Sztuczna inteligencja wyczyści internet z fake newsów. Paradoks, który działa w praktyce
Rozwój sztucznej inteligencji przyniósł nam falę wiarygodnie brzmiącej dezinformacji, zautomatyzowanej propagandy i wygenerowanych politycznych oszustw.
Paradoksalnie, to właśnie te same algorytmy mogą okazać się jedyną skuteczną bronią w walce z cyfrowymi kłamstwami. Z najnowszych badań wynika, że maszyny są w analizowaniu faktów znacznie lepsze, niż mogłoby się wydawać, a ludzie… chętniej im ufają.
Algorytmy na tropie cyfrowych manipulacji
Naukowcy od dawna wykorzystują uczenie maszynowe do weryfikacji faktów, trenując modele na bazach oznaczonych przez ludzkich analityków. Zois Boukouvalas z American University udowodnił, że oprogramowanie badające tweety z dezinformacją medyczną potrafiło osiągnąć zgodność z ludzkimi weryfikatorami na poziomie 90 procent. Starsze narzędzia były jednak zbyt sztywne. Teraz do gry wchodzą duże modele językowe (LLM), które rozumieją kontekst, wyłapują emocjonalne manipulacje i potrafią na bieżąco analizować dane.
W ramach ogólnoeuropejskiego projektu AI4Trust, eksperci z greckiego ośrodka badawczego Demokritos wytrenowali sztuczną inteligencję do rozpoznawania 42 specyficznych cech dezinformacji. Maszyna zgadzała się z profesjonalnymi fact-checkerami w 70 procentach przypadków, co czyni z niej genialne narzędzie do masowego filtrowania sieci. Z kolei badacze z McGill University z powodzeniem rozwijają rozszerzenia przeglądarkowe, które pozwalają modelom AI na żywo przeszukiwać internet przed wydaniem werdyktu o prawdziwości danego twierdzenia.
Maszyna skutecznie leczy z teorii spiskowych
Najbardziej fascynujące wnioski płyną jednak z badań nad ludzką psychiką i zjawiskiem tzw. heurystyki maszynowej. Podświadomie ufamy maszynom, uznając je za bardziej obiektywne i pozbawione ukrytych motywów politycznych. Doskonale pokazał to niedawny eksperyment przeprowadzony przez zespół badawczy z Carnegie Mellon University.
Osoby głęboko wierzące w teorie spiskowe (np. w sfałszowanie lądowania na Księżycu) zostały poproszone o dłuższą konwersację z chatbotem zaprogramowanym na merytoryczne zbijanie ich argumentów. Efekt? Sztuczna inteligencja zmniejszyła wiarę w spiski u badanych średnio o 20 procent. To wynik lepszy niż w przypadku ukierunkowanych terapii psychologicznych, wynikający z nieskończonej cierpliwości maszyn w metodycznym prezentowaniu twardych dowodów.
Ostateczny nadzór musi pozostać w rękach człowieka
Mimo ogromnego potencjału, środowisko akademickie jest zgodne: algorytmy nie mogą pełnić roli jedynego i ostatecznego sędziego prawdy. Jak zaznaczają badacze z University of the Sunshine Coast, modele językowe potrafią „halucynować” i zmyślać fakty, gdy brakuje im jednoznacznych danych bazowych. Sztuczna inteligencja ma być więc niesamowicie wydajnym sitem odsiewającym najgorszy cyfrowy szlam, by ludzcy weryfikatorzy mogli skupić się na sprawdzaniu tych najbardziej niejednoznacznych informacji.
AI idzie do pracy. Autonomiczne boty przejmą stery w aplikacjach biznesowych






