Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Maluch na węgiel drzewny. Kubański mechanik przechytrzył kryzys paliwowy

Maluch na węgiel drzewny. Kubański mechanik przechytrzył kryzys paliwowy

0
Dodane: 2 godziny temu

Potrzeba jest matką wynalazków, ale w gospodarce absolutnego niedoboru staje się wręcz sztuką przetrwania.

Kiedy na Kubie zabrakło benzyny, a ceny na czarnym rynku poszybowały do absurdalnych poziomów, 56-letni mechanik Juan Carlos Pino wziął sprawy w swoje ręce. Wykorzystał starego, polskiego Fiata 126p z 1980 roku, garść złomu oraz bańkę po mleku i udowodnił, że kultowy „Maluch” potrafi płynnie jeździć na… węgiel drzewny.

Od początku roku Kuba zmaga się z gigantycznym kryzysem energetycznym i gospodarczym. W wyniku zablokowania przez Stany Zjednoczone dostaw wenezuelskiej ropy, paliwo na karaibskiej wyspie stało się towarem wybitnie deficytowym. Na czarnym rynku cena litra benzyny potrafi dobić do 8 dolarów, co przy tamtejszych realiach brzmi jak ponury żart.

Dla Juana Carlosa Pino, mieszkańca niewielkiego miasteczka Aguacate (około 70 km na wschód od Hawany), brak mobilności oznaczał całkowity paraliż. Postanowił więc przypomnieć sobie to, czego nauczył go wujek, i sięgnąć po technologię sprawdzoną w czasach wojny – generatory gazu drzewnego (tzw. holzgas).

Kubański MacGyver i części ze śmietnika

Przerobienie klasycznego Fiata 126p na paliwo stałe wymagało iście ułańskiej fantazji i niesamowitej smykałki inżynieryjnej. Konstrukcja zasilająca, która dumnie rzuca się w oczy z tyłu pojazdu, została zbudowana w stu procentach z odpadów i materiałów z odzysku.

System stworzony przez genialnego mechanika składa się z kilku niezwykłych elementów:

  • Piec główny: rolę komory spalania pełni stara butla po propanie, którą od góry szczelnie zamyka solidna pokrywa wymontowana z nieużywanego transformatora.
  • Filtry powietrza: zanim gaz drzewny trafi do dwucylindrowego silnika Malucha, musi zostać odpowiednio oczyszczony. Pino użył do tego stalowego dzbanka na mleko, który po prostu szczelnie wypchał starymi ubraniami.
  • Napęd: do układu trafia ogólnodostępny węgiel drzewny. Żarzący się wsad produkuje gaz palny, który zamiast benzyny jest zasysany bezpośrednio do gaźnika.

70 km/h i status lokalnego bohatera

Co najbardziej fascynujące – ten rzemieślniczy wehikuł naprawdę działa i ma się świetnie. Na początku marca zmodyfikowany Fiat 126p wyjechał na pierwsze poważne testy. Na jednym zasypie węgla pokonał trasę 85 kilometrów, a dumny konstruktor zdołał rozpędzić się do prędkości 70 km/h. To parametry, których absolutnie nie powstydziłby się fabryczny Maluch tankowany czystą etyliną.

Dziś Juan Carlos Pino to lokalny celebryta. Na przedziurawionych drogach Aguacate ludzie zatrzymują go, by zrobić sobie selfie, a miejscowi rolnicy już ustawiają się w kolejce, prosząc o podobne modyfikacje ich wysłużonych maszyn rolniczych. Jak sam przyznaje: „Musimy się przemieszczać, musimy siać i pracować. W takim kryzysie to po prostu najlepsza opcja, jaką mamy”.

To piękna i niezwykle inspirująca historia, pokazująca, że gdy wielka geopolityka odcina ludzi od podstawowych zasobów, czysta determinacja i inżynieryjna magia potrafią zdziałać cuda. A dla nas to kolejny dowód na to, że polski Fiat przetrwa absolutnie wszystko, wliczając w to odcięcie od paliwa.

Pierwsze jazdy – Chery Tiggo 9 PHEV. Ambicje i kompromisy chińskiego flagowca [galeria]

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .