Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Wielki Brat z mopem. Ten startup posprząta ci mieszkanie za darmo, ale nagra każdy twój kąt

Wielki Brat z mopem. Ten startup posprząta ci mieszkanie za darmo, ale nagra każdy twój kąt

0
Dodane: 5 godzin temu

Wyobraź sobie: do twojego mieszkania puka ekipa sprzątająca wyposażona w mopy, ścierki oraz… naszpikowane elektroniką kamery na głowach. To nie jest scenariusz nowego dystopijnego serialu, to nowojorska rzeczywistość.

Firmy pracujące nad sztuczną inteligencją oferują darmowe sprzątanie, byle tylko zdobyć najcenniejsze paliwo współczesnego świata: dane przestrzenne twojego domu.

W Stanach Zjednoczonych rośnie popularność niezwykłej usługi. Projekt o nazwie Shift, za którym stoi firma Micro AGI, wysyła do mieszkań na nowojorskim Upper East Side darmowe ekipy sprzątające, a nawet prywatnych kucharzy. Haczyk jest jeden: ci ludzie noszą na czapkach kamery podłączone bezpośrednio do smartfonów, które rejestrują z perspektywy pierwszej osoby absolutnie każdy zakamarek apartamentu oraz każdy ruch ich dłoni.

Ręczne szkolenie cyber-gosposi

Po co to wszystko? Cel jest prosty: zebranie terabajtów surowych danych wizualnych, które posłużą do wytrenowania kolejnej generacji humanoidalnych robotów domowych. Bercan Kilic, założyciel Shift, nie ukrywa wielkich ambicji. Tłumaczy to wprost: sztuczna inteligencja pokroju ChatGPT świetnie opanowała już tekst, ale fizyczny świat jest dla maszyn znacznie trudniejszy do zrozumienia. Każda kuchnia ma inne oświetlenie, każdy talerz inne gabaryty, a warunki zmieniają się z godziny na godzinę.

Żeby roboty przyszłości potrafiły z niezwykłą zręcznością zmywać naczynia czy ścierać kurze, modele AI muszą najpierw „zobaczyć”, jak robią to ludzkie ręce. Startupy takie jak Shift zbierają te bezcenne nagrania, anonimizują je, a następnie sprzedają gigantom z branży robotyki.

Szybszy od nauczyciela. System SAIL sprawi, że roboty w końcu przestaną się ślamazarzyć

Czyste okna za inwazję w prywatność

Eksperci od cyberbezpieczeństwa biją jednak na alarm. Oddawanie dostępu do najbardziej intymnej przestrzeni w zamian za umytą podłogę to zjawisko, które organizacja Electronic Frontier Foundation (EFF) nazywa wprost „przekupywaniem danymi”.

Calli Schroeder, dyrektorka z organizacji Epic, określa ten pomysł jeszcze dosadniej: to diabolicznie kreatywny sposób na sprzedaż inwazji w prywatność. Zwraca uwagę na potężną dysproporcję: wartość darmowego sprzątania to absolutne grosze w porównaniu z gigantycznymi zyskami, jakie korporacje wygenerują na tak unikalnych zbiorach danych. Co więcej, kamery przemierzające nasze sypialnie i łazienki mogą uchwycić niezwykle wrażliwe informacje, z czego zachwyceni darmową usługą lokatorzy często w ogóle nie zdają sobie sprawy.

Entuzjazm pokolenia Z

Bercan Kilic odpiera te zarzuty, twierdząc, że jego model biznesowy jest wyjątkowo uczciwy: w internecie i tak codziennie oddajemy swoje dane wielkim platformom, nie dostając w zamian niczego namacalnego. Tutaj przynajmniej zyskujemy posprzątane mieszkanie.

Najciekawszy w tym wszystkim wydaje się jednak profil samych sprzątaczy. To często dwudziestokilkuletni absolwenci wyższych uczelni, którzy szukają swojego miejsca w świecie startupów. Z entuzjazmem szorują nowojorskie toalety i zmywają blaty, wierząc, że uczestniczą w technologicznej rewolucji. Jak sami przyznają, zebrane przez nich nagrania sprawią, że pewnego dnia żaden człowiek nie będzie już musiał wykonywać tak żmudnej, manualnej pracy. Pytanie tylko, czy na drodze do tego technologicznego raju nie oddamy korporacjom resztek naszej domowej intymności.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .