Urodziny 007 w Abbey Road Studios

16/12/2022, 17:46 · · · 0

Nazywam się Bond, James Bond… Wiecie, że ten kultowy zwrot ma już 60 lat? 5 października 1962 roku po raz pierwszy wypowiedział go Sean Connery w pierwszym oficjalnym filmie „Doktor No”. W tym roku obchodzimy 60. urodziny najsławniejszego agenta i z tej okazji bardzo dużo się dzieje.

Telefon

Dzwoni telefon. Odbieram. „Panie Dominiku, mamy poufną sprawę, czy może Pan za tydzień być w Londynie?”. „Ale o co chodzi?”. „Nie możemy w tym momencie o tym rozmawiać, szczegóły podamy wkrótce, grunt, żeby był Pan w Londynie 10 listopada przed godziną 18…”. Dziwię się, jak to? „Musimy teraz wiedzieć, czy możemy na Pana liczyć”. „OK, zaryzykuję”. „Skontaktujemy się z Panem niebawem. Do widzenia”.
Panika. Szybkie poszukiwanie lotu. Gdzie będzie najszybciej? Heathrow jest najbliżej centrum i najlepiej skomunikowane (nie było lotów na City). Mam bilet. Ale o co chodzi?

Mijają trzy dni. Telefon. „Jest Pan gotowy? Możemy na Pana liczyć w Londynie?”. „Tak, będę”. „Proszę być na godzinę 18 w Abbey Road Studios, szczegóły dostanie Pan mailem”. Szybko otwieram program pocztowy i… zbieram szczękę z podłogi. Okazuje się, że James Bond ma urodziny. Sześćdziesiąte.

James Bond ma urodziny

I właśnie z tego powodu, na zaproszenie Bowers & Wilkins, wziąłem udział w specjalnym wydarzeniu zorganizowanym w londyńskim Abbey Road Studios z okazji 60-lecia ikonicznej muzyki stworzonej na potrzeby filmów o Jamesie Bondzie.

Okazuje się, że faktycznie trzeba być agentem specjalnym, aby w ostatnim czasie dotrzeć do centrum Londynu. Ląduję na lotnisku i… jest strajk komunikacji miejskiej. Nie działa metro, pociągi, niektóre linie autobusowe. Taksówki i Ubery stoją w korkach i złapanie ich, w zaistniałej sytuacji, to misja specjalna. Jest jeden, słownie jeden, kursujący pociąg, którego obsługa najwyraźniej jest z innych związków zawodowych.

Jestem na Paddington. Korki dookoła. Na szczęście jest ładna pogoda, ładniejsza, o dziwo, niż u nas i można piechotą wszędzie dotrzeć. Godzina spaceru do hotelu i potem godzina do Abbey Road Studios.

Abbey Road Studios

Abbey Road Studios to ikona popkultury. Nagrywali tu najwięksi. Fortepian Paula McCartneya stoi w największym pomieszczeniu, a on sam mieszka niedaleko, „żeby mieć blisko na nagrania”. To tutaj była tworzona muzyka do filmów o agencie 007. Nieprzypadkowo Bowers & Wilkins wspólnie z Abbey Road Studios zdecydowali się właśnie tutaj urządzić urodziny Jamesa Bonda.

Jedyne w swoim rodzaju wydarzenie odbyło się w Studio One, czyli największym z pomieszczeń położonych przy Abbey Road 3 w Londynie, zaraz obok najsłynniejszego na świecie przejścia dla pieszych. Obejmowało m.in. wykonanie na żywo utworów, które stały się motywami przewodnimi filmów o Jamesie Bondzie, przez światowej klasy muzyków z Royal Philharmonic Orchestra. Jednym ze współprowadzących to wyjątkowe spotkanie był David Arnold – kompozytor muzyki do pięciu filmów o Jamesie Bondzie.

Spotkanie rozpoczęło się od wyświetlenia kilkuminutowego filmu z najbardziej charakterystycznymi scenami z filmów. Ostatnia scena była bardzo wymowna, ze „Skyfall” – M mówi do 007: „Myślałam, że nie żyjesz”. Bond odpowiada „Nigdzie się nie wybierałem”. Wprost trudno opisać, jaka owacja nastąpiła po tych słowach na sali.

Goście, którzy licznie zjawili się w przestrzeniach potężnego Studio One, mogli zanurzyć się w dźwiękach z filmów o legendarnym agencie 007, mając przed sobą imponującą orkiestrę. Całości dopełniało odtwarzanie słynnych „motywów bondowskich” na flagowych głośnikach Bowers & Wilkins 801 D4, które są stałym wyposażeniem Abbey Road Studios. To właśnie z ich wykorzystaniem pracują na co dzień inżynierowie dźwięku w tym londyńskim studiu nagraniowym, czego szczerze im bardzo zazdroszczę.

Royal Philharmonic Orchestra

Nie bez przyczyny mówię o „zanurzeniu w dźwiękach”, bo miałem okazję dosłownie usiąść W ŚRODKU orkiestry, pomiędzy muzykami z Royal Philharmonic Orchestra i usłyszeć, przeżyć całym sobą, jeden z moich ulubionych utworów w historii filmów – „Skyfall”. Ależ to było doznanie, żaden Dolby Atmos czy Spatial Audio tego nie odda. Totalny szok.

Bowers & Wilkins

Partnerstwo firmy Bowers & Wilkins z filmową franczyzą James Bond jest nierozerwalnie związane z 40-letnią współpracą z Abbey Road Studios. Można powiedzieć, że całe studio stoi na kolumnach głośnikowych z serii 800 Diamond. Są one od lat wykorzystywane do masteringu m.in. wielu popularnych filmowych ścieżek dźwiękowych, w tym oczywiście utworów do filmów o przygodach Jamesa Bonda – np. „Skyfall” i „Spectre”.

Ostatnio, w ramach obchodów 60-lecia franczyzy filmowej James Bond, inżynierowie Abbey Road Studios ponownie wykorzystali głośniki Bowers & Wilkins. Tym razem, by pomóc w stworzeniu albumu „Bond 25”, zawierającego wszystkie 25 motywów przewodnich z filmów o Bondzie, ale w zupełnie nowych, orkiestrowych aranżacjach. Wykonawcą wszystkich utworów na wspomnianym albumie jest genialna Royal Philharmonic Orchestra, a nagrań dokonano właśnie w Studio One londyńskiego Abbey Road Studios. Wydanie jest przepiękne, dwupłytowe. Będzie niewątpliwie rarytasem kolekcjonerskim i obowiązkową pozycją na półce z płytami u każdego fana Jamesa Bonda oraz muzyki filmowej.

Px8 007 Edition

Muszę wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, która miała swoją premierę podczas tego wydarzenia. Aby uczcić partnerstwo z franczyzą filmową James Bond oraz 60. rocznicę premiery filmu „Doktor No”, Bowers & Wilkins stworzył unikalną wersję swoich słuchawek bezprzewodowych Px8. Model Px8 007 Edition, bo o nim mowa, cechuje charakterystyczne wykończenie w odcieniu Midnight Blue, inspirowanym kolorem marynarki noszonej przez Bonda podczas jego debiutu na wielkim ekranie – zresztą można było zobaczyć podczas bankietu oryginalne kreacje z tego filmu. O słuchawkach napiszemy więcej w kolejnym, styczniowym wydaniu iMagazine.

Wrażenie było wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. Być na urodzinach najsławniejszego agenta i mieć możliwość porozmawiania z Davidem Arnoldem czy posłuchania na żywo Royal Philharmonic Orchestra, to jest coś, co trudno opisać słowami, to trzeba przeżyć…



0

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada