Chatboty to przeżytek. Alibaba udostępnia za darmo AI dla robotów i wchodzi do gry o biliony dolarów
Wyścig zbrojeń w świecie sztucznej inteligencji przenosi się właśnie z naszych ekranów do świata rzeczywistego.
Chiński gigant technologiczny Alibaba zaprezentował RynnBrain – zaawansowany model AI stworzony specjalnie po to, by stanowić „mózg” dla fizycznych robotów. Co najważniejsze, w przeciwieństwie do rozwiązań Tesli czy Google, Chińczycy oddają swoją technologię za darmo.
Dla wielu z nas sztuczna inteligencja to wciąż generator tekstów, asystent pisania e-maili czy twórca grafik. Jednak dla inżynierów z Doliny Krzemowej i Państwa Środka prawdziwą stawką jest obecnie „Physical AI” (fizyczna sztuczna inteligencja). Mówimy tu o modelach VLA (Vision-Language-Action), które pozwalają maszynom nie tylko „rozumieć” polecenia, ale też obserwować otoczenie i precyzyjnie operować przedmiotami w fizycznym świecie.
Alibaba właśnie dołączyła do tego elitarnego grona (w którym rozpychają się już Nvidia ze swoim systemem Cosmos, Google DeepMind i Tesla ze swoim Optimusem). Model RynnBrain pozwala robotom na autonomiczną naukę i orientację przestrzenną. I tu pojawia się kluczowy detal – Alibaba udostępnia go na zasadach open-source, licząc, że otwartość kodu błyskawicznie zbuduje potężny ekosystem wokół ich rozwiązań, nokautując zamknięte, amerykańskie platformy.
Nvidia buduje mózgi dla robotów. Nowy model AI Cosmos Reason pozwoli im „myśleć”
Demografia bezlitośnie wymusza rewolucję
Dlaczego to dzieje się właśnie teraz? Odpowiedzią nie jest wcale chęć tworzenia gadżetów z filmów science fiction, lecz twarda, globalna ekonomia. Starzejące się społeczeństwa (zwłaszcza w Chinach, Japonii, Korei Południowej, ale też w Europie) i drastyczne braki rąk do pracy wymuszają poszukiwanie rąk „metalowych”.
Liczby działają na wyobraźnię. Zgodnie z prognozami banku inwestycyjnego UBS, do 2035 roku w naszych miejscach pracy funkcjonować będzie około 2 milionów robotów humanoidalnych. Z kolei do 2050 roku liczba ta ma osiągnąć gigantyczne 300 milionów sztuk. Mówimy tu o sprzęcie obsługującym magazyny, fabryki samochodów czy logistykę dla takich gigantów jak Amazon, który już teraz ma w swojej flocie milion mniejszych maszyn. Całkowita wartość rynku tych dwunożnych asystentów szacowana jest na 1,4 – 1,7 biliona dolarów.
Pomyłka na ekranie kontra pomyłka w fabryce
Wraz z nadejściem fizycznej AI pojawia się jednak zupełnie nowy problem, zdefiniowany niedawno przez Światowe Forum Ekonomiczne (WEF). Chodzi o przepaść w bezpieczeństwie i regulacjach.
Kiedy ChatGPT lub Gemini „wyhalucynuje” błąd i poda fałszywą informację w tekście – po prostu go poprawiamy lub kasujemy. Konsekwencje są cyfrowe. Kiedy jednak robot ważący kilkadziesiąt kilogramów „wyhalucynuje” błąd, operując ciężkim narzędziem lub przemieszczając się po hali produkcyjnej pełnej ludzi – konsekwencjami są zniszczenia, opóźnienia, a w najgorszym scenariuszu utrata zdrowia lub życia pracowników.
W świecie fizycznym nie ma przycisku „cofnij”. To właśnie to ryzyko – a nie samo tempo rozwoju oprogramowania – będzie największym wyzwaniem dla tej obiecującej, bilionowej branży w nadchodzących latach.





