ChatGPT w polskim urzędzie. Urzędnicy masowo używają AI, a rząd zapowiada audyt
Wysyłasz do urzędu pismo zawierające wrażliwe dane osobowe, a urzędnik, chcąc ułatwić sobie pracę, wrzuca je do publicznie dostępnego modelu sztucznej inteligencji.
To nie jest scenariusz z filmu science fiction, ale bardzo realne zagrożenie, z którym właśnie mierzy się polska administracja. Najnowsze dane pokazują czarno na białym: urzędnicy pokochali AI, ale używają jej bez odgórnych, twardych regulacji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) wcisnęło hamulec i zarządziło ogólnopolskie kontrole.
Ponad trzy czwarte urzędników korzysta z algorytmów codziennie
Sztuczna inteligencja przestała być w sektorze publicznym technologiczną ciekawostką, a stała się podstawowym narzędziem pracy. Skalę tego zjawiska ujawnia najnowszy raport NASK „AI w e-administracji publicznej”. Wynika z niego, że aż 77 proc. ankietowanych urzędników ma styczność z technologią AI co najmniej raz dziennie.
Do czego dokładnie wykorzystują oni nowe algorytmy? Najczęściej służą im one do sprawnego wyszukiwania faktów (59 proc. wskazań) oraz do redagowania oficjalnych pism i dokumentów (46 proc.). Choć automatyzacja teoretycznie powinna przyspieszyć załatwianie naszych spraw, w praktyce rodzi ryzyko prawne. Wszystko przez to, że pracownicy administracji opierają się dziś wyłącznie na ogólnych wytycznych, a nie na ścisłych regulacjach .
Urzędnik odpowie za błędy maszyny, a RODO blokuje automatyzację
Na cyfrową wolną amerykankę zareagowały już najwyższe szczeble administracji. Szefowa służby cywilnej – Anita Noskowska-Piątkowska – rozesłała specjalne wytyczne, z których płynie jasny przekaz: sztuczna inteligencja nie zdejmuje z człowieka odpowiedzialności za błędy. Jeśli wygenerowana przez AI decyzja będzie wadliwa, urzędnik musi liczyć się z surowymi konsekwencjami, włącznie z odpowiedzialnością dyscyplinarną.
Największym problemem pozostają jednak kwestie prywatności. Europejskie przepisy RODO kategorycznie zabraniają „karmienia” ogólnodostępnych modeli AI poufnymi informacjami o obywatelach. Jak jednak pokazują badania NASK – oddolna cyfryzacja i tak trwa w najlepsze. Bez stworzenia dedykowanych, zamkniętych i bezpiecznych narzędzi państwowych, wykorzystywanie AI do trudniejszych zadań i tak jest faktem, ale odbywa się w niebezpiecznej szarej strefie, wprost łamiąc przepisy o ochronie danych osobowych.
Rząd szuka rozwiązań. MSWiA prześwietla biurka urzędników
Państwo w końcu próbuje zapanować nad tym technologicznym żywiołem. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zapowiada centralne szkolenia, a MSWiA pracuje już nad stworzeniem dedykowanych ram prawnych dla polskiej służby cywilnej.
Zanim jednak nowe, przepisy wejdą w życie, ministerstwo musi dokładnie poznać skalę zjawiska. Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, obecnie trwa szeroko zakrojony audyt. Resort zbiera w urzędach szczegółowe informacje o tym, w jaki dokładnie sposób i do jakich konkretnie zadań sztuczna inteligencja jest tam obecnie wykorzystywana. To niezbędny krok, by zabezpieczyć dane milionów Polaków przed niekontrolowanym wyciekiem do serwerów globalnych korporacji technologicznych.
ChatGPT zajrzy do portfela. OpenAI wprowadza funkcje zarządzania finansami






