Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Koniec białych kołnierzyków za 18 miesięcy? Szef Microsoft AI straszy, ale rynek weryfikuje

Koniec białych kołnierzyków za 18 miesięcy? Szef Microsoft AI straszy, ale rynek weryfikuje

0
Dodane: 4 godziny temu

Zegar tyka. Według szefa działu AI w Microsofcie, Mustafy Suleymana, pracownicy biurowi mają zaledwie półtora roku, zanim sztuczna inteligencja zautomatyzuje większość ich zadań.

To niezwykle odważna i niepokojąca teza. Zanim jednak zaczniecie pakować rzeczy z biurek, warto spojrzeć na twarde dane – a te malują znacznie mniej apokaliptyczny obraz.

Mustafa Suleyman, dyrektor generalny Microsoft AI, w niedawnym wywiadzie dla „Financial Times” nakreślił bardzo agresywną wizję najbliższej przyszłości. Rozmowa dotyczyła osiągnięcia przez firmę „humanistycznej superinteligencji” i wejścia w fazę, którą Suleyman nazywa „sztuczną inteligencją zdolną do działania” (artificial capable intelligence – etap przejściowy między obecnymi modelami językowymi a pełnym AGI).

Prawnicy i księgowi na celowniku

Na pytanie o to, jak szybko odczujemy zmiany, szef AI w Microsofcie zarysował szokująco krótki horyzont czasowy. Według jego zapowiedzi, w ciągu zaledwie 12 do 18 miesięcy sztuczna inteligencja powinna osiągnąć ludzką wydajność w niemal wszystkich profesjonalnych zadaniach. Suleyman wprost wskazał, że pełna automatyzacja czeka klasyczne prace biurowe wykonywane przed ekranem komputera – i to niezależnie od tego, czy mowa o prawnikach, księgowych, project managerach, czy specjalistach od marketingu.

Menedżer Microsoftu nie jest w tej narracji osamotniony. Podobne, choć nieco bardziej rozciągnięte w czasie prognozy snuje szef Anthropic, Dario Amodei (twierdzi, że AI zlikwiduje połowę początkowych stanowisk biurowych w 5 lat). Wtóruje mu CEO Forda, Jim Farley, a symulacje MIT wskazują na potencjalne zastąpienie 11,7% amerykańskich pracowników w wielu branżach.

Dojrzewanie technologii. Szef Anthropic ostrzega: „Egzamin dojrzałości ludzkości zacznie się około 2027 roku”

Twarde lądowanie. Co mówią liczby?

Zanim jednak ogłosimy koniec rynku pracy, jaki znamy, serwis Tom’s Hardware trzeźwo przytacza dane, które stanowią potężną przeciwwagę dla huraoptymizmu Doliny Krzemowej.

Choć w zeszłym roku głośno było o lawinowym wzroście zwolnień rzekomo napędzanych przez wdrożenia AI, badacze rynku sugerują coś zupełnie innego. W wielu przypadkach firmy wykorzystują sztuczną inteligencję jako wygodną „zasłonę dymną” dla cięć kosztów wynikających po prostu ze złego zarządzania i słabych wyników finansowych.

Jeszcze ciekawiej robi się, gdy spojrzymy na realny wpływ AI na biznes:

Inne badanie MIT, na które powołuje się źródło, wykazało, że aż 95% korporacyjnych wdrożeń generatywnej sztucznej inteligencji nie miało żadnego mierzalnego wpływu na zyski i straty firmy (P&L).

Z kolei z raportu PricewaterhouseCoopers (PwC) wynika, że 55% dyrektorów generalnych nie zauważyło żadnych korzyści z wdrożenia narzędzi AI w swoich organizacjach.

Biliony cyfrowych umysłów

Suleyman pozostaje jednak niewzruszony statystykami. Wierzy, że wkrótce powstaną „biliony cyfrowych umysłów”, a stworzenie własnego, wyspecjalizowanego modelu sztucznej inteligencji będzie równie proste, co nagranie podcastu czy założenie bloga.

Wizja szefa Microsoft AI z pewnością napędza wyobraźnię (i prawdopodobnie wycenę giełdową spółki), jednak rzeczywistość korporacyjna bywa znacznie bardziej oporna na rewolucje. Wdrożenie technologii to jedno, ale przebudowa całych procesów biznesowych i prawnych to zadanie, którego nie da się zrealizować w zaledwie 18 miesięcy. Białe kołnierzyki mogą na razie spać spokojnie – ich największym problemem w najbliższym czasie będzie prawdopodobnie to, jak zintegrować AI w codziennych obowiązkach, a nie to, jak napisać CV, gdy zostaną przez nią rzekomo zastąpieni.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .