Grawitacja (a raczej jej brak) zmienia położenie mózgu. Nowe badania ostrzeżeniem przed misją na Marsa
Podczas gdy SpaceX i NASA prześcigają się w projektowaniu coraz większych rakiet, biolodzy wciąż głowią się nad najsłabszym ogniwem podboju kosmosu: ludzkim ciałem.
Zespół naukowców z Uniwersytetu Florydy potwierdził, że długotrwały pobyt w stanie mikrograwitacji dosłownie zmienia ułożenie mózgu w czaszce. To odkrycie, które może skomplikować marzenia o kolonizacji Czerwonej Planety.
Badania pod kierownictwem prof. Rachael Seidler, oparte na analizie rezonansu magnetycznego (MRI) 26 astronautów, rzucają nowe światło na to, co dzieje się z naszym najważniejszym organem, gdy znika wektor siły ciążenia. Wnioski są jednoznaczne: mózg w kosmosie nie „unosi się” swobodnie, ale ulega trwałemu przesunięciu.
Wielki powrót na Księżyc. NASA celuje w lutowy start misji Artemis 2
3 milimetry, które robią różnicę
Na Ziemi grawitacja ściąga płyny ustrojowe w dół ciała. W kosmosie ten mechanizm przestaje działać, co prowadzi do tzw. przesunięcia płynów w kierunku głowy (to dlatego astronauci na ISS mają często opuchnięte twarze). Zwiększone ciśnienie wewnątrzczaszkowe sprawia, że mózg zostaje wypchnięty ku górze i do tyłu.
Skany MRI wykonane przed i po misjach wykazały przesunięcia rzędu 2-3 milimetrów. W skali neuroanatomii, gdzie wszystko jest upakowane „na styk” w sztywnej puszce czaszki, to spora zmiana. Dotyka ona obszarów odpowiedzialnych za integrację bodźców sensorycznych – czyli tego, jak postrzegamy równowagę i orientację w przestrzeni.
Im dłużej, tym „wyżej”
Badanie wykazało kluczową korelację: czas ma znaczenie. U astronautów spędzających na orbicie 2 tygodnie, zmiany były minimalne. U weteranów, którzy spędzili na ISS pół roku lub rok, przesunięcie było wyraźne i trwałe.
To rodzi pytania o misję na Marsa. Podróż w jedną stronę trwa około 6-9 miesięcy. Do tego dochodzi pobyt na planecie o grawitacji stanowiącej 1/3 ziemskiej i powrót. Jeśli mózg „przebudowuje się” przez rok na orbicie, to jak zareaguje na 3-letnią misję?
Czy jest się czego bać?
Jak zwykle, gdy pojawia się podobny temat, w Sieci nie brakuje nagłówków, które krzyczą o „przerażających skutkach”, ale nauka uspokaja: mózg jest niesamowicie plastyczny. Astronauci po powrocie nie tracą funkcji poznawczych, nie zapominają jak się mówi ani nie tracą IQ. Doświadczają jednak problemów z koordynacją i błędnikiem, co w żargonie nazywa się „chorobą kosmiczną”.
Na Ziemi, gdzie czeka na nich sztab lekarzy, to nie problem. Ale na Marsie, gdzie po lądowaniu trzeba będzie samodzielnie wyjść ze statku i zbudować bazę, zaburzenia równowagi wywołane „przebudową” mózgu mogą być krytycznym zagrożeniem. No chyba, że statek kosmiczny, który zabierze ekipę ludzi na Marsa, będzie mieć grawitację (Stanley Kubrick lubi to), póki co nic się na to nie zanosi.
Ciekawostką jest fakt, że podobny efekt (choć w mniejszej skali) udało się uzyskać na Ziemi, kładąc ochotników na 60 dni w łóżkach z głową pochyloną lekko w dół. Dowodzi to, że winowajcą jest fizyka płynów, a nie np. promieniowanie kosmiczne.
Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026






