AirPods Pro 2. generacji – pierwsze wrażenia

04/11/2022, 17:54 · · · 0

Najnowsze słuchawki AirPods Pro drugiej generacji, które zostały zaprezentowane razem z najnowszymi iPhone’ami i Apple Watchami, to zupełnie nowy produkt zapakowany w starą, dobrze znaną obudowę. Różnica wizualnie jest niewielka, ale wszystko się zmienia, jak włączymy dźwięk.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2022


Powiem tak – jestem w niezłym szoku, jak mocno zostały poprawione te słuchawki względem poprzednika. Oryginalny model wprowadzono na rynek już trzy lata temu. W tym czasie, jak widać, inżynierowie Apple odpowiedzialni za słuchawki, nie próżnowali. Udało im się wprowadzić sporo ulepszeń, a przede wszystkim poprawić jakość dźwięku oraz działanie trybu redukcji szumów, czyli ANC.

Wygląd

Zacznijmy po kolei. Wyglądem niewiele różnią się od poprzednika. Ta sama forma, rozmiar i materiały. Różnice na pierwszy rzut oka są trudne do wychwycenia.

Po pierwsze, obudowa ma dodane dwa elementy, których nie było wcześniej. Jest to głośniczek idealnie sprawdzający się, gdy gdzieś zgubimy słuchawki i ich szukamy przy użyciu aplikacji Znajdź. Uwierzcie, po uruchomieniu pikania usłyszycie je już z daleka. Drugą nowością w obudowie jest uchwyt do przypięcia smyczy, aby wygodnie nosić słuchawki np. na szyi. O dziwo Apple nie oferuje smyczy za drobne 249 PLN w swoim sklepie. Tu mnie zaskoczyli.

Jeśli chodzi o słuchawki, to różnią się one od generacji pierwszej tym, że jeden z mikrofonów, czyli ten czarny paseczek, został przeniesiony na górę słuchawki z jej dołu. Podobno zasadniczo poprawia to jakość dźwięku.

Nowy model ma teraz wbudowany gładzik, dzięki któremu możemy pogłaśniać lub ściszać dźwięk. Brakowało mi tej funkcji, aczkolwiek nie przyzwyczaiłem się jeszcze do jej używania. Nie za każdym razem udaje mi się tego użyć – kwestia treningu zapewne.

Ostatnią różnicą w wyglądzie, jeszcze trudniejszą do zauważenia, jest budowa gumek, czyli wkładek do uszu. Niestety, choć wyglądają tak samo, nie pasują do poprzedniego modelu. Różnica jest w siateczce, którą mocujemy gumkę bezpośrednio do słuchawki.

To są jedyne różnice w wyglądzie pomiędzy modelami.

Nowość – procesor H2

To jest clue całej konstrukcji. Nowy procesor H2, który steruje słuchawkami, odpowiedzialny jest za szereg spraw, ale przede wszystkim za dwie – jakość dźwięku oraz ANC.

Optymalizacja pracy H2, poza lepszym dźwiękiem i ANC, daje nam też właśnie dużo dłuższy czas pracy na baterii.

Bateria

Nowy model umożliwia w tej chwili odsłuch przez 6 godzin oraz dodatkowe 30 godzin, doładowując z obudowy. To już są sensowne czasy, bo poprzednio, delikatnie mówiąc, odbiegali od tego, co oferuje konkurencja. Warto wspomnieć, że teraz AirPods Pro 2 możemy ładować kablem (niestety nadal Lightning), bezprzewodowo też zgodnie z MagSafe, no i nowość, również kablem do Apple Watcha.

Aktywna redukcja hałasów

To, jak działa w teraz tryb aktywnej redukcji hałasu, to jest kosmos. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to w tej chwili najlepsze ANC z dostępnych na rynku. Świetnie sobie radzi z odcinaniem wszelkich dźwięków, hałasów, które nas otaczają. Włączenie tej funkcji daje nam wrażenie, jakbyśmy w jakiś magiczny sposób przenieśli się w inne, spokojniejsze miejsce. Moje nauszne Bose QC45, które do tej pory uważałem za referencyjne, aż takiego efektu nie dają. Apple twierdzi, że nowe ANC jest dwa razy bardziej skuteczne od tego w poprzednim modelu. Nie wiem, czy aż dwa razy, ale znacząco lepsze.

Dźwięk

Dźwięk w tej chwili jest dużo pełniejszy. Używając poprzedniej edycji, często miałem wrażenie, że dźwięk jest płaski. Tutaj kompletnie nie ma takiego wrażenia. Basy są pełne, potężne. Świetnie słychać wysokie tony, a środek pokazuje nam wszystkie najdrobniejsze szczegóły.

Spatial audio

Spatial audio w najnowszych AirPods Pro robi robotę. Czujemy się jak w kinie. Przestrzenność dźwięku jest niesamowita. Nie mogę się tylko przekonać do tej funkcji podczas słuchania muzyki. Do oglądania filmów jest to genialne rozwiązanie.

Dodatkowo od teraz możemy użyć specjalnego konfiguratora i przygotować przeznaczony tylko dla nas profil dźwięku. Aby to zrobić, musimy zeskanować nasze uszy w podobny sposób, jak odbywa się pierwsza konfiguracja Face ID. Jednak warto, zanim zrobimy tę konfigurację, posłuchać, jak grają słuchawki bez tej optymalizacji. W moim przypadku nie jestem pewien, czy jednak bez konfiguracji nie grają lepiej.

Adaptacyjny tryb kontaktu

To jest prawdziwy sztos. Po pierwsze, tryb kontaktu daje nam wrażenie, jakbyśmy nie mieli niczego w uszach. Idealnie wszystko słyszymy. Ale jak będzie np. przejeżdżać obok nas karetka na sygnale, to nasze AirPodsy wyciszą nam ten ryk do poziomu bezpiecznego dla naszego słuchu. Słuchawki wybiórczo, dzięki właśnie czipowi H2, analizują otoczenie i wybierają, co podbić, a co wyciszyć. Działa to niesamowicie.

Czy warto się przesiąść?

Jeśli nie macie takich słuchawek, to bezapelacyjnie watro. Jeśli macie zwykłe AirPodsy, to dla ANC uważam, że warto. Jeśli macie poprzedni model i jesteście z niego zadowoleni, to chyba jednak nie warto zmieniać. Różnica będzie spora, ale czy jest warta kupowania nowych słuchawek za ponad 1400 PLN? Sami powinniście sobie na to pytanie odpowiedzieć. Ja te słuchawki testuję dopiero kilka dni. W tym czasie już w zasadzie wyrobiłem sobie zdanie i jestem bardzo zadowolony z przesiadki.



0

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada