Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Clawdbot – AI, które naprawdę „robi rzeczy”. Viticci zachwycony, my ostrzegamy: to zabawa z odbezpieczonym granatem

Clawdbot – AI, które naprawdę „robi rzeczy”. Viticci zachwycony, my ostrzegamy: to zabawa z odbezpieczonym granatem

0
Dodane: 22 godziny temu

Zapomnijcie o ChatGPT, Gemini, czy Bieliku, z którymi tylko rozmawiacie. Nadchodzi era „agentów”. Peter Steinberger stworzył narzędzie Clawdbot, które pozwala sterować Twoim Makiem z poziomu iMessage, WhatsAppa lub Telegrama.

Federico Viticci z MacStories twierdzi, że to „przyszłość asystentów”. My dodajemy: to przyszłość fascynująca, ale i kosztowna.

Co to właściwie jest?

Clawdbot to nie kolejna nakładka na ChatGPT. To program uruchamiany lokalnie na Twoim komputerze (działa jako serwer/agent), który jest „bramką” do modeli językowych (np. Claude od Anthropic).

Największa różnica? Interfejs. Z Clawdbotem rozmawiasz przez ulubiony komunikator – iMessage, WhatsApp, Telegram czy Discord. Jesteś na spacerze z psem, piszesz na Discordzie: „Sprawdź mój kalendarz, przesuń spotkanie z 14:00 i wyślij maila do klienta, że się spóźnię” – a Clawdbot, działający na twoim domowym Macu, to wykonuje.

Viticci: „Spaliłem 180 milionów tokenów”

Federico Viticci, naczelny guru automatyzacji ze świata Apple, jest zachwycony. W swojej recenzji pisze wprost:

„Powiedzieć, że Clawdbot fundamentalnie zmienił moje postrzeganie tego, czym jest osobisty asystent AI w 2026 roku, to mało. (…) Bawiłem się nim tak intensywnie, że przepaliłem 180 milionów tokenów na API Anthropic”.

Nie znam dokładnego scenariusza użytkowania przyjętego przez Viticciego, ale taka liczba tokenów to nie są tanie rzeczy. Zależnie od modelu i formy użycia (stosunek input/output) koszt mógł się wahać od setek do… tysięcy dolarów (nawet ok. 4000 USD przy założeniu najbardziej zaawansowanego modelu Claude Opus).

Co potrafi ten bot?

Wymieńmy kilka przykładów:

  • Dostęp do Terminala: może pisać i wykonywać skrypty systemowe.
  • Samodoskonalenie: potrafi sam napisać sobie nową „umiejętność” (skill), jeśli o to poprosisz (np. integrację z Todoist).
  • Zarządzanie życiem: monitoruje sen, kalendarz, sprawdza loty, a nawet… trzęsienia ziemi w Tokio (jak w przypadku jednego z użytkowników).

Już ta garstka możliwości ujawnia olbrzymi (i potencjalnie niebezpieczny) potencjał tego narzędzia. Dlatego konieczne jest…

Ostrzeżenie: to narzędzie dla świadomych

Brzmi jak magia? Owszem, ale w iMagazine musimy wylać kubeł zimnej wody. Clawdbot to narzędzie typu „power user only”. Jeżeli nie jesteś „saperem cyberprzestrzeni”, dla własnego dobra, odpuść sobie to narzędzie.

Chodzi tu przede wszystkim o bezpieczeństwo cyfrowe. W praktyce używając Clawdbota dajesz sztucznej inteligencji dostęp do Terminala i systemu plików swojego komputera. Choć Peter Steinberger (twórca, znany z PSPDFKit) to programista światowej klasy, ryzyko, że model AI „zahalucynuje” destrukcyjną komendę lub pętla agentowa wymknie się spod kontroli, zawsze istnieje.

Pozostaje też kwestia kosztów, którą już powinniście wywnioskować z cytatu z Viticciego. Clawdbot korzysta z Twojego własnego klucza API (Anthropic, OpenAI). Agenty mają to do siebie, że „myślą” w pętlach. Jedno proste zadanie może wygenerować tysiące zapytań w tle. Jeszcze raz przypomnę, wspomniane przez Viticciego 180 milionów tokenów to – w zależności od modelu – koszt rzędu od kilkuset do nawet kilku tysięcy dolarów. Czy stać Cię na taką zabawę? Bardzo dobrze się zastanów nad odpowiedzią.

Wreszcie istnieje poważna bariera wejścia. Clawdbot, to nie apka, którą pobierzecie w App Store., instalowana jednym klikiem. To zaawansowane „laboratorium dla majsterkowiczów”.

MCP – magiczny skrót

Kluczem do potęgi Clawdbota jest obsługa MCP (Model Context Protocol). To otwarty standard, który pozwala łączyć AI z lokalnymi danymi i narzędziami w sposób uporządkowany. Dzięki temu Clawdbot nie musi „zgadywać”, jak obsłużyć Twój kalendarz – on po prostu dostaje do niego instrukcję obsługi.

Podsumowując: Clawdbot to spojrzenie w przyszłość, gdzie AI nie jest już tylko chatbotem w oknie przeglądarki, ale realnym zarządcą naszego systemu operacyjnego, naszych danych, plików. Całego komputera. Dosłownie! Jeśli macie odwagę, wiedzę i ufacie własnym kompetencjom, macie budżet na API, a przede wszystkim (!) backup, który zostawcie poza zasięgiem Clawdbota – wtedy (i tylko wtedy!) warto spróbować. Reszcie radzimy poczekać, aż ta technologia trafi do „cywilnych” rozwiązań z zaimplementowanymi odpowiednimi pętlami zabezpieczeń i obsługi błędów (np. potencjalnego halucynowania AI).

Agentic AI wchodzi do gry, ale czy jesteśmy na to gotowi?

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .