Ostateczny test dla Sama Altmana. Imperator AI idzie va banque: sojusz z Trumpem i bilion dolarów na stole
To ma być rok, w którym wizja „nowego boga” albo się ziści, albo spektakularnie zawali pod własnym ciężarem. Sam Altman, CEO OpenAI, gra o stawkę, jakiej Dolina Krzemowa jeszcze nie widziała. W tle: plany giełdowego debiutu wycenianego na bilion dolarów, polityczny zwrot ku Donaldowi Trumpowi i przepalanie energii na poziomie średniego europejskiego państwa.
Wóz albo przewóz (za bilion dolarów)
Altman od lat sprzedaje nam wizję: AI rozwiąże problem zmian klimatu, wyleczy raka i da każdemu osobistego korepetytora. Ale żeby zbudować ten raj, OpenAI żąda gigantycznych zasobów „tu i teraz”. Firma planuje wpompować bilion dolarów (tak, tysiąc miliardów, to nie jest błąd tłumaczenia z amerykańskiej, krótkiej notacji liczb) w centra danych i infrastrukturę. Jeśli te plany wypalą, serwery OpenAI będą zużywać więcej prądu niż niejedno państwo w UE.
Gra toczy się o dominację totalną – od e-commerce, przez służbę zdrowia, po armię USA. Cel jest jasny: ChatGPT ma być nową stroną startową internetu. Analitycy donoszą, że pod koniec 2026 roku OpenAI szykuje się do wejścia na giełdę (IPO) z wyceną sięgającą 1 biliona dolarów. Byłby to jeden z największych debiutów w historii. Problem? Firma wciąż przepala dziesiątki miliardów, a konkurencja (Google ze swoim Gemini) depcze jej po piętach tak mocno, że Altman ogłosił w firmie „czerwony alarm”.
Polityczna wolta: Od „Hitlera” do „niesamowitego gościa”
Chyba najciekawszym wątkiem jest radykalna zmiana poglądów Altmana. W 2016 roku pisał na blogu, że Trump jest „nieodpowiedzialny w sposób dyktatorski” i porównywał klimat wokół niego do Niemiec lat 30. XX wieku. Dziś? W 2026 roku, po inauguracji drugiej kadencji Trumpa, Altman pisze na X: „Uważnie obserwując @potus, zmieniłem zdanie (…) myślę, że będzie niesamowity dla kraju w wielu kwestiach”. Samokrytycznie dodał nawet, że wcześniej wpadł w „pułapkę NPC” (bezmyślnego powtarzania opinii).
To nie jest przypadek. OpenAI potrzebuje przychylności Białego Domu jak tlenu. Wydatki na lobbing wzrosły do prawie 3 mln dolarów w 2025 roku. Firma zatrudnia ludzi z otoczenia Lindsey’a Grahama i byłych pracowników komisji senackich. Efekt? Administracja Trumpa daje zielone światło, blokując stanowe regulacje AI, które mogłyby spowolnić rozwój branży. JD Vance powiedział wprost: „Przyszłości AI nie wygra się załamywaniem rąk nad bezpieczeństwem”.
Atom, nieśmiertelność i skanowanie oczu
Altman nie ogranicza się do chatbotów. Jego prywatny portfel inwestycyjny wygląda jak lista zakupów do budowy nowego świata:
- Energia: inwestuje w atom (startup Oklo) i fuzję jądrową (Helion), bo wie, że AI potrzebuje prądu, którego obecna sieć nie dostarczy.
- Nieśmiertelność: 180 mln dolarów wpompowane w Retro Biosciences – cel to tabletka odmładzająca mózg.
- Interfejsy mózg-komputer: wspiera Merge Labs (rywala Neuralink), bo chce, żebyśmy mogli „myśleć do ChatGPT”.
- Tożsamość: jego projekt Worldcoin (skanowanie tęczówek) zebrał już dane biometryczne 17,5 miliona ludzi.
„Jeśli się pomylimy, to nasza wina”
Krytycy ostrzegają, że OpenAI staje się „zbyt duże, by upaść”, a cała branża to kolejna bańka spekulacyjna. Altman odpiera te zarzuty w swoim stylu – z pewnością siebie graniczącą z arogancją. Na obawy o wpływ AI na rynek pracy odpowiada, że świat stanie się tak bogaty, że będziemy mogli testować nowe systemy polityczne. A co, jeśli bańka pęknie i pociągnie za sobą gospodarkę? „Tak działa kapitalizm (…) Planujemy być szalenie skuteczną firmą, ale jeśli zrobimy błąd, to będzie nasza wina” – skwitował na X.
Rok 2026 będzie testem generalnym. Dowiemy się czy Altman dowiezie obiecany raj, czy zostanie zapamiętany jako Ikar, który spalił miliardy dolarów, próbując dolecieć do słońca na plecach Donalda Trumpa.





