynek czeka, dopytuje. To stare wygi, gwiazdy estrady, po których dobrze wiemy czego się spodziewać. I tak Apple Watch 8 to odgrzewany kotlet. Ewolucja Apple Watch następuje bardzo powoli. Ale warto pamiętać, że dopiero teraz Apple na emeryturę wysłało Apple Watch 3 z 2017 roku! Ja swojego Apple Watch 3 zmieniłem w tamtym roku na 7 i poczułem znaczny przeskok. Inni właściciele AW 3 jeśli są zadowoleni z tego zegarka będą to robić w tym lub kolejnym roku, podobnie właściciele AW 4 czy AW 5. Cykl życia Apple Watch to już teraz około 5 lat na nadgarstku. Może mało względem tradycyjnych zegarków, przekazywanych z pokolenie na pokolenie. Ale jako sprzęt codziennego użytku, monitor naszych podstawowych parametrów zdrowotnych, akcesorium sportowe, system komunikacji z inteligentnym domem to ten okres nie jest już taki zły.

Nową gwiazdą z pewnością jest Apple Watch Ultra. Na pewno nie zabraknie osób, które nabędą go ze snobistycznych pobudek, które znajdą argumenty, aby go kupić, bo tak im się podoba. Ich pieniądze, ich nadgarstek, jeśli to ich uszczęśliwia, jeśli ten zegarek rozwiązuje ich jakieś problemy to dobrze. Natomiast realnie dla nisz w których rzeczywiście Apple Watch Ultra będzie wykorzystywany to jest to sprzęt przecudowny. W ostatnich latach nie nurkuje tak często jak kiedyś. Gdyby jednak w roku miał ze dwa urlopy, na których robiłbym kilka nurkowań i zdarzałoby mi się gdzieś wyjechać na nura w weekendy, to Apple Watch Ultra już by był w moim koszyku na Apple Store Online. Ultra to też nie jest sprzęt dla profesjonalistów pełną parą. Natomiast to sprzęt dla aktywnych, o nieco wyższych wymaganiach i chcących mieć jeden sprzęt do wszystkich swoich sportowych zajawek. I to się Apple’owi udało. Cena w Stanach Zjednoczonych jest bardzo atrakcyjna, za cenę w Polsce dobrze wiecie komu dziękować i w kraju, i za Bugiem.

Wróćmy do starych gwiazd. iPhone to już naprawdę emerytowana gwiazda świata technologii. Od 15 lat na estradzie. Trudno w historii znaleźć drugi tego typu produkt, który wciąż był elementem „ekscytacji” milionów, wciąż był na firmamencie, wciąż cała branża patrzyła na niego, choć gra już oklepanymi trikami. Marka PlayStation może utrzymuje się dużej, ale to wciąż nie ta skala. iPhone nie ma na razie następcy, jest filarem biznesowym Apple, na razie nikt nie stworzył technologii, która pozwoliłaby smartfonom odejść w kąt. A jednocześnie zwłaszcza w branży mediowej, czy bańce wiele osób wciąż nie do końca zdaje sobie sprawę z tej pozycji iPhone’a, z tego „zużycia” marki i tego, że współczesna technologia w mobile nie postępuje na tyle szybko, aby móc zapowiadać co roku rewolucje. Tak Apple mogłoby zrobić więcej, mogłoby zrobić dwa kroki na przód, ale po pierwsze nie musi, po drugie to też wiązałoby się z ryzykiem. A gdy iPhone wciąż zapewnia korporacji 50% przychodów to ciąg do ryzyka jest ograniczony.

Chcecie rewolucji w iPhonie? Nie zmieniajcie go co roku, czy co dwa lata. Przesiadka z iPhone’a po 4-5 latach, da wam znacznie więcej frajdy niż meh i zaciekawienie sprzętem rok po roku. Owszem zmiany są, w niektórych elementach bardzo duże, nowości w aparatach mogą być dla kogoś istotne. Ale jak poczeka jeszcze rok, to nic się nie stanie. Wszak wtedy ten przeskok będzie jeszcze większy. Rozumiem czasem dziennikarski obowiązek, ale to, też nie powód, aby dokonywać przesiadki na stałe.

W swojej przygodzie z iPhone’ami od modelu 3G tylko raz przesiadłem się z modelu rok po roku. Z iPhone’a 5S na iPhone’a 6 Plus, by później zmienić go na 7. Cykl dwuletni wydawał się rozsądny już w przeszłości. Teraz jednak rozwój technologii mobilnej sprawia, że nawet najbardziej zaawansowani użytkownicy mogą tej zmiany dokonywać co 2-3 lata, a osoby spoza bańki, nie będące gadżeciarzami wydłużają cykl produktu znacznie, znacznie dłużej. Jednocześnie to kolejny argument za tym, aby osoby nie gadżeciarskie wybrały iPhone’a (przy czym wcale to nie musi być 14, jest SE, 12,13) to sprzęt, gdzie oprogramowanie i bezpieczeństwo jest zapewnione na ten długoterminowy czas użytkowania.

Jednocześnie to czego najbardziej zabrakło na konferencji Apple to usługi. Wydaje się wręcz, że Apple powinno znów zrobić show skupiony tylko i wyłącznie na usługach. Zrobić renament w tym czym ma. Podsumować ofertę Arcade i TV+, jak najbardziej rozszerzyć dostępność do News i Fitness, odświeżyć pojemności w iCloud i zaproponować kolejne usługi. Bo to usługi są tym, co dalej buduje „drut kolczasy” wokół raju Apple, to też druga noga biznesu Apple, dająca firmie stabilną sytuacje finansową, zwłaszcza w czasach gdy ten cykl życia urządzeń się wydłuża. A to dotyczy całej gamy, wszak nowe komputery czy iPady z procesorami M też będą służyć jeszcze latami.

Nie zapominajmy też o jednym detalu z konferencji Apple. Komunikacji Awaryjnej przez Satelitę. Tak usługa ma na razie ograniczony zakres terytorialny, w dodatku Apple już pozwolił sobie dodać gwiazdkę, że w przyszłości może pobierać za nią opłaty. Nie mniej otrzymujemy właśnie na masową skalę nowe narzędzie, które dziś działa jako SOS, ale wraz z rozwojem mogą znaleźć się kolejne opcje użytkowania. I tak jak już teraz Apple Watch uratował tysiące osób, tak i ta funkcja może ocalać niektórym życie. Nikt takich opcji nie wprowadza na masową skalę, do mainstreamu lepiej niż Apple. Usunięcie kart SIM to też mała, duża zmiana. Więc tych niuansów, drobnostek jest dużo. Umykają nam gdyż same telefony czy zegarki nam się już opatrzyły, a irytuje cena.



0

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko