iPad Air 11″ M4 – pierwszy raz od dekady naprawdę rozważam odejście z linii Pro
Od 2016 roku korzystam z iPadów Pro. W zasadzie nie było innej opcji. Pierwszy 12,9-calowy model pokazał światu, że tablet może być czymś więcej niż tylko ekranem do przeglądania internetu. Potem przyszły kolejne generacje, lepsze procesory, rysik, klawiatura, trackpad i w końcu układy z serii M.
Przez te wszystkie lata wybór był prosty: jeśli iPad, to tylko Pro. Air był zawsze gdzieś obok. Bardzo dobry, ale jednak kompromisowy.
I nagle pojawia się nowy iPad Air i po raz pierwszy od niemal dekady łapię się na myśli: to naprawdę może być mój następny iPad.
Nie dlatego, że Pro stał się gorszy. Po prostu dlatego, że Air przestał być „wersją budżetową”.
11 cali – rozmiar, który wciąż jest najbardziej sensowny
Apple wprowadziło w tej generacji dwa rozmiary iPada Air – 11 i 13 cali. Ten większy daje około 30% więcej przestrzeni roboczej na ekranie, co brzmi świetnie w prezentacji marketingowej.
Ale im dłużej korzystam z iPadów, tym bardziej dochodzę do wniosku, że 11 cali to złoty środek.
To rozmiar, który:
- bez problemu mieści się w torbie,
- wygodnie trzyma się w ręku,
- dobrze sprawdza się z klawiaturą,
- nie zamienia iPada w pół-laptopa.
iPad Air 11″ zachowuje tę lekkość i mobilność, którą iPady miały od początku. Jest też bardzo cienki – tylko 6,1 mm, co w praktyce oznacza, że nadal jest to jedno z najbardziej mobilnych urządzeń w ofercie Apple.
W świecie coraz większych ekranów to trochę powrót do filozofii: komputer ma być narzędziem, które zawsze masz przy sobie.
M4 – czyli moment, w którym Air przestaje być kompromisem
Największa zmiana jest oczywiście w środku.
Nowy Air otrzymał procesor M4 – dokładnie tę samą generację układu, którą Apple wprowadziło wcześniej w iPadach Pro. To ogromny skok względem poprzednich modeli.
Według Apple nowy Air jest do 2,3 razy szybszy niż iPad Air z M1, a w zadaniach graficznych, takich jak renderowanie 3D z ray tracingiem, potrafi być nawet ponad cztery razy szybszy.
Sam układ wygląda imponująco:
- 8-rdzeniowe CPU
- 9-rdzeniowe GPU
- 16-rdzeniowy Neural Engine
Ten ostatni element jest szczególnie istotny, bo odpowiada za zadania związane ze sztuczną inteligencją i funkcjami systemowymi Apple Intelligence. Neural Engine jest tutaj trzykrotnie szybszy niż w modelu z M1.
Do tego dochodzi 12 GB pamięci RAM i przepustowość pamięci 120 GB/s, co oznacza, że Air bez problemu radzi sobie z wieloma aplikacjami jednocześnie i dużymi projektami.
W praktyce oznacza to jedno: wydajność przestała być argumentem za iPadem Pro.
Ekran – świetny, ale jednak nie Pro
Air nadal korzysta z wyświetlacza Liquid Retina.
To panel z:
- szeroką paletą barw P3
- True Tone
- powłoką antyodblaskową
- pełną laminacją
Każdy ekran jest też indywidualnie kalibrowany pod kątem jasności i kolorów.
Model 11-calowy oferuje 500 nitów jasności, co w codziennym użytkowaniu jest absolutnie wystarczające.
Jedyna rzecz, której naprawdę brakuje, to ProMotion 120 Hz. Przez pierwsze godziny korzystania to widać. Przewijanie jest trochę mniej płynne. Ale powiedzmy to uczciwie. Jeśli nie macie obok iPada Pro – po kilku dniach przestaniecie o tym myśleć. Serio. Nasz mózg bardzo szybko adaptuje się do tego, co widzi. I nagle okazuje się, że 60 Hz wcale nie jest problemem.
Kiedy masz pełny zestaw akcesoriów
Dla wielu użytkowników iPad jest dziś czymś więcej niż tabletem. W moim przypadku to modularny komputer. Dlatego kluczowe są akcesoria. Nowy Air współpracuje zarówno z Apple Pencil Pro, jak i z Magic Keyboard.
Apple Pencil Pro wprowadza kilka bardzo ciekawych funkcji:
- squeeze do szybkiego wywoływania narzędzi
- barrel roll do obracania pędzla
- haptyczne potwierdzenia działań
- możliwość odnalezienia rysika w aplikacji Find My 
W praktyce oznacza to jeszcze bardziej naturalne rysowanie, notowanie czy edycję dokumentów.
Magic Keyboard – niemal laptop
Klawiatura dla iPada Air też jest ciekawym kompromisem.
Dostajemy:
- 14 klawiszy funkcyjnych
- duży szklany trackpad
- złącze USB-C do ładowania przelotowego
- konstrukcję typu floating z regulacją kąta nachylenia 
Touchpad jest tej samej wielkości co w klawiaturze dla iPada Pro i obsługuje wszystkie gesty iPadOS. Jedyna rzecz, której naprawdę brakuje, to podświetlenie klawiszy. W ciemnym pomieszczeniu potrafi to irytować. Z drugiej strony – po kilku dniach pracy przestaje się o tym myśleć. Bo sama jakość pisania jest naprawdę świetna.
Face ID kontra Touch ID
To kolejna różnica między linią Air a Pro. Air korzysta z Touch ID w przycisku zasilania.
Na początku wydaje się to cofnięciem w czasie. Przez lata przyzwyczailiśmy się, że iPad odblokowuje się automatycznie dzięki Face ID. Ale zaskakująco szybko można się do tego przyzwyczaić. Po kilku dniach ręka automatycznie wędruje w stronę czytnika.
Klik.
iPad odblokowany.
Kamera i rozmowy wideo
Apple w końcu ustawiło przednią kamerę w orientacji poziomej, co jest ogromną zmianą w codziennym użytkowaniu.
To 12-megapikselowy aparat z funkcją Center Stage, który automatycznie utrzymuje użytkownika w centrum kadru podczas rozmów wideo.
Z tyłu znajduje się również 12-megapikselowy aparat, który nagrywa wideo 4K i świetnie sprawdza się jako skaner dokumentów.
Do tego dochodzą głośniki stereo w orientacji poziomej.
Łączność i codzienna praca
Nowy Air dostał też kilka nowości komunikacyjnych.
Apple wprowadziło tutaj własny układ N1, który obsługuje:
- Wi-Fi 7
- Bluetooth 6
- Thread dla urządzeń smart home 
W wersji cellular pojawia się również modem C1X, który oferuje do 50% szybszą transmisję danych i zużywa mniej energii.
Do tego dochodzi port USB-C z prędkością do 10 Gb/s, który pozwala podłączyć dyski, akcesoria czy nawet zewnętrzny monitor 6K.
Największa różnica: cena
I wreszcie dochodzimy do rzeczy najważniejszej.
Cena.
iPad Pro w ostatnich latach stał się urządzeniem naprawdę drogim. Jeśli dodamy klawiaturę i rysik, robi się kwota, za którą można kupić bardzo dobrego MacBooka.
Air jest zdecydowanie bardziej przystępny.
A kiedy zestawimy możliwości obu urządzeń, okazuje się, że Air oferuje około 90 procent doświadczenia Pro.
Za wyraźnie mniej pieniędzy. Podstawowa wersja 11” z dyskiem 128GB kosztuje 2899PLN. Podstawowa wersja iPada Pro 11” z dyskiem 256GB kosztuje 4999PLN.
Po prawie dziesięciu latach z linią Pro
Nie wiem jeszcze, czy mój następny iPad na pewno będzie Airem. Ale wiem jedno. Po raz pierwszy od 2016 roku naprawdę rozważam odejście z linii Pro. Bo nowy iPad Air 11″ z M4 jest dokładnie tym, czym Air powinien być od zawsze.
Nie kompromisem.
Tylko najbardziej sensownym iPadem w całej ofercie Apple.















