Audio Technica AT-LPW50PB – swoboda ulepszania

29/11/2022, 17:17 · · · 0

Gramofony świętują wielki powrót do domów osób, które niekoniecznie nazywają się audiofilami. Cieplejsze brzmienie i cały proces odsłuchu czynią te urządzenia zwyczajnie interesującymi. Audio Technica AT-LPW50PB jest sprzętem, który nada się dla osób o nieco większych wymaganiach, które w przyszłości chciałyby zainwestować w ten sprzęt dalej. Jego ulepszenie jest bowiem całkiem proste.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2021


Wzornictwo AT-LPW50PB jest klasycznie eleganckie: korpus wykonano z lakierowanej na fortepianową czerń płyty MDF, matowe są natomiast pokrętła i elementy ramienia. Jedynymi metalowymi akcentami są obwódki nóżek poziomujących. Producent nie zapomniał też o pokrywie, którą zrobiono z przezroczystego plastiku i wyposażono w gumowe podstawki, na których opiera się na korpusie. Mata na płytę jest solidna, choć mało finezyjna – ogólnie urządzenie nie ma żadnego elementu, który można by było określić nie tyle mianem designerskiego, ile choćby przyciągającego wzrok. W przypadku produktów Audio Technica to jednak standard. Zestaw złącz i przełączników gramofonu jest ograniczony do rozsądnego minimum: osobne wyjścia RCA na prawy i lewy kanał, gniazdo do uziemienia, przełącznik między wyjściem liniowym i phono (a więc sygnałem pomijającym wbudowany w sprzęt wzmacniacz), a także gniazdo zasilania i fizyczny wyłącznik. Jakość wykonania i spasowania jest bardzo dobra, czas pokaże, czy błyszczący korpus będzie się rysował. W komplecie z gramofonem dostajemy krążek do centrowania płyt 7-calowych oraz okablowanie sygnałowe.

Podłączenie i wypoziomowanie gramofonu jest proste i szybkie, nóżki poziomujące są bardzo wygodne w obsłudze, ponadto dobrze tłumią wszelkie drgania. Stuknięcia w mebel, na którym stoi gramofon, nie przenoszą się na igłę, a tym samym nie są słyszalne w głośnikach. Codzienna obsługa również jest prosta, igła poziomowana jest pokrętłem, drugie służy do regulacji antiskatingu. Dostępne są dwie prędkości obrotów: 33 i 45 RPM. Napęd paskowy, w jaki wyposażono AT-LPW50PB, przenosi na płytę mniej drgań, niż bezpośredni. Ramię natomiast zrobiono z włókna węglowego, podwyższając jego precyzję. Niewątpliwą zaletą jest możliwość wymiany nie tylko całej wkładki, ale i samej igły. Standardowo zainstalowana jest wkładka AT-VM95E. Gramofon jest w pełni manualny, co oznacza, że ramię podnoszone jest za pomocą dźwigni, samemu trzeba też umieścić igłę w odpowiednim miejscu i zdjąć ją później na miejsce.

Do przetestowania gramofonu wykorzystałem zestaw odsłuchowy ze wzmacniaczem NAD C338 oraz kolumnami głośnikowymi Usher S520 II i głośnikiem niskotonowym Yamaha YST-SW305. Ponadto zamiast dodanego do zestawu kabla użyłem Interconnect Melodica. Ogólne wrażenia z odsłuchu są bardzo dobre, na co dzień przyzwyczajony jestem do źródeł cyfrowych, więc sam przeskok na niedoskonałe, ocieplone brzmienie winylowej płyty było już bardzo odczuwalne. Nie było jednak przesadne, prawdopodobnie za sprawą wysokiej jakości wkładki (oczywiście w tej kategorii cenowej). Słychać wiele detali, nie czuć też, by którekolwiek pasma były eksponowane mocniej. Nie bez znaczenia są kolumny, których używałem do odsłuchu: Usher S520 II mają bardzo neutralny, wręcz monitorowy dźwięk. Zestaw ten okazał się bezwzględny dla kiepsko wydanych płyt, do których niewątpliwie należy Highway to Hell zespołu AC/DC. Po drugiej stronie mamy natomiast fenomenalny Astigmatic Krzysztofa Komedy, który brzmi na testowym zestawie bardzo dobrze: stosunkowo szeroko, z wyraźnymi detalami w każdym paśmie.

Dodanie do posiadanego zestawu audio gramofonu diametralnie zmienia to, w jaki sposób słuchamy muzyki, pozwala odkrywać znaną muzykę na nowo. Audio Technica AT-LPW50PB to bardzo dobry wybór na pierwsze tego typu urządzenie, standardowo dla tego producenta nie można spodziewać się rewolucji, natomiast można być pewnym, że dostaniemy solidny sprzęt. Tak, mógłby mieć więcej funkcji. Ale nie, nie w tej cenie.




Design: 5/6
Jakość wykonania: 5/6
Wydajność: 5/6 5/6

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac