Wygląda jak zwykła słuchawka, a leczy mózg. Przełomowy gadżet przywraca sprawność po udarze
Smartwatche i opaski fitness przyzwyczaiły nas do monitorowania zdrowia, ale nowa technologia testowana właśnie w Wielkiej Brytanii idzie o krok dalej.
Brytyjska służba zdrowia (NHS) sprawdza urządzenie, które – noszone w uchu i podłączone do smartfona – stymuluje mózg i pomaga ofiarom udarów odzyskać władzę w rękach. To może być prawdziwa rewolucja w domowej rehabilitacji.
Udar mózgu to jedna z najczęstszych przyczyn trwałej niepełnosprawności dorosłych, również w Polsce. Nagłe przerwanie dopływu krwi do mózgu sprawia, że część jego komórek obumiera. Skutkiem są często paraliże, niedowłady i problemy z mową. Powrót do zdrowia to zazwyczaj miesiące, a nawet lata żmudnej rehabilitacji. Brytyjscy naukowcy z University of Sheffield postanowili ten proces technologicznie „zhakować”.
Stymulacja nerwu błędnego z poziomu ucha
Trwający właśnie projekt o nazwie Triceps trial (warty 2 miliony funtów) to największe w historii badanie nad stymulacją mózgu po udarze. W przeszłości, aby stymulować tzw. nerw błędny (kluczowy szlak komunikacyjny między mózgiem a resztą ciała), pacjenci musieli przechodzić inwazyjne operacje chirurgiczne polegające na wszczepieniu specjalnego implantu.
Nowa technologia jest całkowicie bezinwazyjna i stworzona do użytku domowego. Pacjent zakłada niewielkie urządzenie przypominające klasyczną, przewodową słuchawkę douszną. Jest ona połączona z modułem noszonym na nadgarstku i aplikacją w smartfonie.
Jak to działa? Podczas wykonywania standardowych ćwiczeń rehabilitacyjnych, „słuchawka” wysyła delikatne, bezbolesne impulsy elektryczne stymulujące nerw błędny w uchu. Jak tłumaczy dr Sheharyar Baig, neurolog z Royal Hallamshire Hospital w Sheffield, ma to na celu „stworzenie w mózgu środowiska, które jest bardziej podatne na rehabilitację”. W uproszczeniu: technologia ta toruje nowe ścieżki neuronowe, pozwalając mózgowi szybciej uczyć się na nowo utraconych ruchów.
Odzyskiwanie niepodległości
Do testów zaproszono ponad 200 pacjentów. Jedną z nich jest Amanda James-Hammett, która w wieku zaledwie 37 lat przeszła udar i straciła m.in. władzę w prawej ręce. Kobieta używała urządzenia przez 12 tygodni, do godziny dziennie, łącząc stymulację z codziennymi obowiązkami.
„Na początku myślałam, że to w ogóle nie zadziała” – mówi Amanda w rozmowie z BBC. „Ale po kilku tygodniach zaczęłam zauważać zmiany w dłoni. Mogę teraz sama założyć skarpetki, buty, mogę sprzątać dom. Nie muszę na nikogo czekać. Odzyskałam swoją wolność”. Pacjentka zdołała nawet powrócić do swojej największej pasji – szycia na maszynie.
Skalowalna przyszłość medycyny
Mimo że badanie wciąż trwa i naukowcy muszą jeszcze dokładnie przeanalizować wyniki (część pacjentów otrzymuje stymulację placebo), wczesne sygnały są niezwykle obiecujące. Lekarze donoszą o pacjentach, którzy wcześniej nie potrafili utrzymać w dłoni kubka z herbatą, a dziś bez problemu noszą go między pokojami.
Największą zaletą tej technologii jest jej przystępność. Jeśli ostateczne wyniki potwierdzą skuteczność urządzenia, będzie można je tanio i masowo produkować. To idealny przykład na to, jak domowa, miniaturowa elektronika użytkowa (wearables) może odciążyć przepełnione szpitale i dać pacjentom narzędzia do odzyskiwania sprawności we własnym fotelu.






