Dell, HP i Lenovo stawiają na naprawialność
Apple przygotowuje nowy, jeszcze cieńszy MacBook Pro (2026) – z możliwym ekranem OLED, a w przyszłości także dotykiem i łącznością komórkową. Nie obędzie się jednak bez radykalnych cięć w zakresie możliwości ich łatwej naprawy.
Choć ma to być kontynuacja strategii maksymalnej smukłości, znanej już z ery Apple Silicon, ale okupionej brakiem łatwych napraw i modernizacji. Tymczasem Dell, HP i Lenovo idą w przeciwnym kierunku. Nowe laptopy tych marek są projektowane z myślą o łatwej wymianie kluczowych podzespołów (klawiatura, bateria, RAM, SSD), by wydłużyć żywotność sprzętu i obniżyć koszty posiadania. To odpowiedź na realne oczekiwania użytkowników i wyraźny zwrot w stronę serwisowalności.
Jak niedawno zauważył Ryan Christoffel z serwisu 9to5Mac, nie była to jedyna wada dążenia Apple do uczynienia maszyn tak cienkimi, jak to tylko możliwe.
Apple wprowadziło na rynek MacBooka Pro w 2016 roku, który stał się niesławny z powodu przedkładania formy nad funkcję. Był cieńszy i lżejszy niż poprzedni model, ale miał dwie poważne wady: wszystkie porty z wyjątkiem USB-C zostały porzucone, aby uzyskać cienką obudowę, a nowa klawiatura motylkowa okazała się zawodna z powodu zacinających się klawiszy.
Kontrast jest wyraźny: Apple wybiera formę i minimalizm, a producenci PC — praktyczność i naprawialność.
Apple wprowadzi ekrany dotykowe do Maców, zaczynając od OLED MacBook Pro






