Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Koniec z anonimowym przeglądaniem? Google Maps ukrywa opinie i zdjęcia przed niezalogowanymi

Koniec z anonimowym przeglądaniem? Google Maps ukrywa opinie i zdjęcia przed niezalogowanymi

0
Dodane: 4 godziny temu

Jeśli cenisz sobie prywatność i przeglądasz Mapy Google w trybie incognito lub po prostu unikasz ciągłego logowania się do konta, przygotuj się na niemiłą niespodziankę.

Gigant z Mountain View po cichu wdraża nowy „ograniczony widok”, który blokuje dostęp do kluczowych informacji o miejscach, jeśli nie jesteś zalogowany.

Przez lata Mapy Google stanowiły ogólnodostępną skarbnicę wiedzy o świecie. Niezależnie od tego, czy miałeś konto Google, mogłeś swobodnie przeglądać oceny restauracji, oglądać menu czy sprawdzać zdjęcia hoteli. Jak donosi serwis 9to5Google (a co potwierdzają masowe zgłoszenia sfrustrowanych użytkowników na Reddicie), te czasy właśnie dobiegają końca.

„Widok ograniczony”, czyli przymusowe logowanie

Użytkownicy, którzy korzystają z Map bez logowania, coraz częściej natrafiają na okienko informujące o przejściu w tryb „ograniczonego widoku”. Oficjalnie Google tłumaczy to w dymku ewentualnymi „problemami z usługą”, „nietypowym ruchem w sieci” lub „ingerencją rozszerzeń przeglądarki”. Rozwiązanie tego rzekomego błędu sieciowego jest jednak bardzo konkretne – firma wprost sugeruje, że problem zniknie, gdy tylko… zalogujemy się na swoje konto Google.

Co dokładnie znika z mapy?

Różnica między zalogowanym a niezalogowanym widokiem jest drastyczna. Tryb ograniczony to w zasadzie powrót do czasów wczesnego internetu, gdzie mapa to tylko ulice i pinezki. Niezalogowany użytkownik traci dostęp do potężnej bazy danych. Znikają przede wszystkim:

  • Opinie i recenzje (widoczna pozostaje tylko średnia ocena w gwiazdkach, ale bez możliwości przeczytania jakichkolwiek komentarzy).
  • Zdjęcia od użytkowników (Google pozwala zobaczyć zazwyczaj tylko jedno, główne zdjęcie miejsca).
  • Szczegóły lokali (menu, informacje o tym, czy restauracja oferuje jedzenie na wynos lub z dostawą).
  • Popularne godziny (wykresy pokazujące, kiedy w danym miejscu jest największy tłok).

O co w tym chodzi?

Choć Google nie wydało jeszcze w tej sprawie oficjalnego oświadczenia, nietrudno odgadnąć powody takiej decyzji. Po pierwsze, to agresywny ruch mający na celu zatrzymanie użytkownika zalogowanym w ekosystemie, co pozwala na dokładniejsze śledzenie jego nawyków i lepsze targetowanie reklam. Po drugie, może to być brutalna metoda walki ze „scrapowaniem” (masowym, zautomatyzowanym pobieraniem) cennych danych z Map przez zewnętrzne boty i konkurencyjne modele sztucznej inteligencji.

Dla zwykłego użytkownika oznacza to jednak koniec wygodnego, anonimowego sprawdzania opinii o restauracjach w locie. Od teraz musimy zapłacić za te informacje naszymi danymi.

Google ulepsza mapy w Gemini. Asystent zyskuje bogatsze, wizualne odpowiedzi w wersji angielskiej

 

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .