Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Changan wchodzi do Polski. Chiński gigant wycenia swoje SUV-y i rzuca rękawicę MG

Changan wchodzi do Polski. Chiński gigant wycenia swoje SUV-y i rzuca rękawicę MG

0
Dodane: 5 godzin temu

Jeśli myśleliście, że fala chińskich premier w Polsce już wyhamowała, to warszawski debiut marki Changan (7 maja, hotel Verte) wyprowadza z tego błędu.

Do gry wchodzi zawodnik z wagi ciężkiej – firma, która produkuje 2,5 miliona aut rocznie, ma 45 lat doświadczenia i jest… niemal nieznana w Polsce. W Warszawie pokazali cztery modele, którymi chcą udowodnić, że „chińszczyzna” to już nie tanie plastiki, a konkretna technologia w cenie, która powinna spędzać sen z powiek dealerom Toyoty czy Hyundaia.

Czwarty największy producent aut w Chinach wchodzi do Polski. Changan wprowadzi elektrycznego SUV-a Deepal S05

Deepal, czyli elektryki z włoskim paszportem

Changan nie bawi się w półśrodki. Ich linia elektryczna Deepal została zaprojektowana w Turynie. Powód jest oczywisty, chodziło o design, który przypadnie do gustu Europejczykom. Oto jakie modele zaprezentowano.

Changan Deepal S05

Deepal S05 (od 169 900 zł): to ich główny gracz w segmencie kompaktowych SUV-ów. Bateria 68,8 kWh i zasięg 485 km (WLTP) to parametry, które stawiają go w jednym rzędzie z MG4 czy Volvo EX30. Changan chwali się ładowaniem 30-80% w 15 minut. Wnętrze? Dominują ekrany i minimalizm. Cena poniżej 170 tys. zł za nieźle wyposażonego elektryka to dziś w Polsce dość ciekawa oferta.

Changan Deepal S07

Deepal S07 (od 204 900 zł): większy brat z nadwoziem typu SUV-Coupe. Ma baterię niemal 80 kWh i zasięg 475 km. Tutaj głównym „bajerem” jest 15,6-calowy ekran, który potrafi przechylać się w stronę kierowcy. Fajny gadżet, ale czy wart dopłaty względem S05? To już zweryfikują testy. Cenowo S07 puka do drzwi Tesli Model Y, a to najtrudniejszy przeciwnik na świecie.

Spalinowa ofensywa: CS55 i CS75 PLUS

Dla tych, którzy wciąż wolą tankować benzynę niż kilowaty, Changan przywiózł dwa SUV-y z silnikami 1.5 Turbo.

Changan CS55 PLUS

CS55 PLUS (od 129 900 zł): rozmiarami celuje w okolice Hyundaia Tuscsona czy Kii Sportage, ale jest od koreańskiej konkurencji tańszy. 181 KM i 7-biegowy automat w standardzie za niecałe 130 tys. zł? To agresywna polityka, która ma jeden cel: podebrać klientów markom budżetowym i średniej półce. System kamer 540° z „przezroczystym podwoziem” w tej cenie to rzadkość. Ciekawe jaka jest realna ekonomia jazdy. Dotychczasowe chińskie modele spalinowe (innych marek), z którymi miałem do czynienia, radziły sobie z tym średnio (delikatnie mówiąc).

Changan CS75

CS75 PLUS (od 149 900 zł): duży, rodzinny SUV (segment D) z 8-biegowym automatem Aisin. Wygląda imponująco, ma trzy ekrany w środku i mnóstwo systemów bezpieczeństwa. Za 150 tys. zł dostajemy kawał auta, za który u europejskiej konkurencji trzeba by zapłacić o 40-50 tys. więcej.

Czy jest się czego bać?

Changan wchodzi do Polski z „pancerną” gwarancją (7 lat na spalinowe, 8 lat na baterie w elektrykach), co ma uciszyć sceptyków bojących się o trwałość. Sieć sprzedaży też wygląda poważnie – 23 salony na start dzięki współpracy z dużymi grupami (Bemo, PGD, Matsuoka).

Największym wyzwaniem dla Changana nie jest jednak technologia czy cena, a rozpoznawalność. Polacy polubili markę MG, bo nazwa brzmiała znajomo. Changan to dla wielu wciąż egzotyka i nie zmienią tego dekady doświadczenia, skoro to doświadczenie firma zdobywała daleko od nas. Jeśli jednak te auta będą jeździć tak dobrze, jak wyglądają w specyfikacjach, to zaprezentowane modele dość szybko powinniśmy dostrzegać na polskich drogach.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .