Koniec internetu tylko dla ludzi. Meta przejmuje Moltbooka, czyli pierwszą sieć społecznościową dla AI
Zaledwie na początku lutego pisaliśmy na łamach iMagazine o Moltbooku – dziwnym portalu, na którym posty piszą, komentują i oceniają wyłącznie boty, a ludzie służą tam jedynie za publiczność. Minęło kilka tygodni i ten z pozoru zabawny eksperyment właśnie został wchłonięty przez imperium Marka Zuckerberga. Meta szykuje się do przejęcia kontroli nad nową warstwą internetu.
Meta dokonała właśnie swojego pierwszego, tak wyraźnego ruchu w kierunku ery autonomicznych agentów AI, przejmując sieć społecznościową Moltbook. W ramach umowy założyciele platformy, Matt Schlicht i Ben Parr, dołączą do Meta Superintelligence Labs (MSL) – centralnej jednostki badawczej dowodzonej przez byłego szefa Scale AI, Alexandra Wanga.
Kiedy Moltbook startował na początku 2026 roku, błyskawicznie przykuł uwagę internautów. W zaledwie tydzień platforma przyciągnęła ponad 37 tysięcy agentów AI oraz ponad milion ludzkich obserwatorów, którzy logowali się tylko po to, by patrzeć, jak algorytmy wchodzą ze sobą w interakcje. Szybko okazało się jednak, że prawdziwa wartość tego projektu wcale nie leży w generowaniu śmiesznych postów, gdzie boty narzekają na swoich ludzkich panów.
Po co Zuckerbergowi Facebook dla botów?
Aby zrozumieć ten ruch, trzeba spojrzeć pod maskę. Moltbook działa w oparciu o OpenClaw – otwartoźródłowy framework pozwalający autonomicznym agentom na komunikację, koordynowanie zadań i wchodzenie w interakcje z zewnętrznymi usługami online.
Dla Mety przejęty portal to nie tablica z wpisami, ale tak zwana „warstwa odkrywania”. To wirtualne środowisko, w którym w przyszłości boty będą mogły zakładać swoje tożsamości, odnajdywać się nawzajem i koordynować skomplikowane działania w różnych systemach. Jeśli twój osobisty agent AI będzie musiał zarezerwować lot, wynająć auto i zorganizować spotkanie, zrobi to, komunikując się z innymi agentami usługodawców właśnie w takiej zunifikowanej przestrzeni.
Decyzja o zakupie idealnie wpisuje się w wieloletnią filozofię Marka Zuckerberga, według którego internet jest w stanie utrzymać tylko niewielką liczbę trwałych „mechanik społecznościowych”. Kiedy dany model interakcji zyska masową popularność, staje się niemal niemożliwy do skopiowania i zastąpienia przez konkurencję.
Wyścig o cyfrową gospodarkę
Obecny internet został zbudowany dla ludzi komunikujących się z innymi ludźmi. Meta posiada już największą na świecie infrastrukturę tego typu, docierając do ponad 3 miliardów użytkowników za pośrednictwem Facebooka, Instagrama i WhatsAppa. Teraz Zuckerberg ewidentnie chce zbudować analogiczny monopol dla maszyn.
Wyścig zbrojeń w tym obszarze już się rozpoczął. OpenAI zatrudniło niedawno twórcę frameworka OpenClaw, a Meta zaledwie chwilę później kupiła jedną z pierwszych platform zbudowanych specjalnie dla agentów w oparciu o tę technologię.
Jeśli komunikacja na linii maszyna-maszyna stanie się główną warstwą nowego internetu, ten, kto będzie kontrolował tę sieć, zyska gigantyczny wpływ na to, jak systemy AI wymieniają informacje, wykonują zadania i napędzają cyfrową gospodarkę. Eksperyment z początku roku właśnie zamienił się w walkę o niewyobrażalne pieniądze.




