Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Auto tygodnia #23 – Jeep Avenger 1.2 GSE

Auto tygodnia #23 – Jeep Avenger 1.2 GSE

0
Dodane: 8 miesięcy temu

Jeep Avenger to pierwszy w historii Jeep made in Poland. Jednocześnie model, który otrzymał tytuł Car of The Year 2023. To zawiesza poprzeczkę naprawdę wysoko. Auto do miasta jest nijakie? Ten model temu przeczy!

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Choć Jeep Avenger początkowo był komunikowany przede wszystkim jako auto elektryczne, to do mnie na jazdy trafił egzemplarz z jednostką spalinową pod maską. Taki wariant napędowy oferowany ma być tylko w Polsce i w jeszcze dwóch krajach w w Europie (Włoszech i Hiszpanii). Cała reszta będzie mieć dostęp wyłącznie do wersji elektrycznej. Decyzja Jeepa by oferować u nas wersję spalinową, choć może kłóci się z duchem ekologii, to w naszym wciąż mocno osadzonym w spalinowej motoryzacji społeczeństwie może okazać się bardzo dobrym wyborem dla amerykańskiej marki. Głównie przez wzgląd na cenę tego wariantu, ale ten wóz ma też wiele innych argumentów in plus.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeepem Avengerem jeździłem jeszcze w czerwcu br. podczas jazd testowych zorganizowanych przez producenta. Oczywiście wówczas z racji krótszego obcowania z pojazdem (właściwie dwoma) nie mogłem sprawdzić wielu rzeczy. Teraz była taka możliwość. Najważniejsze, że tydzień spędzony za kierownicą Avengera, nie zepsuł mojej pozytywnej opinii o tym modelu. Ale do rzeczy.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Wygląd to mocny atut Avengera. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z niedużym, mierzącym nieco ponad 4 metry długości autem. Jednak jego forma, styl, aż kapią DNA amerykańskiej marki. Jednocześnie forma podąża za funkcją. Reflektory stylowo ukryte w bryle nadwozia? Podczas lekkiej stłuczki parkingowej drogie lampy LED-owe nie oberwą, a na elementach z tworzywa i tak wiele nie będzie widać. Ktoś tu pomyślał.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Nie brakuje też wielu fajnych akcentów, takich jak np. człowieczek z lunetą w lewym dolnym narożniku przedniej szyby obserwujący gwiazdy, je też znajdziemy, w przeciwległym roku przedniego szkła auta. Na jednym z relingów spaceruje biedronka, mnóstwo też symboli charakterystycznego siedmioszczelinowego grilla z reflektorami, ten motyw znajdziemy w tylnych lampach, na zwieńczeniu ramion felg, nie zdradzę wszystkich miejsc, ich znajdowanie to świetna zabawa. Oczywiście sam grill auta, też ma siedem szczelin. W końcu to Jeep. Zajrzyjmy pod maskę.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Spalinowy wariant Avengera napędzany jest przez jedyną spalinową jednostkę w gamie. To turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 1,2 litra z trzema cylindrami i bezpośrednim wtryskiem. Moc? 100 KM. Mało? Zapewniam, że w tak niedużym aucie to w zupełności wystarczy. Podczas jazdy słychać, że pracują trzy cylindry, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Ten silnik jak najbardziej pasuje do tak niedużego samochodu.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Avenger waży nieco ponad 1,2 tony, nie ma więc nadwagi (w przypadku wersji elektrycznej jest inaczej, ale o niej innym razem). Benzynowe turbo dzięki 205 niutonometrom dostępnym już od 1750 obr./min. całkiem sprawnie napędza to sympatyczne autko. Przyśpieszenie sugerowane przez producenta to 10,6 sekund do 100 km/h, ale wiele zależy od sprawności zmiany przełożeń, bo spalinowy Avenger oferowany jest wyłącznie z sześciostopniowym manualem.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Dobrze, że mamy szósty bieg, dzięki temu nawet na autostradzie przy 140 km/h silnik wciąż pracuje poniżej 3000 obr./min. Podpowiem tylko, że ze względu na akustykę, większy komfort podróży uzyskacie nie przekraczając 120 km/h. Niby „tylko” 100 kucy pod maską, ale w praktyce zarówno w mieście, jak i na trasie Avenger daje radę. Atutem jest też zwrotność tego auta, mały Jeep zawróci w okręgu, w jakim np. konkurencyjny Nissan Juke nie da rady, jak i wiele innych modeli z segmentu B.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Bez względu na długość pokonywanego dystansu, Avengerem podróżuje się przyjemnie. Minimalistycznie zaprojektowany kokpit z charakterystyczną złotą, szeroką listwą na całą szerokość deski rozdzielczej (kolor tej listy jest dopasowany do lakieru nadwozia) może się podobać. Owszem, twardych plastików nie brakuje, ale w tym segmencie one nie rażą, nie trzeszczą, auto jest dobrze zmontowane. Zaleta to wygodne fotele przednie i całkiem sporo miejsca na tylnej kanapie (jak na auto o takich gabarytach).

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Do funkcjonalności wnętrza Avengera nie mam najmniejszych zastrzeżeń. To naprawdę przemyślany i dobrze pomyślany pojazd. Sporo schowków (ich łączna pojemność to aż 34 litry!), podręczna półka wzdłuż deski rozdzielczej przed pasażerem, schowek w podłokietniku, do tego ładowarka indukcyjna, trzy gniazdka USB-C (dwa z przodu, jedno z tyłu), gniazdko 12 V z przodu.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Sam bagażnik to również plus tego modelu. Jego pojemność to 380 litrów. Pamiętajmy, to segment B, taką pojemność oferuje niedawna rekordzistka w segmencie, Škoda Fabia, która jest od Avengera autem mimo wszystko dłuższym. Fotele składane są w proporcjach 40/60, nie ma przelotki na dłuższe przedmioty, ale w tym segmencie to rzadkość. Nie zabrakło doświetlenia, są haczyki na zakupy, a klapa bagażnika w testowanym egzemplarzu (topowa wersja wyposażenia Summit) była elektrycznie podnoszona i reaguje na tzw. machanie nóżką, co może się przydać, gdy mamy zajęte ręce torbami i nie chcemy ich stawiać na zmokniętej deszczem drodze.

Podobało mi się też to, że mimo obecności ekranów (wirtualne zegary przed kierowcą i multimedia w konsoli centralnej), Jeep nie zmieniał wszystkiego na interfejs dotykowy. Fizycznych przycisków jest tu sporo, zarówno na ramionach dobrze leżącej w dłoniach kierownicy, jak też w centralnej części deski rozdzielczej. Ergonomia jest tu bardzo dobra, każdy powinien się we wnętrzu Avengera szybko odnaleźć. Oczywiście Android Auto i Apple CarPlay też działają. Bezprzewodowo. Sam system nie był może demonem prędkości, ale też trudno zarzucić mu przesadne zamulanie. W trakcie całego testu nic się nie zawiesiło, ekran jest czytelny, interfejs klarowny. Stopień personalizacji również w zupełności wystarczający, można np. wyświetlić sobie mapę na wirtualnych zegarach, jak też zdecydować się na innego typu wskaźniki.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Kilka słów na temat zużycia paliwa. Czy Jeep Avenger potrafi być oszczędny? Tak. Poniżej kilka uzyskanych przeze mnie wyników:

  • trasa 160 km, mieszana, ok. 40 km po trasach szybkiego ruchu (klasy A i S), reszta drogi krajowe i przejazdy przez mniejsze miejscowości: średnia 6,0 l/100 km;
  • trasa w mieście, korki, start na zimnym silniku, dystans 4 km: średnio 9,3 l/100 km;
  • trasa podmiejska, głównie drogi krajowe, 98 km: 5,5 l/100 km;
  • płynna jazda autostradą, z maksymalną dozwoloną prędkością: 7,3-7,5 l/100 km;
  • całkowite średnie zużycie po teście i pokonaniu 694 km: 6,4 l/100 km;
Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Z jednej strony to jedyny Jeep, który nie jest dostępny z napędem na obie osie, ale mimo napędu wyłącznie na przód, auto i tak wyposażono w system Selec-Terrain, pozwalający wybrać tryby jazdy na piach, czy śnieg. Oczywiście to nie jest offroadowiec, ale kompetencje w trudniejszych warunkach ma zdecydowanie lepsze od typowego przedstawiciela miejskiego segmentu B. Znaczenie ma też forma nadwozia z krótkimi zwisami, dzięki czemu Avenger bez obaw poradzi sobie z przeszkodami, które dla typowych aut miejskich mogłyby już stanowić problem. Zawieszenie też stanowi tu udany kompromis pomiędzy miękkością gwarantującą komfort, a sprężystością zapewniającą pewność prowadzenia. Absolutnie nie dziwię się, że właśnie ten model otrzymał zaszczytny tytuł Car of The Year 2023. Avenger to po prostu naprawdę fajne auto. Czy mogę się do czegoś przyczepić? Owszem, trochę na siłę do precyzji manualnej skrzyni, ale nie jest to coś, co zepsuło by bardzo pozytywny obraz całości.

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Jeep Avenger 1.2 GSE (fot. Dariusz Hałas / iMagazine.pl)

Ile ten model kosztuje? Jeep Avenger ze spalinową jednostką pod maską startuje w aktualnym cenniku marki od kwoty 99 900 zł za bazowy wariant wyposażenia Avenger. Kolejne poziomy wyposażenia: Longitude, Altitude i topowa wersja Summit, wyceniono odpowiednio na 109 000 zł, 118 300 zł i 132 300 zł. OK, może to nie są małe kwoty za auto miejskie czyli segment B, ale umówmy się. Mamy tu niebanalnie skrojonego, zadziornego miejskiego crossovera, który przynajmniej jest jakiś. Oprócz charakteru, nie brakuje mu przy tym funkcjonalności, nadwozie odporne jest na miejskie, drobne ”przygody”, potrafi być realnie oszczędny oszczędny. Jeep Avenger nie tylko bardzo dobrze radzi sobie z miejską dżunglą i zwrotnością przebija wiele modeli konkurencji z segmentu, ale też w dłuższej trasie zanadto nie męczy i okazuje się całkiem pakowny. Najmniejszy Jeep nie boi się też bardziej dziurawych dróg czy wysokich krawężników. Jeżeli przymierzacie się do miejskiego, małego SUV-a, któremu ostatnie co zarzucicie to nuda, obowiązkowo sprawdźcie ten model. Jest spora szansa, że to sympatyczne auto urzeknie i was, podobnie jak mnie, swoim klimatem.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .