Koniec sentymentów. OpenAI zabija GPT-4o, o którego tak walczyliśmy, a potem… przestaliśmy go używać
Pamiętacie awanturę z sierpnia? Kiedy OpenAI wypuściło GPT-5, użytkownicy podnieśli larum, że nowy model jest zbyt „zimny” i domagali się powrotu „starego, dobrego” GPT-4o.
Sam Altman ugiął się pod presją. Dziś jednak sentymenty lądują w koszu. 13 lutego GPT-4o znika z ChatGPT na dobre.
Krótka pamięć złotej rybki
To historia, która idealnie pokazuje tempo rozwoju AI i naszą relację z technologią. Jeszcze w 2024 roku GPT-4o był szczytem marzeń – tryb głosowy, emocje, szybkość. W 2025 roku, przy premierze GPT-5, stał się „tym miłym starszym bratem”, którego wolimy od nowego, sztywnego geniusza. Walczyliśmy o niego. Pisaliśmy petycje. OpenAI przywróciło go do listy wyboru.
I co zrobiliśmy z tym odzyskanym skarbem? Według danych OpenAI, dziś wybiera go zaledwie 0,1% użytkowników. Okazało się, że gdy opadły emocje, wolimy jednak GPT-5 czy serię o1/o3, bo są po prostu skuteczniejsze. Ciepło i „osobowość” przegrały z użytecznością.
Wielkie czyszczenie
Dlatego 13 lutego OpenAI robi wiosenne porządki. Z listy w ChatGPT znikają:
- GPT-4o (legenda odchodzi na emeryturę).
- GPT-4.1 oraz wersje mini.
- OpenAI o4-mini.
Firma tłumaczy to prosto: utrzymywanie starych modeli dla garstki entuzjastów to marnowanie zasobów (GPU), które można przeznaczyć na działanie GPT-5 czy nadchodzących nowości.
Co to oznacza dla nas?
Dla przeciętnego użytkownika – zmianę nawyków (jeśli był w tym promilu fanów 4o). Dla deweloperów – na razie nic, bo modele zostają w API. Ale szerzej to sygnał, że w świecie AI nie ma miejsca na nostalgię. Modele starzeją się szybciej niż smartfony. To, co 18 miesięcy temu było rewolucją, dziś jest niepotrzebnym balastem. OpenAI obiecuje, że nowsze wersje GPT-5 będą miały więcej opcji personalizacji osobowości, żebyśmy nie tęsknili za „duszą” czwórki. Ale patrząc na statystyki – chyba i tak już nie tęsknimy.
OpenAI idzie po miliardy z reklam. ChatGPT rzuca rękawicę Google’owi






