Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Amazfit T-Rex Ultra 2 – zegarek, który nie zna słowa „kompromis”

Amazfit T-Rex Ultra 2 – zegarek, który nie zna słowa „kompromis”

0
Dodane: 5 godzin temu

Są zegarki sportowe, które dobrze wyglądają na Instagramie. Są też takie, które robią wrażenie na siłowni. A potem jest T-Rex Ultra 2 — sprzęt projektowany z myślą o sytuacjach, w których przestaje być wygodnie, a zaczyna być poważnie. O górskich szlakach, o temperaturach poniżej zera, o wyprawach, gdzie brak zasięgu nie jest wyjątkiem, tylko normą.

Amazfit oficjalnie wprowadza T-Rex Ultra 2 do Europy i robi to z przytupem. To nie jest lifting poprzednika. To ewolucja w duchu „więcej wszystkiego” — więcej wytrzymałości, więcej funkcji, więcej autonomii. Blisko 20 nowych rozwiązań czyni go dziś najbardziej zaawansowanym przedstawicielem sportowej serii T-Rex.

30 dni spokoju. 28 godzin w piekle

Zacznijmy od rzeczy, która w zegarkach outdoorowych ma znaczenie fundamentalne: bateria.

T-Rex Ultra 2 potrafi pracować do 30 dni na jednym ładowaniu. Trzydzieści. Dni. Bez ładowarki w plecaku, bez powerbanku przyklejonego do ręki. W świecie smartwatchy to wynik niemal egzotyczny.

Ale liczby robią jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzymy na scenariusz ekstremalny. Aktywuj jeden z ponad 170 trybów sportowych — Climbing, Hiking czy Rucking. Włącz nawigację, Always-on Display, ustaw najwyższą dokładność GPS. Dorzuć minusowe temperatury. W takich warunkach zegarek może działać nawet 28 godzin.

Za ten wynik odpowiada bateria o pojemności 870 mAh. To aż o 74 proc. więcej niż w pierwszym T-Rexie. A mimo to waga niemal się nie zmieniła. T-Rex Ultra 2 z paskiem waży 89,2 g, podczas gdy poprzedni T-Rex Ultra — 89 g. Różnica symboliczna.

Jak to możliwe? Tytan 5. stopnia. Tył koperty, ramka i cztery przyciski wykonano właśnie z tego materiału — bardziej odpornego i lżejszego niż stal nierdzewna. Efekt? Konstrukcja, która zachowuje funkcjonalność nawet przy –30°C.

To już nie jest gadżet. To sprzęt.

Ekran, który nie kapituluje przed słońcem

Duży, 1,5-calowy wyświetlacz AMOLED chroniony jest szafirowym szkłem odpornym na zarysowania. Maksymalna jasność? 3000 nitów.

W praktyce oznacza to jedno: w pełnym słońcu, wysoko w górach, kiedy światło odbija się od śniegu, nadal widzisz wszystko. Mapę, dane treningowe, powiadomienia. Bez mrużenia oczu, bez szukania cienia.

Always-on Display przestaje być kompromisem między estetyką a funkcjonalnością. Tutaj to narzędzie.

Mapy offline. Fabrycznie. Bez kombinowania

Jedna z największych zmian względem poprzednika to fabrycznie zainstalowane mapy.

T-Rex Ultra 2 oferuje bezpłatne mapy topograficzne z wyraźnym rozróżnieniem szlaków gruntowych i dróg utwardzonych. W aplikacji Zepp wybierasz region, który ma być wyświetlany na zegarku. To wszystko.

Dodatkowo można bezpłatnie pobrać mapy konturowe oraz mapy stoków narciarskich. Offline. Bez potrzeby korzystania z telefonu. Bez zasięgu LTE, który w górach i tak znika, kiedy jest najbardziej potrzebny.

Sześć systemów satelitarnych — w tym GPS i Galileo — odpowiada za szybkie i precyzyjne pozycjonowanie. Nawigacja działa „zakręt po zakręcie”. Kolorowe mapy ułatwiają planowanie tras, wyszukiwanie punktów POI i poruszanie się w trudnym terenie.

To poziom autonomii, który naprawdę zmienia sposób myślenia o smartwatchu.

Latarka, która świeci jak trzeba. I myśli o noktowizji

Tu robi się ciekawie.

T-Rex Ultra 2 ma wbudowaną latarkę dwutrybową z regulacją jasności. Biały strumień światła o mocy 200 luksów wystarcza do oświetlenia ścieżki czy namiotu. W trybie Boost generuje błysk o mocy 300 luksów — przydatny przy nocnych wyprawach lub nagłej potrzebie.

Ale jest też zielone światło o niskiej interferencji, które umożliwia czytelny podgląd ekranu podczas korzystania z gogli noktowizyjnych.

Brzmi jak detal z katalogu sprzętu taktycznego? Być może. Ale pokazuje jedno: projektanci nie myśleli wyłącznie o biegaczach miejskich.

Do tego tryb SOS — funkcja, która w teorii może nigdy się nie przydać, ale w praktyce daje poczucie bezpieczeństwa.

170 sportów i analiza, która wykracza poza „spaliłeś 600 kcal”

T-Rex Ultra 2 obsługuje ponad 170 trybów sportowych. To liczba, która przestaje być marketingiem, kiedy zaczynamy zagłębiać się w szczegóły analizy.

Zegarek monitoruje dziesiątki parametrów treningowych, potreningowych i regeneracyjnych. Poziom zmęczenia prezentowany jest w ujęciu dziennym, tygodniowym, miesięcznym i wielomiesięcznym. Możesz realnie zobaczyć, czy to zmęczenie jednego dnia, czy efekt długiego przeciążenia.

Integracja z akcesoriami takimi jak Helio Strap czy Helio Ring pozwala rozszerzyć możliwości pomiarowe. A w aplikacji Zepp czeka ponad 400 aplikacji.

Wśród nich:

  • GRun for Amazfit — ponad 50 parametrów treningowych, w tym ETA, czyli aktualizowany na bieżąco czas pokonania określonego dystansu.
  • Detektor Anomalii Biometrycznych — sygnalizuje potencjalne przeciążenia organizmu, ryzyko przetrenowania czy początki infekcji.
  • Battery Assistant — szacuje pozostały czas pracy baterii w trakcie wybranego trybu sportowego.
  • Mountaineering Oximetry — pokazuje wysokość, tempo wspinaczki i poziom tlenu we krwi.

To już nie jest tylko zegarek do rejestrowania aktywności. To narzędzie do zarządzania wysiłkiem i regeneracją.

64 GB pamięci. Bo mapy i dane też ważą

T-Rex Ultra 2 oferuje 64 GB pamięci — dwukrotnie więcej niż model T-Rex 3 Pro. W praktyce oznacza to miejsce na mapy, aplikacje, dane treningowe i wszystko to, co w zegarkach klasy outdoorowej zaczyna być standardem.

To również sygnał, że Amazfit myśli o długofalowym użytkowaniu, a nie tylko o premierowym „wow”.

Europejska wersja z NFC i konkretna cena

Wersja europejska obsługuje płatności NFC. To detal, który w codziennym użytkowaniu bywa ważniejszy niż kolejny wykres VO2max.

Zegarek będzie dostępny od 19 lutego 2026 roku na amazfitpolska.pl oraz u wybranych partnerów: Media Expert i x-kom.

Sugerowana cena detaliczna wynosi 2399 zł.

I tu dochodzimy do sedna. To nie jest budżetowy smartwatch. To sprzęt dla ludzi, którzy wiedzą, czego oczekują — długiej pracy, niezależności od telefonu, odporności na temperaturę i warunki, które weryfikują marketingowe slogany.

T-Rex Ultra 2 nie próbuje być eleganckim dodatkiem do garnituru. On chce być zegarkiem, który wróci z tobą z wyprawy. Nawet jeśli pogoda, zasięg i rozsądek powiedzą, że to był zły pomysł.

A w świecie, w którym wiele urządzeń jest projektowanych pod prezentację, a nie pod realne użytkowanie, taka filozofia zaczyna być czymś naprawdę odświeżającym.

My tymczasem czekamy na nasz egzemplarz testowy. Będziemy na bierząco wrzucać Wam informację o nowości, a pełna recenzja znajdzie się w kwietniowym wydaniu iMagazine.

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .