Legenda gitar wchodzi do gry. Słuchawki Fender Mix z baterią na 100 godzin i… wymiennym ogniwem
Fender, marka-ikona dla każdego gitarzysty, postanowiła pójść śladem Marshalla. Na targach CES 2026 w Las Vegas zadebiutuje model Fender Audio Mix. I nie, to nie jest tylko „naklejanie logo na chiński produkt”. Producent stawia na modułowość i rozwiązanie, którego branża audio unikała jak ognia: łatwą wymianę baterii.
Do tej pory, jeśli chcieliśmy „gitarowe” słuchawki, wybór był prosty: Marshall. Fender Audio postanowiło to zmienić, celując w tę samą nutę nostalgii, ale podkręconą nowoczesną specyfikacją. Model Mix to pierwsze bezprzewodowe słuchawki wokółuszne tej marki.
Maraton bez ładowarki
Liczby robią wrażenie. Fender deklaruje 100 godzin pracy bez ANC i solidne 52 godziny z włączoną redukcją hałasu (przy 50% głośności). Dla porównania: topowe modele od Sony czy Bose zazwyczaj oferują w okolicach 30-40 godzin pracy z ANC. Fender wchodzi więc od razu do wagi ciężkiej, stając w szranki z Marshallem Major V.
Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026
Jednak to, co wyróżnia ten sprzęt, to konstrukcja. W dobie jednorazowej elektroniki, Fender postawił na wymienną baterię. Gdy ogniwo po latach straci sprawność, użytkownik będzie mógł je po prostu wymienić, zamiast wyrzucać słuchawki do kosza. Podejście godne pochwały.
Modułowość i specyfikacja
Koncepcja „Mix” nie kończy się na baterii. Producent obiecuje modułową budowę – wymienne będą również nauszniki (pady) oraz pałąk. To ukłon w stronę trwałości i personalizacji. Słuchawki dostępne będą na start w kolorach „Skyscraper Black” i „Olympic White” (nawiązania do klasycznych wykończeń gitar Fendera są oczywiste).
Pod kątem audio również nie ma wstydu:
- Kodeki: producent zapowiada dedykowany tryb umożliwiający streaming sygnału 24-bit/96kHz (tzw. High-Fidelity), choć nie sprecyzowano jeszcze, jaki kodek za to odpowiada.
- Niskie opóźnienia: tryb Low Latency (poniżej 20ms), co może zainteresować graczy i muzyków.
- Auracast: nowoczesny standard pozwalający na nadawanie sygnału do wielu urządzeń jednocześnie.
Cena? 300 dolarów (ok. 1200-1300 zł plus VAT). To pozycjonuje Fendera w segmencie premium, ale wciąż poniżej flagowców Sony czy Apple.
Czy Fender Mix to tylko gadżet dla fanów Stratocastera, czy realna konkurencja dla gigantów audio? Przekonamy się po pierwszych testach, ale podejście „naprawiaj, nie wyrzucaj” kupuje nas od razu.
Recenzja Sony WH-1000XM6 – bardzo dobre słuchawki z ANC, wady też znalazłem







