Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Bot oskarżył Maksa Plancka o plagiat. Jak algorytmy niszczą historyczny dorobek nauki

Bot oskarżył Maksa Plancka o plagiat. Jak algorytmy niszczą historyczny dorobek nauki

0
Dodane: 11 godzin temu

Kiedy ślepa automatyzacja zderza się z historią, efekty bywają absurdalne.

Prestiżowe czasopismo naukowe po cichu wycofało dwie prace Maksa Plancka – ojca mechaniki kwantowej i laureata Nagrody Nobla. Powód? Zautomatyzowany system dopatrzył się w tekstach z lat 40. ubiegłego wieku naruszenia praw autorskich. To dowód na to, że powierzanie cyfrowych archiwów wyłącznie maszynom i prawnikom prowadzi do bezpowrotnego wymazywania ważnych faktów.

Sprawa wyszła na jaw niemal przypadkiem. Historyk fizyki Yves Gingras z Uniwersytetu Quebec przeglądał branżową listę noblistów, których prace zostały oficjalnie wycofane (tzw. retrakcja). Obecność Maksa Plancka, naukowca o nieposzlakowanej opinii, wywołała uzasadniony szok. Okazało się, że z cyfrowych archiwów czasopisma „Naturwissenschaften” (dziś „The Science of Nature”) całkowicie usunięto dwie filozoficzne publikacje fizyka z 1940 i 1942 roku. Zamiast nich w systemie widnieją puste pliki PDF z lakoniczną notatką o naruszeniu zasad publikacji.

Ślepy algorytm i historyczne realia

Historycy błyskawicznie przeprowadzili prywatne śledztwo, z którego wynika, że za retrakcją najprawdopodobniej stoi nadgorliwy skrypt antyplagiatowy uruchomiony podczas cyfryzacji archiwów w 2005 roku. W pierwszej połowie XX wieku normą było ponowne publikowanie tych samych wykładów czy esejów w różnych czasopismach lub książkach, by w świecie bez internetu dotrzeć do jak najszerszego grona naukowców.

Dziś, w erze bezlitosnej walki o granty, wydawnictwa traktują takie praktyki jako niedopuszczalny „autoplagiat” i podwójne publikowanie tych samych treści. System wdrożony przez wydawcę potraktował historyczne teksty według współczesnych, sztywnych standardów, całkowicie ignorując kontekst epoki, w której tworzył niemiecki noblista.

Wydawca milczy, a autor nie żyje od 1947 roku

Najbardziej kuriozalna w całej sytuacji jest jednak reakcja samego wydawnictwa. Obecna redaktor naczelna czasopisma przyznała, że nie miała pojęcia o wycofaniu tekstów, wprost nazywając zaistniałą sytuację pomyłką algorytmu. Z kolei komercyjny gigant wydawniczy Springer Nature zablokował publikację przygotowanego przez nią sprostowania i odmówił dłuższego komentarza.

Przedstawiciele firmy zasłonili się procedurami, tłumacząc, że szczegóły wycofania tekstów są poufne i mogą być omawiane wyłącznie z ich autorem. Problem polega na tym, że Max Planck nie żyje od 1947 roku, a jego dzieła w większości krajów zdążyły już przejść do domeny publicznej.

Powyższy incydent to niestety coś więcej niż tylko zabawna, branżowa anegdota. To groźny precedens, który obnaża słabości nowoczesnego systemu publikacji. Skoro bezduszny algorytm pod nadzorem korporacyjnych prawników potrafi bez mrugnięcia okiem ocenzurować jednego z najważniejszych fizyków w historii z powodu wyimaginowanych problemów z prawami autorskimi, musimy poważnie zastanowić się nad tym, jak obecnie archiwizujemy naszą wiedzę.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .