Toyota jak Daewoo, Volvo nieśmiertelne. Polski rynek moto w 2025 roku: Chińczycy zatrzymali drożyznę
Mogłoby się wydawać, że rok 2025 w polskiej motoryzacji wiał nudą. Czołówka tabeli „zabetonowała się” już w styczniu. Jednak gdy spojrzymy głębiej, zobaczymy bezprecedensowe zjawiska: japoński gigant powtórzył wyczyn Daewoo sprzed ćwierć wieku, a jeden model segmentu premium bije rekordy popularności nieprzerwanie od… 17 lat.
Według najnowszego raportu IBRM Samar, podsumowującego rejestracje do 20 grudnia 2025 roku, polski rynek wzrósł o ponad 7%, osiągając poziom blisko 600 tys. samochodów osobowych. Najciekawsze jest jednak to, co działo się wewnątrz tych statystyk.
Fenomen Volvo XC60. 17 lat na tronie
W świecie motoryzacji, gdzie modele starzeją się po 3-4 latach, a po 7 znikają z rynku, Volvo XC60 jest ewenementem na skalę światową. W segmencie premium, zdominowanym przez niemiecką trójkę (BMW, Audi, Mercedes), szwedzki SUV po raz kolejny obronił tytuł najpopularniejszego modelu w swojej klasie.
Co w tym niezwykłego? To, że Volvo XC60 jest liderem swojego segmentu nieprzerwanie od 17 lat. Żaden inny model w historii polskiego rynku nie utrzymał tak długiej passy. Polacy pokochali to auto miłością absolutną, której nie są w stanie zachwiać ani nowsze konstrukcje konkurencji, ani zmieniające się mody. Z drugiej strony nie sposób pominąć faktu, że Szwedzi od lat umiejętnie modernizują ten model, dzięki czemu utrzymuje się on wciąż na pozycji lidera rynkowych fal w segmencie premium.
Toyota powtarza historię Daewoo
Rok 2025 należał do Toyoty. Japończycy nie tylko zdominowali rynek aut osobowych (z Corollą i C-HR na czele), ale po raz pierwszy od lat odebrali marce Renault palmę pierwszeństwa w segmencie aut dostawczych.
Tym samym Toyota dokonała rzadkiej sztuki – została liderem zarówno rynku aut osobowych, jak i dostawczych. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w… 1999 roku, kiedy to na polskich drogach niepodzielnie rządziło Daewoo. To symboliczne domknięcie pewnej epoki i dowód na to, jak mocno hybrydowa oferta trafiła w gusta polskich firm i kierowców.
„Efekt chiński” uratował portfele
Przez ostatnią dekadę przyzwyczailiśmy się, że samochody drożeją w oczach. Rok 2025 przyniósł jednak ulgę. IBRM Samar wskazuje, że był to rok stabilizacji cen. Średnia cena nowego auta wzrosła zaledwie o 4,2 tys. zł (rok wcześniej wzrost był dwukrotnie wyższy, a dwa lata temu wynosił aż 18 tys. zł).
Komu zawdzięczamy ten oddech ulgi? Chińczykom. Marki z Państwa Środka osiągnęły w listopadzie rekordowy udział w rynku (10,4%), oferując samochody średnio o 47 tys. zł tańsze od średniej rynkowej (średnia cena chińskiego auta to niespełna 139 tys. zł). Presja ze strony takich graczy jak BYD czy MG zmusiła „starą gwardię” do dużych rabatów i obniżek cen katalogowych.
Wyścig o dopłaty
Końcówka roku to także sprint po samochody elektryczne. Udział „elektryków” w rynku wzrósł z 2,5% w styczniu do ponad 10% w listopadzie. Powód jest prozaiczny: w pierwszym kwartale 2026 roku kończy się program dopłat „NaszEauto”. Królem polskiej elektromobilności pozostaje Tesla (z Modelem Y na czele), ale po piętach depcze jej chiński BYD, który wskoczył na drugie miejsce w rankingu marek.






