Koniec tanich dysków. Western Digital wyprzedał całą produkcję na 2026 rok przez boom na AI
Myślisz o budowie domowego serwera NAS lub rozbudowie pamięci w komputerze? Lepiej się pospiesz.
Western Digital, jeden z największych producentów dysków twardych na świecie, oficjalnie ogłosił, że jego linie produkcyjne na 2026 rok są już w pełni zarezerwowane. Powód? Nienasycony apetyt sztucznej inteligencji, która właśnie zepchnęła zwykłych konsumentów na rynkowy margines.
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że klasyczne dyski talerzowe (HDD) powoli będą odchodzić do lamusa, wypierane przez coraz tańsze nośniki SSD. Dziś jednak, w pierwszym kwartale 2026 roku, sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Tradycyjne „twardziele” przeżywają niesamowity renesans, ale niestety, my – jako zwykli użytkownicy – nie mamy z tego powodu powodów do radości.
Kalendarz zamknięty w lutym
Podczas ostatniego podsumowania kwartalnych wyników finansowych, Irving Tan, dyrektor generalny Western Digital, nie pozostawił inwestorom i rynkowi żadnych złudzeń informując, że całą produkcja na rok kalendarzowy 2026 została już wyprzedana, zamówienia złożyło siedmiu czołowych klientów dyskowego potentata.
Co więcej, korporacyjni giganci zbrojący się pod kątem AI nie zamierzają na tym poprzestać. Western Digital poinformował o zawarciu długoterminowych kontraktów (tzw. LTA) z dwoma podmiotami na rok 2027, a z jednym nawet na rok 2028. Rynek hurtowy został zabetonowany z kilkuletnim wyprzedzeniem.
Konsument przestaje się liczyć
Dlaczego firmy rozwijające sztuczną inteligencję rzuciły się na dyski HDD? Odpowiedź to matematyka. Trening modeli językowych (LLM) i utrzymanie infrastruktury chmurowej wymaga magazynowania gigantycznych zbiorów danych, logów i wyników przetwarzania – liczonych już nie w petabajtach, a w eksabajtach. Do tak masowego archiwizowania danych, tradycyjne dyski twarde (o pojemnościach rzędu 24, 32, a wkrótce i 40 TB) wciąż pozostają najbardziej opłacalnym nośnikiem na rynku.
Jak drastycznie zmieniły się priorytety producentów, pokazują wewnętrzne statystyki Western Digital. Obecnie segment chmurowy (Cloud) i centra danych generują aż 89 proc. całkowitych przychodów firmy. Segment konsumencki (czyli dyski kupowane w sklepach przez zwykłych użytkowników) stopniał do zaledwie 5 proc.
Era „podatku od AI”
Decyzja gigantów technologicznych o masowym wykupie sprzętu wywołuje potężny efekt domina. Sytuacja u innych producentów nie wygląda lepiej – Seagate również raportuje gigantyczne obciążenie linii produkcyjnych, a na rynku pamięci masowych półprzewodnikowych (NAND), japońska Kioxia już na przełomie roku informowała o wyprzedaniu całej swojej produkcji na 2026 rok.
Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to jedno: powrót do czasów drogiej elektroniki. Ograniczona podaż na rynku detalicznym nieuchronnie prowadzi do drastycznych podwyżek cen, które już teraz zaczynają być odczuwalne w polskich sklepach z elektroniką. Zbudowanie PC do gier czy zakup stacji roboczej staje się dziś obciążone swoistym „podatkiem od AI” – od pamięci RAM (której produkcję przestawiono na chipy HBM dla akceleratorów sztucznej inteligencji), po dyski twarde.
Jeśli zwlekaliście z zakupem nowej pamięci masowej, czekając na lepsze promocje, to okno na tanie zakupy właśnie z hukiem się zatrzasnęło.






