Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Nowy Nissan Leaf już dostępny do zamawiania. Japoński crossover kontra chińska wojna cenowa

Nowy Nissan Leaf już dostępny do zamawiania. Japoński crossover kontra chińska wojna cenowa

0
Dodane: 6 godzin temu

Kwota 149 900 złotych za nowego, elektrycznego crossovera z japońskim rodowodem na pierwszy rzut oka brzmi jak doskonała okazja.

Sprawdzamy, jak ikona elektromobilności wypada w bezwzględnym starciu cenowym z Europą, Koreą i przede wszystkim z chińskimi markami, które bezlitośnie dyktują nowe warunki gry.

Nissan Leaf III

Stara gwardia na widelcu. Leaf idzie łeb w łeb ze Skodą i Volkswagenem

W tradycyjnej lidze europejskiej i koreańskiej nowy Nissan Leaf rozstawił rywali po kątach. Startując z poziomu 149 900 zł za wersję Engage z baterią 52 kWh, idealnie zgrał się cenowo z nową Skodą Elroq, która w polskich salonach kosztuje dokładnie tyle samo. Volkswagen ID.3 Neo wymaga wyłożenia minimum 152 990 zł, a popularne koreańskie crossovery, takie jak Kia EV3 (od 166 900 zł) czy Hyundai Kona Electric (od 165 900 zł), są na starcie o kilkanaście tysięcy droższe. Dla klienta szukającego klasycznej, rozpoznawalnej marki, Nissan stworzył ofertę bardzo konkurencyjną.

Prawdziwym asem w rękawie Japończyków staje się wersja z większą baterią. Za odmianę 75 kWh, oferującą 622 km zasięgu WLTP, trzeba zapłacić od 169 900 zł. W podobnej cenie Kia EV3 oferuje mniejszą baterię o pojemności 58,3 kWh, a czeska Skoda Elroq z akumulatorem 77 kWh winduje cenę do poziomu aż 193 200 zł. Pod kątem stosunku ceny do zasięgu na autostradzie, Leaf w starciu z zachodnimi koncernami broni się znakomicie.

Nissan Leaf III

Chińska presja. Jak Leapmotor i MG demolują kalkulacje Nissana

Sielanka japońskiego producenta kończy się jednak natychmiast, gdy na scenę wkraczają marki z Chin. Tutaj matematyka jest bezwzględna, a pojęcie okazyjnej ceny nabiera zupełnie innego znaczenia. Największym zagrożeniem dla Nissana jest dostępny w Polsce Leapmotor B10 – kompaktowy SUV, którego ceny w promocji startują od 106 900 zł. Co więcej, za kwotę 114 600 zł klient otrzymuje tam topowo wyposażoną wersję Design z baterią 67 kWh – czyli auto o ponad 35 tysięcy złotych tańsze niż absolutnie bazowy, gorzej wyposażony Leaf. Kolejnym chińskim kompaktem (choć nie będącym SUV-em segmentu C) jest elektryczne MG4, które startuje obecnie od 130 900 zł za wersję podstawową.

Dla polskich kierowców ta wojna cenowa to doskonała wiadomość, ale i spory dylemat. Nissan Leaf broni się znakomitym dopracowaniem aerodynamicznym (współczynnik oporu powietrza wynosi zaledwie Cx = 0,25, to najniższa wartość spośród wszystkich wymienionych tu modeli) oraz bardzo dobrym zasięgiem topowej odmiany. Producent wreszcie naprawił też błędy przeszłości – zastosował aktywne chłodzenie akumulatora oraz uniwersalne złącze ładowania CCS.

Chińscy rywale kuszą z kolei kompletnym brakiem konieczności dopłacania za pakiety premium. Pompy ciepła, kamery 360 stopni czy zaawansowani asystenci jazdy są tam oferowani w standardzie, a realne oszczędności przy zakupie sięgają wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Decyzja w salonie sprowadza się więc do prostego wyboru: maksymalny zasięg i japońskie przywiązanie do tradycji kontra oszczędność gotówki z metką „Made in China”.

Nissan zaprezentował trzecią generację modelu Nissan Leaf [galeria]

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .